Duża akcja policji w Mons w noc sylwestrową – fajerwerki doprowadziły do pożaru mieszkania
Początek nowego roku w dzielnicy Ghlin w Mons upłynął pod znakiem poważnej interwencji służb ratunkowych. Krótko po północy straż pożarna oraz liczne patrole policji zostały wezwane na rue des...
Początek nowego roku w dzielnicy Ghlin w Mons upłynął pod znakiem poważnej interwencji służb ratunkowych. Krótko po północy straż pożarna oraz liczne patrole policji zostały wezwane na rue des Anémones, gdzie mimo obowiązującego zakazu doszło do odpalania fajerwerków. Jeden z nich wpadł przez okno do mieszkania, powodując pożar w jednym z pomieszczeń. W chwili zdarzenia lokatorów nie było w domu, dzięki czemu nikt nie odniósł obrażeń. Na miejscu szybko jednak narosło napięcie, gdy grupa młodych ludzi zaczęła prowokować interweniujących funkcjonariuszy, co zmusiło policję do wezwania dodatkowych sił.
Spis treści
Fajerwerki mimo zakazu i wybuch pożaru
Tuż po północy 1 stycznia 2026 r. mieszkańcy osiedla socjalnego w Ghlin byli świadkami niebezpiecznych scen. Pomimo wyraźnie komunikowanego zakazu używania fajerwerków, grupa młodych osób odpalała sztuczne ognie na niewielkim placu w dzielnicy. Jeden z fajerwerków wleciał przez okno do sypialni w pobliskim mieszkaniu, gdzie doszło do zaprószenia ognia. Według relacji świadka z lokalu zaczął wydobywać się dym, a w okolicy wyczuwalny był intensywny zapach spalenizny.
Eskalacja napięcia i interwencja policji
Na zgłoszenie mieszkańca na miejsce skierowano straż pożarną oraz pierwszy patrol policji. Równocześnie od dwudziestu do trzydziestu młodych ludzi przeniosło się w inne miejsce, kontynuując odpalanie fajerwerków. Ich zachowanie stawało się coraz bardziej prowokacyjne wobec funkcjonariuszy, co doprowadziło do eskalacji napięcia. Ze względu na liczebność grupy policja zdecydowała się wezwać posiłki – na rue des Anémones przybyło kilka dodatkowych radiowozów.
Spokojne zakończenie bez konfrontacji
Mimo trudnej atmosfery sytuację udało się opanować bez użycia środków przymusu bezpośredniego. Policjanci byli wyposażeni w gaz łzawiący, jednak nie było konieczności jego użycia. Prowokacje ze strony młodzieży nie przerodziły się w otwarty konflikt, a służby stopniowo przywróciły porządek w dzielnicy.
Ograniczone straty i brak poszkodowanych
Zarządzająca budynkami socjalnymi spółka Toit&Moi potwierdziła szczegóły zdarzenia. W momencie pożaru lokatorzy mieszkania byli nieobecni. Ogień uszkodził jedynie sypialnię, do której wpadł fajerwerk. Strażakom udało się szybko opanować sytuację i zapobiec rozprzestrzenieniu się pożaru na inne pomieszczenia. Całe zdarzenie zakończyło się stratami materialnymi, ale bez jakichkolwiek ofiar.