Milczenie burmistrza Philippe’a Close wobec zarzutów o przemoc policyjną podczas manifestacji pro-palestyńskich
Burmistrz miasta Bruksela Philippe Close został w poniedziałek 8 września skonfrontowany z pytaniami dotyczącymi działań policji podczas demonstracji solidarności z mieszkańcami Gazy. Interpelacja...
Burmistrz miasta Bruksela Philippe Close został w poniedziałek 8 września skonfrontowany z pytaniami dotyczącymi działań policji podczas demonstracji solidarności z mieszkańcami Gazy. Interpelacja odbyła się na posiedzeniu rady miejskiej i dotyczyła zarzutów o nadmierne użycie siły wobec uczestników pokojowych zgromadzeń.
Od początku konfliktu w Strefie Gazy w centrum Brukseli zorganizowano ponad 500 demonstracji wyrażających solidarność z palestyńską ludnością cywilną. Organizacje społeczne od miesięcy dokumentują przypadki, które określają jako nieproporcjonalne interwencje policji wobec uczestników tych manifestacji.
Radna miejska Stephanie Richani przedstawiła listę zarzutów wobec metod stosowanych przez policję. Wymieniła m.in. technikę okrążania demonstrantów („nassa”), arbitralne zatrzymania bez podstaw prawnych, a także stosowanie przemocy werbalnej i psychologicznej, w tym obelg o charakterze seksistowskim i rasistowskim. Szczególnie podkreśliła użycie gazów łzawiących podczas zgromadzeń, w których uczestniczyły rodziny z dziećmi.
Jako przykład radna wskazała przypadek siedmiomiesięcznego niemowlęcia, które zostało dotknięte działaniem gazów łzawiących podczas starć między policją a demonstrantami. Sprawa ta posłużyła jako ilustracja problemu proporcjonalności używanych przez policję środków w sytuacjach z udziałem osób cywilnych w różnym wieku.
Richani domagała się od burmistrza wyjaśnień w sprawie ewentualnych wytycznych przekazanych lokalnej policji, a także potwierdzenia, czy formalnie ogłoszono zakazy organizacji pokojowych manifestacji. Pytania te dotyczyły kluczowych kwestii równowagi między prawem do zgromadzeń a obowiązkiem zapewnienia bezpieczeństwa publicznego.
Odpowiedź Philippe’a Close’a była wymijająca – burmistrz ograniczył się do stwierdzenia, że prawo do manifestacji jest fundamentalnym prawem, którego miasto Bruksela broni z dumą. Nie odniósł się jednak do konkretnych zarzutów dotyczących metod policyjnych.
Jednocześnie zwrócił uwagę na odpowiedzialność uczestników za unikanie sytuacji narażających na niebezpieczeństwo przechodniów, mieszkańców i przedsiębiorców. Przytoczył statystyki mówiące o 32 przypadkach niepokojów społecznych od 12 kwietnia do 24 sierpnia, obejmujących m.in. akty przemocy wobec przechodniów i właścicieli lokali gastronomicznych, a także konflikty między samymi demonstrantami.
Jako przykład wskazał atak nożem na 21-letniego Palestyńczyka na rue de Laeken, w pobliżu placu du Samedi, do którego doszło po jednej z manifestacji. Burmistrz podkreślił, że choć podobne incydenty dotyczą niewielkiej części uczestników, zagrażają bezpieczeństwu publicznemu i podważają pokojowy charakter zgromadzeń.
W kwestii ewentualnych instrukcji przekazanych policji dotyczących organizacji manifestacji, użycia siły czy noszenia symboli palestyńskich – takich jak flaga czy kefija – burmistrz nie udzielił odpowiedzi. Milczenie to zostało przez Richani ocenione jako niepokojące unikanie odpowiedzialności za działania służb miejskich.
Radna podkreśliła, że większość przypadków przemocy policyjnej miała miejsce podczas spokojnych zgromadzeń i nie może być usprawiedliwiana względami bezpieczeństwa. – Przemoc wobec pokojowych demonstrantów narusza podstawowe prawa obywatelskie i nie powinna być tolerowana przez władze – podsumowała Richani.
Debata w radzie miejskiej uwidoczniła szerszy problem równowagi między prawem do pokojowych zgromadzeń a metodami utrzymywania porządku w sytuacjach społecznie wrażliwych. Dyskusja ta wpisuje się w kontekst napięć związanych z manifestacjami politycznymi w europejskiej stolicy.