Szef FEB/VBO ostrzega przed nowymi podatkami – „Nigdy w swojej karierze nie słyszałem tak mocnych sygnałów: dość”
W przeddzień negocjacji budżetowych Pieter Timmermans, dyrektor generalny Federacji Przedsiębiorstw Belgii FEB/VBO, ostrzega przed wprowadzaniem kolejnych obciążeń podatkowych i regulacyjnych. Jak...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be W przeddzień negocjacji budżetowych Pieter Timmermans, dyrektor generalny Federacji Przedsiębiorstw Belgii FEB/VBO, ostrzega przed wprowadzaniem kolejnych obciążeń podatkowych i regulacyjnych. Jak podkreśla w wywiadzie prasowym, ze świata biznesu docierają do niego sygnały, których z taką siłą nie słyszał przez całą swoją karierę. Zarząd federacji przyjął w czwartek plan szybkich działań na rzecz wzrostu gospodarczego, który ma stanowić inspirację dla rządu Barta De Wevera.
Spis treści
Ostatnie miesiące na stanowisku
Pieter Timmermans rozpoczyna ostatnie cztery miesiące na stanowisku szefa FEB/VBO. Nie chce jednak jeszcze mówić o emeryturze. „Mam jeszcze mnóstwo do zrobienia!” – zapewnia. Jednym z jego celów jest osiągnięcie w najbliższych tygodniach porozumienia ze związkami zawodowymi w sprawie indeksacji i ustawy regulującej wzrost płac. Rozmowy nadal trwają, a ich szczegóły nie są ujawniane.
Drugim zadaniem, które zajmuje jego uwagę, są federalne negocjacje budżetowe. „Od lata mam dość tych wszystkich pomysłów na wyższe podatki” – mówi Pieter Timmermans. Jego zdaniem niekończąca się dyskusja o efektach zwrotnych reform powinna być prowadzona również w odwrotnym kierunku: należy uwzględniać także szkody gospodarcze, jakie może powodować każdy nowy podatek.
Mamy już podatek od zysków kapitałowych, a przecież dziś powinniśmy właśnie zachęcać do inwestycji kapitałowych. Każde 100 milionów euro podatków bankowych oznacza na przykład o 1,5 miliarda euro mniej kredytów – zaznacza.
Ryzyko podwójnej spirali
Szef FEB/VBO przekonuje, że pilnie trzeba pobudzić wzrost gospodarczy. W przeciwnym razie Belgia może, jego zdaniem, wpaść w podwójną spiralę. Z jednej strony słaby wzrost oznacza niższe wpływy, które następnie próbuje się rekompensować nowymi podatkami, a te dodatkowo hamują gospodarkę. Z drugiej strony pojawia się ryzyko efektu kuli śnieżnej w przypadku długu publicznego.
Wicepremier David Clarinval (MR) zwrócił się w tym tygodniu do federacji o przedstawienie propozycji, które mogłyby przyspieszyć wzrost gospodarczy w ciągu najbliższych dwóch lat. Jak wyjaśnia Pieter Timmermans, jednym z elementów jest reforma ustawy o płacach i indeksacji, jednak ze względu na trwające rozmowy ze związkami zawodowymi nie chce ujawniać szczegółów. Podkreśla, że jeśli partnerzy społeczni mają odegrać swoją rolę, muszą w tej sprawie dojść do porozumienia.
Inną zmianą, o której można byłoby zdecydować w ciągu trzech miesięcy, jest ułatwienie przedsiębiorstwom dostępu do finansowania. Mogłoby to nastąpić poprzez zwiększenie atrakcyjności inwestowania w akcje, na wzór dawnej ustawy Cooreman-De Clercq, a także przez zapewnienie ubezpieczycielom większej swobody w inwestowaniu w Belgii środków pochodzących ze składek. Jak dodaje Timmermans, należałoby wreszcie zająć się również uproszczeniem procedur administracyjnych.
„Stop the clock” dla unijnych przepisów
Według szefa FEB/VBO są działania, które należy podjąć, ale również takie, z których powinno się zrezygnować. Banki będą na przykład musiały stosować normy Bazylea III, które zobowiążą je do dokładniejszej oceny ryzyka kredytowego małych i średnich przedsiębiorstw. Federacja apeluje w tej sprawie o pragmatyczne podejście.
Pieter Timmermans zwraca uwagę, że kiedy rząd rozważa decyzję wiążącą się z wydatkami, musi uzyskać opinię Inspekcji Finansów. Jego zdaniem warto byłoby powołać także inspekcję ds. uproszczeń administracyjnych, która oceniałaby wpływ nowych przepisów na obciążenia biurokratyczne. Na horyzoncie są ponadto unijne rozporządzenie dotyczące odpadów opakowaniowych, dyrektywa o przejrzystości wynagrodzeń oraz obowiązek rejestrowania czasu pracy. „Zatrzymajmy to wszystko” – apeluje.
Państwo belgijskie może przecież powiedzieć: nie przyłączamy się do tych europejskich szaleństw. Nic nam one nie dają – przekonuje. Jak przypomina, rząd Szwecji zapowiedział już, że nie wdroży dyrektywy o przejrzystości wynagrodzeń. – W świecie biznesu słyszę sygnały, jakich nigdy wcześniej z taką siłą nie słyszałem w całej mojej karierze: mamy dość coraz większej liczby podatków i przepisów – dodaje.
Pieter Timmermans zastrzega jednak, że nie chodzi o obywatelskie nieposłuszeństwo przedsiębiorców ani wezwanie do strajku pracodawców, ponieważ nie jest to styl federacji. Jego zdaniem przepisy muszą jednak zostać zmienione, dlatego FEB/VBO wzywa rząd do zastosowania zasady „Stop the clock”.
Zamrożenie zatrudnienia w administracji
W ubiegłym tygodniu szef FEB/VBO zaapelował o wstrzymanie rekrutacji w administracji publicznej. Jak tłumaczy, w ciągu ostatnich 20 lat zatrudnienie w sektorze publicznym – łącznie z opieką zdrowotną i edukacją – rosło dwa razy szybciej niż w prywatnych przedsiębiorstwach. „Na rynku pracy wszyscy łowią w tym samym stawie, szukając tych samych ludzi. Państwo kanibalizuje swoje główne źródło finansowania” – ocenia.
Zapytany, czy do wykonywania kluczowych zadań, takich jak szybsze wydawanie pozwoleń, nie potrzeba jednak większej liczby urzędników, odpowiada, że lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie przyspieszonej procedury dla najważniejszych projektów, takich jak Boucle du Hainaut. „Poza tym przecież można przesuwać ludzi w ramach administracji. To się nazywa zarządzanie” – dodaje.
Pół punktu procentowego wzrostu
Jak zapewnia Pieter Timmermans, plan federacji obejmuje wyłącznie działania, które Belgia może podjąć samodzielnie, które mieszczą się w umowie koalicyjnej i mają sprzyjać wzrostowi gospodarczemu. Nie zamierza apelować na przykład o obniżenie światowych cen energii, ponieważ kraj ma na nie niewielki wpływ.
Uważam, że dzięki dobremu planowi można zwiększyć wzrost gospodarczy o pół punktu procentowego – ocenia. Przyznaje jednak, że aby znaleźć 10 miliardów euro potrzebnych do uzdrowienia budżetu, trzeba będzie przede wszystkim przyjrzeć się wydatkom.
Emerytury i rynek pracy zostały już zreformowane. Pozostaje więc funkcjonowanie administracji. I opieka zdrowotna, czyli największy budżet – wylicza. Jego zdaniem nienormalne jest, że jedna czwarta społeczeństwa korzysta z preferencyjnej stawki u lekarza, podczas gdy wskaźniki ubóstwa są wyraźnie niższe i spadają. Za nieuzasadnione uważa także to, że budżet opieki zdrowotnej musi z mocy prawa rosnąć szybciej, niż pozwala na to wzrost gospodarczy.
Szef FEB/VBO uważa, że wiele można zrobić bez reformy państwa. Jak wskazuje, belgijska składka do budżetu Unii Europejskiej prawdopodobnie wzrośnie. „Dlaczego jednostki federacyjne, które także korzystają z funduszy europejskich, nie mogłyby się do niej dokładać?” – pyta.
Dotacje, VAT i podatki
Pieter Timmermans wyjaśnia, że większość dotacji dla przedsiębiorstw trafia do firm publicznych, takich jak SNCB/NMBS i Infrabel, a także do systemu bonów usługowych (titres-services), natomiast tylko niewielka część przypada firmom prywatnym. Środki te służą m.in. obniżeniu zbyt wysokich kosztów pracy, na przykład w przypadku pracy nocnej. Jeśli dochodzi do nadużyć, należy je likwidować. „Ale państwo nie może przecież jedną ręką ratować Volvo w Gandawie, a drugą podnosić mu kosztów pracy” – zauważa.
Jeśli chodzi o ewentualną podwyżkę VAT, zdaniem szefa FEB/VBO należałoby zacząć od likwidacji licznych wyjątków od obowiązujących stawek. Jak podkreśla, trzeba jednak uczciwie przyznać, że taki krok zwiększyłby inflację, obciążył siłę nabywczą i sprzyjał zakupom za granicą. „W Belgii nie ma dziś podwyżki podatków, która nie miałaby szkodliwych skutków. Nie można ode mnie oczekiwać, że przedstawię taką propozycję” – zaznacza.
Obawy przed kryzysem politycznym
Pieter Timmermans przyznaje, że dyskusja budżetowa go irytuje, ponieważ całe lato upłynęło pod znakiem kolejnych pomysłów dotyczących nowych przepisów i podatków. Jak przypomina, Wilfried Martens, Jean-Luc Dehaene i Elio Di Rupo pokazali, że odważne reformy mogą również pomóc w wygrywaniu wyborów. „Ale trzeba działać teraz, a nie w 2029 r. W przeciwnym razie inni zdecydują za nas” – ostrzega.
W kręgach politycznych przy Rue de la Loi nie wyklucza się scenariusza upadku rządu. Szef FEB/VBO przyznaje, że obawia się takiego rozwoju wydarzeń, ale nie sądzi, aby do niego doszło, ponieważ presja zewnętrzna jest zbyt silna. „Ten, kto wywołałby dziś kryzys polityczny, przyspieszyłby przede wszystkim scenariusz, w którym Międzynarodowy Fundusz Walutowy wkrótce pojawiłby się w Brukseli” – podsumowuje.