Port w Antwerpii nie odpowiada za przemoc w Brukseli – Bart De Wever odpiera zarzuty PS
Port w Antwerpii nie ponosi odpowiedzialności za przemoc, która wstrząsa Brukselą – przekonywał w środę w Izbie Reprezentantów premier Bart De Wever (N-VA). Szef rządu odpowiadał w ten sposób...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Port w Antwerpii nie ponosi odpowiedzialności za przemoc, która wstrząsa Brukselą – przekonywał w środę w Izbie Reprezentantów premier Bart De Wever (N-VA). Szef rządu odpowiadał w ten sposób na zarzuty PS, według której zbyt słabo walczy z napływem kokainy do Belgii. Wystąpienie socjalistycznego posła wyraźnie zirytowało premiera. De Wever nazwał je „polityczną grą niskich lotów”, zarzucił parlamentarzyście „całkowitą nieznajomość” sprawy i ocenił, że jego słowa są „szczególnie przykre dla osób, które ciężko pracują w terenie”.
Poprawa sytuacji w Antwerpii
Jak przekonuje premier, sytuacja w Antwerpii uległa poprawie. Przemocy między handlarzami narkotyków jest mniej, podobnie jak przejęć kokainy. Nie musi to jednak oznaczać, że sam przemyt spadł. Siatki przestępcze mogły bowiem znaleźć inne punkty przerzutu albo zacząć stosować bardziej dyskretne metody przemytu narkotyków.
Dwie różne sytuacje
Zdaniem Barta De Wevera porównywanie sytuacji w Antwerpii i Brukseli nie ma jednak sensu. W stolicy premier widzi przede wszystkim „wojnę gangów o kontrolę nad terytorium”. Starcia odbywają się w dzielnicach mieszkalnych, przez co rośnie ryzyko, że ich przypadkowymi ofiarami padną przechodnie lub mieszkańcy.
Jak zauważa szef rządu, sama kokaina nie tłumaczy również dochodów osiąganych przez te grupy. Znaczna część ich pieniędzy pochodzi z handlu konopiami indyjskimi oraz narkotykami syntetycznymi, które często są produkowane bezpośrednio w Belgii.