Ursula von der Leyen chce Europejskiej Rady Bezpieczeństwa – eksperci: „To będzie niezwykle trudne”
Czy Europa jest w stanie szybko podejmować decyzje dotyczące bezpieczeństwa i obrony, gdy wymaga tego sytuacja? Z przemówienia o stanie Unii, wygłoszonego w tym tygodniu przez przewodniczącą Komisji...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Czy Europa jest w stanie szybko podejmować decyzje dotyczące bezpieczeństwa i obrony, gdy wymaga tego sytuacja? Z przemówienia o stanie Unii, wygłoszonego w tym tygodniu przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen, wynika, że obecne mechanizmy nie są wystarczające. Szefowa Komisji zaproponowała utworzenie „Europejskiej Rady Bezpieczeństwa”, w której mogłyby uczestniczyć również państwa spoza UE, takie jak Wielka Brytania czy Kanada. Sam pomysł nie jest nowy, jednak jego poparcie przez przewodniczącą Komisji wywołało zarówno zainteresowanie, jak i sceptycyzm.
Spis treści
Europejski odpowiednik artykułu 4 NATO
Jak przekonuje Ursula von der Leyen, Europejczycy muszą pilnie uzgodnić „protokół bezpieczeństwa na wypadek sytuacji nadzwyczajnych”, który byłby uruchamiany w odpowiedzi na zagrożenia hybrydowe, takie jak te, których Rosja coraz częściej dopuszcza się na terytorium państw europejskich. Przewodnicząca Komisji opisała ten mechanizm jako europejski odpowiednik artykułu 4 NATO, przewidującego konsultacje między wszystkimi państwami członkowskimi w przypadku zagrożenia.
Szefowa Komisji nie wyjaśniła jednak, co taki mechanizm miałby wnieść w porównaniu z Radą Europejską, którą jej przewodniczący Antonio Costa może zwołać w każdej chwili w obliczu kryzysu. Opowiedziała się natomiast za pójściem „jeszcze dalej” i stworzeniem formatu obejmującego również państwa spoza UE. Wymieniła Ukrainę, Wielką Brytanię, Norwegię i Kanadę, a nowe gremium określiła mianem „Europejskiej Rady Bezpieczeństwa”.
Więcej czy mniej krzeseł przy stole?
Sven Biscop, dyrektor Królewskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Egmont, z niepokojem zauważa, że przewodnicząca Komisji wydaje się rozważać stworzenie szerszego forum, do którego obok państw członkowskich UE dołączyłyby także inne kraje. Jego zdaniem taki kierunek nie miałby sensu. Dostawianie kolejnych krzeseł przy stole Dwudziestki Siódemki i zapraszanie partnerów do udziału w podejmowaniu wrażliwych decyzji prowadziłoby jedynie do coraz większych trudności z osiąganiem porozumienia.
„Z krążących pomysłów wynika, że udział wszystkich 27 państw nie jest przesądzony: mogliby być »członkowie stali« i inni, wybierani rotacyjnie” – wskazuje z kolei Camille Grand, sekretarz generalny europejskiego stowarzyszenia przemysłu obronnego ASD i specjalny doradca w European Council on Foreign Relations (ECFR). Taki model przypominałby sposób funkcjonowania najwyższego organu decyzyjnego ONZ, w którym pięciu stałych członków dysponuje prawem weta.
Zdaniem Svena Biscopa, aby nowy format był rzeczywiście użyteczny, musiałby pozostać bardzo wąski. „Powinien to być rodzaj gabinetu wojennego: niewielka grupa przywódców upoważnionych przez wszystkie państwa członkowskie do zajmowania stanowiska w krótkim czasie w sytuacji kryzysu” – wyjaśnia. W jego skład mieliby wejść przywódcy głównych europejskich potęg militarnych – Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Polski – a także szefowie Rady Europejskiej, Komisji Europejskiej i NATO. „Państwo sprawujące rotacyjną prezydencję w UE mogłoby być elementem zmiennym, ale nic ponadto” – dodaje.
Czy to możliwe w czasie pokoju?
Niezależnie od ostatecznego kształtu nowego gremium jego utworzenie będzie wymagało odpowiedzi na praktyczne pytania dotyczące podziału ról między nową instytucją a Radą Europejską i NATO – podkreśla Camille Grand. „Wdrożenie tej propozycji będzie skomplikowane, nawet jeśli w ciekawy sposób odpowiada ona na nowe otoczenie strategiczne i dążenie do zacieśnienia partnerstw z państwami spoza UE” – zaznacza.
Sven Biscop pozostaje bardzo sceptyczny co do szans na realizację pomysłu, przedstawionego niczym balon próbny w środku długiego przemówienia. Jak zauważa, nic nie wskazuje na to, by wcześniej przeprowadzono szczegółowe konsultacje z państwami członkowskimi. „Widzę taką potrzebę, ale obawiam się, że w czasie pokoju niezwykle trudno będzie stworzyć Europejską Radę Bezpieczeństwa, która byłaby naprawdę użyteczna” – podsumowuje.