Zwierzęta w domach spokojnej starości – ich obecność może znaczyć więcej niż rozrywka
Kontakt ze zwierzętami pomaga niektórym mieszkańcom domów spokojnej starości ponownie zacząć mówić, zmniejszyć lęk oraz nawiązać więzi z opiekunami i innymi mieszkańcami. Takie spotkania mogą...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Kontakt ze zwierzętami pomaga niektórym mieszkańcom domów spokojnej starości ponownie zacząć mówić, zmniejszyć lęk oraz nawiązać więzi z opiekunami i innymi mieszkańcami. Takie spotkania mogą przywoływać wspomnienia, zachęcać do rozmowy i przywracać poczucie bycia potrzebnym. Korzyści wykraczają więc poza samą rozrywkę. Region Waloński poparł niedawno kilka projektów związanych z obecnością zwierząt w placówkach opiekuńczych. W części z nich ta praktyka jest już dobrze znana i pokazuje, jak wiele może znaczyć dla dobrostanu psychicznego seniorów.
Spis treści
„Ta pani od dłuższego czasu w ogóle się nie odzywała… Kiedy zajęcia się skończyły, całkiem naturalnie powiedziała nam »dziękuję«. Nie mogliśmy w to uwierzyć” – wspomina Tiffany Letellier, która koordynuje między innymi zajęcia ze zwierzętami w stowarzyszeniu Sans collier (ASBL). W lipcu Walonia zatwierdziła kilka projektów mających upowszechnić takie zajęcia i obecność zwierząt w domach spokojnej starości. Decyzja ponownie zwróciła uwagę na mniej oczywiste korzyści dla osób starszych: łatwiejszą komunikację, wyciszenie i wzrost poczucia własnej wartości. Co dzieje się podczas takich spotkań?
Zwierzę ułatwia nawiązywanie relacji
Od około dziesięciu lat stowarzyszenie Sans collier organizuje spotkania psów ze schroniska z mieszkańcami różnych placówek, w tym domów spokojnej starości. Zainteresowanie zajęciami rośnie. „To nabrało rozmachu. Mamy ogromnie dużo zgłoszeń” – mówi Tiffany Letellier.
Zainteresowanie wiąże się przede wszystkim z efektami, które opiekunowie obserwują podczas spotkań. Zwierzę może stać się początkiem rozmowy. „Kiedy przychodzimy, mieszkańcy są zwykle trochę zamknięci w swoim świecie” – opowiada koordynatorka. Obecność psa przywołuje wspomnienia i zachęca do mówienia, również po zakończeniu zajęć. „Zaczynają też rozmawiać o swoich wspomnieniach. To naprawdę tworzy więzi, również między nimi”.
Podobne doświadczenia ma Gilles Squelard, psycholog kliniczny i kierownik Part'âge w Groupe santé CHC. Wyjaśnia, że zwierzę może wspierać także tak zwany sojusz terapeutyczny – ważną relację zaufania między pacjentem a opiekunem. „Mówi się do zwierzęcia, mówi się o zwierzęciu. I to tworzy pewien klimat zaufania, nie tylko między pacjentem a zwierzęciem, ale w trójkę”.
Psycholog przywołuje przykład pacjentki, która była szczególnie wyizolowana i nieufna. Budowanie z nią zaufania zajęło mu kilka miesięcy. Później na spotkaniu pojawiła się jego koleżanka z psem. „W ciągu jednej sesji, z psem, zbudowała z tą panią relację zaufania. Mnie zajęło to pół roku”.
Umiejętności, które uważano za utracone
Reakcje mieszkańców bywają zaskoczeniem nawet dla personelu. Tiffany Letellier pamięta kobietę, która w obecności psa ponownie zaczęła mówić. Gilles Squelard również obserwował podobne sytuacje. „Widziałem osoby, które mówiły do psa, choć od dawna już się nie odzywały. Albo osoby, które wstawały i brały smycz do ręki, choć już nie chodziły. Wszystko to na oczach zdumionych zespołów” – opowiada.
Takie reakcje, poza emocjami, dają opiekunom cenne wskazówki. Gdy ktoś nie mówi albo przestaje się poruszać, trzeba ustalić, czy wynika to z fizycznej niezdolności, depresji odbierającej chęć działania, czy też z apatii utrudniającej podjęcie jakiejkolwiek aktywności. Każda z tych przyczyn wymaga innego podejścia. „Przywracając umiejętność, którą uważano za utraconą, zwierzę może pomóc doprecyzować diagnozę, a wraz z nią sposób opieki nad mieszkańcem” – wyjaśnia psycholog.
Większa pewność siebie i mniej lęku
Zajęcia z udziałem zwierząt mogą wzmacniać poczucie własnej wartości, szczególnie u osób, które wraz z wiekiem tracą samodzielność. „Widzimy osoby, które z dumą wyprowadzają psa na korytarze. Widać nawet zmianę postawy – tułów się prostuje, ramiona cofają” – opisuje Squelard. Taka aktywność pozwala ponownie przyjąć aktywną rolę i odzyskać „poczucie, że wciąż jest się coś wartym”.
Według Gillesa Squelarda zwierzę może pomagać również osobom z chorobami neurozwyrodnieniowymi, takimi jak choroba Alzheimera czy otępienie z ciałami Lewy'ego. „Przy niektórych stanach pobudzenia pies od razu przynosi wyciszenie i sprawia, że pomoc opiekunów jest łatwiej przyjmowana”.
Psycholog jest przekonany o korzyściach tej formy terapii i wskazuje, że potwierdzono je już w kilku pracach naukowych. Zastrzega jednak, że zajęcia ze zwierzętami nie są odpowiednie dla każdego. Należy uwzględnić alergie, fobie oraz to, czy dana osoba w ogóle lubi kontakt ze zwierzętami. „Jeśli ktoś na przykład nie lubi zwierząt, może poczuć się traktowany jak dziecko” – przestrzega.
„Chwile łaski”
Efekty spotkań nie zawsze utrzymują się długo, zwłaszcza u osób z poważnymi zaburzeniami poznawczymi. Gilles Squelard nazywa takie doświadczenia „chwilami łaski”. „Ale te chwile łaski są tego warte” – podkreśla. Nawet jeśli wspomnienie spotkania z czasem znika, związane z nim emocje mogą pozostać. Starsza osoba może zapomnieć zwierzę lub prowadzącego zajęcia, a mimo to zachować pozytywne odczucie po tym kontakcie.