Program „Face au Juge” powodem unieważnienia nakazu aresztowania w Liège
Rada sądowa w Liège podjęła bezprecedensową decyzję. Nakaz aresztowania podejrzanego o kradzieże z włamaniem został unieważniony, ponieważ podczas przesłuchania w gabinecie sędziego obecna była ekipa...
Rada sądowa w Liège podjęła bezprecedensową decyzję. Nakaz aresztowania podejrzanego o kradzieże z włamaniem został unieważniony, ponieważ podczas przesłuchania w gabinecie sędziego obecna była ekipa telewizyjna. Śledztwo objęte tajemnicą zostało naruszone podczas nagrywania popularnego programu telewizyjnego.
Producenci „Face au Juge”, programu emitowanego na kanale RTL-TVI i przedstawiającego codzienność w belgijskich sądach, z pewnością nie spodziewali się takich konsekwencji. W środę 2 kwietnia rada sądowa w Liège uznała za nieważny nakaz aresztowania wydany 28 marca wobec mężczyzny podejrzanego o dwa włamania. Decyzja zapadła po tym, jak wyszło na jaw, że podczas przesłuchania u sędziego śledczego Jeana-Marca Motteta obecny był operator kamery programu prowadzonego przez Julie Denayer – jednego z najchętniej oglądanych formatów stacji.
To właśnie obecność kamery stała się kluczowym problemem. Rada sądowa w swoim orzeczeniu stwierdziła: „Podejrzany twierdzi, że przed przesłuchaniem nie wyraził zgody na obecność operatora”. Co więcej, sam sędzia śledczy przyznał w raporcie, że nie poprosił przesłuchiwanego o zgodę na filmowanie.
Adwokat podejrzanego, mecenas François Wintgens, potwierdza tę wersję wydarzeń. Według niego jego klient faktycznie złożył podpis na dokumencie dostarczonym przez ekipę telewizyjną, ale miało to miejsce dopiero po zakończeniu nagrania – gdy kamery już zarejestrowały cały materiał.
Dla rady sądowej sprawa jest jednoznaczna – doszło do przekroczenia granicy prawa. „Śledztwo jest objęte tajemnicą z wyjątkami przewidzianymi przez prawo. Tajemnica śledztwa wobec osób trzecich stanowi fundamentalną gwarancję ochrony prywatności oraz domniemania niewinności” – czytamy w uzasadnieniu. W konsekwencji przesłuchanie i wynikający z niego nakaz aresztowania zostały uznane za nieważne.
Mecenas Wintgens uważa, że orzeczenie rady sądowej dotyczy szerszego problemu, wykraczającego poza sprawę jego klienta. Stawia pytanie o etyczność współpracy między wymiarem sprawiedliwości a mediami, zwłaszcza gdy to sędzia aktywnie zaprasza ekipy telewizyjne do swojego gabinetu. Adwokat wskazuje również na niepokojący aspekt selekcji osób, które trafiają przed kamery.
„Najczęściej są to osoby zmarginalizowane, zagubione, które nie ośmielą się przeciwstawić sędziemu śledczemu” – tłumaczy prawnik. „Mój klient wyraźnie mi powiedział: ‘Oczywiście, że nie zgadzam się, by moje przesłuchanie było pokazywane w niedzielę na RTL-TVI'”.
Stacja telewizyjna broni swoich procedur. W oświadczeniu przekazanym przez rzeczniczkę Ophélie Marcil czytamy: „Przy wszystkich nagraniach programu ‘Face au Juge’, RTL Belgium zawsze działa zgodnie z zasadami profesjonalizmu. Każda osoba filmowana podczas rozprawy musi oczywiście podpisać dokument zezwalający na wykorzystanie wizerunku i emisję programu w telewizji. Stosujemy tę procedurę za każdym razem, bez wyjątku”.