Charles Michel ostro o Ursuli von der Leyen: „Nigdy nie miałem tak trudnej współpracy jak z nią”
Były przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel w zdecydowanych słowach ocenił współpracę z Ursulą von der Leyen w wywiadzie dla magazynu The Brussels Times. Jego zdaniem przewodnicząca Komisji...
Były przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel w zdecydowanych słowach ocenił współpracę z Ursulą von der Leyen w wywiadzie dla magazynu The Brussels Times. Jego zdaniem przewodnicząca Komisji Europejskiej kieruje instytucją w sposób „autorytarny”, a relacja zawodowa z nią była najtrudniejszym doświadczeniem w jego karierze. W latach 2019-2024 oboje należeli do kluczowych postaci kierujących Unią Europejską, jednak – jak przyznaje Michel – ich współpraca od początku była napięta.
Spis treści
Od dwóch lat Michel nie pełni już funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej, którą objął po nim António Costa. Obecnie działa jako doradca prawny i polityczny. W rozmowie podsumowuje okres swojej działalności na najwyższym szczeblu unijnym.
Zablokowana współpraca i autorytarny styl zarządzania
Michel nie ukrywa krytycznej oceny Ursuli von der Leyen, która po wyborach europejskich w 2024 r. pozostała na stanowisku. Pięć lat wspólnej pracy określa jako wyjątkowo trudne doświadczenie.
Jak twierdzi, nie udało się zbudować efektywnej relacji roboczej. Propozycje regularnych spotkań dotyczących najważniejszych spraw miały być przez przewodniczącą Komisji konsekwentnie odrzucane.
Były przewodniczący Rady zaznacza, że nie chce oceniać osobowości von der Leyen, jednak jej sposób działania pozostawił u niego jednoznacznie negatywne wrażenie. „Nigdy wcześniej we współpracy z żadnym współpracownikiem nie napotkałem tak dużych trudności. Nigdy” – podkreśla.
Michel zarzuca jej również „skrajnie autorytarny styl zarządzania”, w którym – jak twierdzi – komisarze nie mają realnego wpływu na podejmowane decyzje.
„Sofagate” i walka o instytucjonalną władzę
Michel odniósł się także do głośnej sytuacji określanej jako „sofagate”. Podczas wizyty u prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana w kwietniu 2021 r. przygotowano jedynie dwa miejsca siedzące – dla gospodarza i jednego przedstawiciela Unii Europejskiej. Michel usiadł obok Erdoğana, natomiast von der Leyen zajęła miejsce na sofie z boku.
Zdarzenie wywołało szeroką krytykę. Wielu komentatorów uznało je za przejaw dyskryminacji ze względu na płeć, pojawiły się również głosy domagające się jego zwolnienia. Sama von der Leyen stwierdziła później, że sytuacja wynikała z faktu, iż jest kobietą.
„Protokół został doskonale zachowany” – ocenia dziś Michel, jednocześnie krytykując Komisję. Jego zdaniem instytucja wykorzystała tę sytuację do rozszerzenia swoich kompetencji.
Jak podkreśla w wywiadzie, zdarzenie zostało użyte jako narzędzie do skupienia większej władzy – w tym instytucjonalnej – oraz do ingerowania w obszary wykraczające poza kompetencje Komisji.
Krytyka polityki wobec Stanów Zjednoczonych
Michel negatywnie ocenia także obecną linię polityczną von der Leyen. Jego zdaniem nie podjęto wystarczających działań na rzecz ochrony rynku wewnętrznego ani rozwoju rynków finansowych.
„W tych obszarach nie wydarzyło się nic” – stwierdza, określając taki stan rzeczy jako poważny problem.
Były przewodniczący uważa również, że Unia Europejska wykazuje zbyt dużą uległość wobec polityki Stanów Zjednoczonych. Krytykuje brak zdecydowanej reakcji na amerykańskie sankcje wobec byłego komisarza Thierry’ego Bretona.
„Uważam to za oznakę słabości. Gdybym dziś kierował UE, zaproponowałbym odpowiedź” – zaznacza. Jego zdaniem brak reakcji oznacza akceptację upokorzenia i może prowadzić do kolejnych działań ze strony USA.
Michel podkreśla, że już wcześniej opowiadał się za większą niezależnością Europy, jednak jego propozycje nie spotkały się wówczas z poparciem.
Relacje z Rosją i Ukrainą
Były przewodniczący Rady Europejskiej uważa również, że miał rację, postulując bardziej zdecydowane podejście wobec Rosji. Jednocześnie wskazuje, że zabiegał o bliską współpracę z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, choć nie zawsze znajdował zrozumienie wśród innych europejskich przywódców.
„W tamtym czasie wielu liderów nie chciało być widzianych razem z Zełenskim, ponieważ chcieli zachować ostrożność w relacjach z Rosją. Ja podjąłem inną decyzję. I znów miałem rację tam, gdzie inni jej nie mieli” – podsumowuje.