Prokuratura żąda nawet 17 lat więzienia po strzelaninie na Anderlechcie
Przed brukselskim sądem karnym trwa proces dotyczący strzelaniny, do której doszło 22 marca 2025 r. na place Bizet na Anderlechcie. Prokuratura przedstawiła w środę bardzo krytyczny obraz dwóch...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Przed brukselskim sądem karnym trwa proces dotyczący strzelaniny, do której doszło 22 marca 2025 r. na place Bizet na Anderlechcie. Prokuratura przedstawiła w środę bardzo krytyczny obraz dwóch oskarżonych, dobrze znanych już wymiarowi sprawiedliwości. Jeden z nich niedawno opuścił więzienie po odbyciu kary za handel narkotykami, drugi był wcześniej skazany za zabójstwo. Prokurator zażądała kar od 13 do 17 lat pozbawienia wolności i podkreśliła, że sprawa pełna jest sprzecznych oraz nieprawdziwych zeznań. „Nigdy nie widziałam akt z taką liczbą kłamstw” – stwierdziła podczas rozprawy.
Spis treści
Strzały padły w nocy przed sklepem nocnym
Do zdarzenia doszło około godziny 2:00 w nocy na place Bizet na Anderlechcie. Młody mężczyzna oznaczony w aktach jako R.L. został postrzelony w brzuch.
Według prokuratury charakter zdarzenia nie pozostawia wątpliwości co do zamiaru zabójstwa. Śledczy wskazują na rodzaj użytej broni, miejsce oddanych strzałów oraz ich liczbę – trzy lub cztery. Policja zabezpieczyła ślady pocisku na place Bizet oraz łuskę przy chaussée de Mons.
Oskarżeni byli już wcześniej karani
Za oddanie strzałów odpowiadać ma Raphaël C. W chwili zdarzenia znajdował się on w warunkach recydywy. Z więzienia wyszedł zaledwie 13 dni wcześniej po odbyciu kary związanej z handlem narkotykami.
Prokurator określiła jego profil jako brutalny i przypomniała wcześniejsze wyroki sądu karnego, w tym za usiłowanie kradzieży z użyciem przemocy.
Drugim oskarżonym jest Bilal H., który według aktu oskarżenia miał pełnić rolę kierowcy i pomagać w usiłowaniu zabójstwa. On również działał w warunkach recydywy. W 2017 r. został skazany przez brukselski sąd przysięgłych na 21 lat więzienia za zabójstwo Artura Rify, który został śmiertelnie ugodzony nożem w 2013 r. na stacji metra Rogier.
Prokuratura zwróciła uwagę, że zaledwie dwa lata po wyjściu na wolność Bilal H. miał uczestniczyć w kolejnym usiłowaniu zabójstwa. Śledczy przywołali także nagranie wykonane kilka godzin po strzelaninie, na którym oskarżony miał mówić o „następnym celu”.
Prokuratura domaga się surowych kar
Wobec Raphaëla C. prokuratura zażądała od 13 do 15 lat więzienia. Według oskarżenia motywem działania miała być chęć wyrównania rachunków po wcześniejszej sprzeczce.
Prokurator stwierdziła, że oskarżony chciał „po prostu zastrzelić” ofiarę na chodniku przed sklepem nocnym. Jak podkreśliła, jedynym środkiem ostrożności było założenie kaptura. Strzelec miał zasłoniętą twarz, ubrany był na czarno i nosił rękawiczki.
Dla Bilala H. prokuratura zażądała 17 lat pozbawienia wolności. Choć sam nie oddawał strzałów, miał dowieźć sprawcę na miejsce zdarzenia. Prokuratura zaznaczyła jednak wyraźnie, że role obu oskarżonych były różne.
Śledczy podkreślili również, że sprawa nie ma związku z konfliktem między grupami zajmującymi się handlem narkotykami. Choć w tle pojawia się kontekst narkotykowy, według prokuratury nie potwierdzono istnienia wojny o terytorium.
Prokurator: „Wszyscy kłamią”
Podczas rozprawy prokurator wielokrotnie odnosiła się do sprzecznych wersji wydarzeń przedstawianych przez uczestników postępowania.
„Rzadko widziałam akta z taką liczbą kłamstw” – powiedziała. Według niej nieprawdziwe zeznania składali zarówno oskarżeni, jak i sam pokrzywdzony.
Prokuratura nie wierzy wersji Raphaëla C., który utrzymuje, że w noc strzelaniny przebywał w domu i o zdarzeniu dowiedział się dopiero następnego dnia. Mimo że sprawca miał zasłoniętą twarz, oskarżenie próbowało wykazać – między innymi na podstawie analizy trasy samochodu prowadzonego przez Bilala H. – że to właśnie Raphaël C. oddał strzały.
Jednocześnie prokuratura uznała za wiarygodne zeznania Bilala H., według których do strzelaniny doszło po wcześniejszej awanturze w lokalu gastronomicznym.
Pokrzywdzony nie pojawił się w sądzie
Pokrzywdzony, który występuje również jako oskarżyciel posiłkowy, nie stawił się na środowej rozprawie. Jego adwokatka poinformowała, że przebywa obecnie za granicą.
Obrońcy obu oskarżonych domagali się jego przesłuchania, jednak sąd odrzucił ten wniosek.
Mowy końcowe obrony zaplanowano na 28 maja o godzinie 13:30. Wtedy strony odniosą się również do bardzo ostrych uwag prokuratury dotyczących licznych kłamstw pojawiających się w toku postępowania.