Flexi-joby także dla samozatrudnionych – minister Simonet przedstawi propozycję rządowi
Od wprowadzenia ponad 10 lat temu belgijski system flexi-jobów był już wielokrotnie zmieniany. Najnowsza propozycja reformy zakłada, że również osoby samozatrudnione mogłyby przez określoną liczbę...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Od wprowadzenia ponad 10 lat temu belgijski system flexi-jobów był już wielokrotnie zmieniany. Najnowsza propozycja reformy zakłada, że również osoby samozatrudnione mogłyby przez określoną liczbę godzin w roku podejmować korzystne podatkowo zatrudnienie niezwiązane z prowadzoną przez siebie działalnością. Federalna minister ds. małych przedsiębiorstw i samozatrudnionych Eléonore Simonet (MR) potwierdziła, że przedstawi taki pomysł podczas trwających negocjacji budżetowych rządu federalnego.
Spis treści
Minister chce wyrównać szanse
Simonet potwierdziła swoje plany w wywiadzie dla dziennika Le Soir. Już wcześniej, w marcu, propozycję pozytywnie zaopiniował Generalny Komitet Zarządzający ds. Statusu Socjalnego Osób Samozatrudnionych (ABC-CGG), oficjalny organ konsultacyjny zajmujący się kwestiami statusu socjalnego osób prowadzących działalność na własny rachunek.
Jestem tak zdecydowaną zwolenniczką flexi-jobów, że zaproponuję rządowi, by mogli z nich korzystać także nasi samozatrudnieni, co obecnie nie jest możliwe – zapowiedziała minister.
Jak wyjaśnił portalowi The Brussels Times rzecznik Simonet, celem propozycji jest wyrównanie możliwości osób samozatrudnionych i pracowników etatowych.
Chcemy po prostu stworzyć równe warunki, w których osoby samozatrudnione będą miały możliwość podjęcia flexi-joba. Chcemy położyć kres faktycznej dyskryminacji samozatrudnionych w porównaniu z wieloma innymi grupami w naszym społeczeństwie – podkreślił.
Wszyscy wiemy, że wielu samozatrudnionych pracuje ciężko i długo, ale zdarza się, że mają trochę wolnego czasu – dodał rzecznik.
Rozszerzenie systemu na osoby samozatrudnione przedstawiane jest jako sposób na uzupełnienie dochodów freelancerów w spokojniejszych okresach. Zmiana miałaby również umożliwić im legalne podejmowanie pracy przy projektach realizowanych przez innych freelancerów.
Zdaniem ABC-CGG jedną z korzyści reformy byłoby udostępnienie pracodawcom dodatkowej puli osób gotowych do pracy. Nowe zasady pozwoliłyby także bardziej wyrównać sposób traktowania freelancerów i pracowników etatowych na rynku pracy.
Freelancerzy widzą szanse i zagrożenia
Jenny Björklöf, założycielka i menedżerka społeczności organizacji Freelancers in Belgium, oceniła w rozmowie z The Brussels Times, że wielu freelancerów przyjęłoby taką zmianę z zadowoleniem, traktując ją jako „finansowy bufor” na spokojniejsze okresy.
Mogłoby to być także przyjemną odmianą: ktoś, kto wykonuje wymagającą intelektualnie pracę przy komputerze, może chętnie od czasu do czasu popracować w restauracji, sklepie, na budowie czy w obiekcie eventowym – powiedziała. – Obecnie dorywcza praca freelancera w gastronomii rzadko się opłaca, ponieważ stawka na fakturze, która musi pokryć podatki i składki społeczne, często przekracza możliwości właściciela restauracji – dodała.
Björklöf zachowuje jednak ostrożność ze względu na możliwość zacierania się granic między freelancerami, pracownikami etatowymi i osobami pracującymi w ramach flexi-jobów. Jak zauważyła, „istnieje też ryzyko, że flexi-joby zaczną wypierać zwykłe etaty lub zlecenia dla freelancerów”.
Rosnące kontrowersje wokół systemu
System flexi-jobów budzi coraz więcej kontrowersji przy kolejnych reformach. W lipcu minister budżetu Vincent Van Peteghem (CD&V) zlecił przygotowanie analizy, która ma pomóc lepiej zarządzać systemem i ujednolicić liczne funkcjonujące w Belgii formy zatrudnienia.
Minister wyraził również obawy dotyczące wpływu flexi-jobów na stabilność systemu zabezpieczenia społecznego. Zwrócił uwagę, że niższe wpływy z podatków i składek mogą oznaczać w 2025 r. straty sięgające 500 milionów euro.
Jak działa system flexi-jobów
System flexi-jobów wprowadzono w 2015 r., aby umożliwić pracownikom uzyskiwanie dodatkowych dochodów poza zatrudnieniem u głównego pracodawcy, na przykład dzięki pracy w weekendy.
Aby móc podjąć flexi-job, należy pracować w wymiarze co najmniej 80 procent pełnego etatu. Okresem referencyjnym jest kwartał kalendarzowy przypadający dziewięć miesięcy, czyli trzy kwartały, przed planowanym rozpoczęciem takiej umowy.
W ramach flexi-jobu można zarobić do 18 440 euro bez konieczności płacenia podatku i składek na ubezpieczenie społeczne od tego wynagrodzenia. Aby zachęcić pracodawców do korzystania z systemu, przewidziano dla nich obniżone składki społeczne i podatki.
Flexi-joby były początkowo przeznaczone dla sezonowej branży gastronomicznej. W lipcu tego roku, z kilkoma wyjątkami, rozszerzono jednak możliwość ich stosowania na wszystkie sektory. W 2025 r. z tej formy zatrudnienia korzystało ponad 150 000 osób.
Z flexi-jobów mogą korzystać także emeryci, pod warunkiem że są zarejestrowani w rejestrze emerytalnym. Jest to jedyny warunek, który muszą spełnić.
Jak system miałby działać dla samozatrudnionych
Rozszerzenie flexi-jobów na osoby samozatrudnione najprawdopodobniej opierałoby się na zasadach podobnych do tych obowiązujących emerytów, ponieważ w przypadku samozatrudnionych nie można mówić o pracy w wymiarze „pełnego etatu”.
Wśród prawdopodobnych warunków wskazuje się rejestrację w kasie ubezpieczeń społecznych dla osób samozatrudnionych oraz w Centralnym Rejestrze Przedsiębiorstw (BCE/KBO).
W marcu, odnosząc się do propozycji, ABC-CGG zalecił, aby osoby samozatrudnione mogły przepracować w ramach flexi-jobu maksymalnie 480 godzin rocznie. Zdaniem komitetu system powinien obejmować wyłącznie osoby, dla których działalność na własny rachunek jest głównym zajęciem, a nie osoby prowadzące ją dodatkowo obok pracy na pełen etat.
Björklöf ma jednak zastrzeżenia do tak skonstruowanego limitu.
Zamiast samego limitu 480 godzin wolałabym zarówno limit godzin, jak i pułap dochodów. Wartość korzyści podatkowej w dużym stopniu zależy od stawki godzinowej – wyjaśniła.
Limit wyłącznie godzinowy pomaga zapobiegać nadmiernemu obciążeniu pracą, ale sam w sobie znacznie bardziej sprzyja lepiej opłacanym pracownikom na flexi-jobach. Osoba zarabiająca 15 euro za godzinę mogłaby w ciągu 480 godzin zarobić 7 200 euro, a osoba zarabiająca 25 euro za godzinę – 12 000 euro – zauważyła. – Pułap dochodów pozwoliłby więc sprawiedliwiej ograniczyć łączną korzyść podatkową – dodała.
Osoby samozatrudnione miałyby również obowiązek opłacenia tymczasowych składek na ubezpieczenie społeczne za kwartał kalendarzowy przypadający dziewięć miesięcy przed planowanym podjęciem flexi-jobu.
Bez ograniczeń branżowych
Biuro Simonet potwierdziło The Brussels Times, że propozycja nie ograniczałaby freelancerów do sektora, w którym zarejestrowali swoją działalność.
Nasza propozycja nie przewiduje żadnych ograniczeń sektorowych. Ogrodnik, który w styczniu ma trochę wolnego czasu, może podjąć flexi-job w restauracji – przekazało biuro minister.
Propozycja ma być formalnie omawiana w październiku podczas negocjacji budżetowych rządu federalnego. Jak zaznaczył rzecznik Simonet, ma być przedstawiana jako element szerszego pakietu działań na rzecz wzrostu gospodarczego, forsowanego przez frankofońską partię liberalną MR. Pakiet ten ma pomóc w ograniczeniu deficytu budżetu federalnego.