„Polowanie na czarownice” – posłanka N-VA broni pielęgniarzy prowadzących własną praktykę w opiece domowej
Federalna posłanka Kathleen Depoorter (N-VA) ostrzega przed „polowaniem na czarownice” wymierzonym w pielęgniarzy prowadzących własną praktykę w opiece domowej. Jej reakcja ma związek z...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Federalna posłanka Kathleen Depoorter (N-VA) ostrzega przed „polowaniem na czarownice” wymierzonym w pielęgniarzy prowadzących własną praktykę w opiece domowej. Jej reakcja ma związek z opublikowanymi właśnie danymi dotyczącymi osób, które przekroczyły roczny limit rozliczeń z ubezpieczeniem zdrowotnym. Polityczka domaga się, aby kontrole powierzono niezależnym instytucjom, i podkreśla, że samo przekroczenie ustalonego progu nie może być automatycznie uznawane za dowód nadużycia.
Spis treści
W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku 23 pielęgniarzy przekroczyło roczny limit wynoszący 235 000 euro, który osoba pracująca w opiece domowej może rozliczyć z ubezpieczeniem zdrowotnym. Pierwsza kontrola, obejmująca około 27 000 pielęgniarzy zgłaszających świadczenia do krajowego instytutu ubezpieczenia zdrowotnego i rentowego INAMI/RIZIV, wykazała w czerwcu, że w ciągu pierwszych czterech miesięcy limit przekroczyły trzy osoby. Z nowego zestawienia krajowego kolegium kas chorych (CIN) wynika, że od tamtej pory dołączyło do nich kolejnych 20 osób.
Najbardziej skrajny przypadek: 70 000 euro miesięcznie
W najbardziej skrajnym przypadku wartość rozliczeń sięgnęła 70 000 euro miesięcznie. Paul Callewaert, szef kasy chorych Solidaris i jednocześnie członek CIN, ocenił na łamach flamandzkiego dziennika Het Laatste Nieuws, że obowiązujący limit jest w gruncie rzeczy „dość elastyczny”.
Rozliczenie 235 000 euro rocznie oznacza mniej więcej 19 000 euro miesięcznie. Nawet ktoś, kto pracuje 15 godzin dziennie przez sześć dni w tygodniu, dochodzi maksymalnie do 12 000 euro – stwierdził.
„Każde nienależnie rozliczone euro”
Kathleen Depoorter nie kwestionuje konieczności zwalczania nadużyć. „Oszustwa w ochronie zdrowia muszą być zwalczane. Kropka. Każde nienależnie rozliczone euro to euro, które nie trafia do rzeczywistej opieki nad pacjentem” – napisała w opinii opublikowanej po najnowszych doniesieniach. Posłanka przypomniała również, że sama złożyła projekt mający skuteczniej przeciwdziałać nadużyciom.
Niepokoi ją natomiast kierunek, w którym zmierza obecna debata. „To, co widzimy w ostatnich dniach, grozi pójściem w zupełnie inną stronę: w stronę polowania na czarownice wymierzonego w niezależnego pielęgniarza domowego” – stwierdziła.
„Porównujemy jabłka z gruszkami”
Zdaniem polityczki N-VA błędem jest bezpośrednie porównywanie pielęgniarzy pracujących na własny rachunek z osobami zatrudnionymi na etacie.
Porównujemy przy tym jabłka z gruszkami. Pracownik etatowy, który pracuje 38 godzin tygodniowo w ramach organizacji, funkcjonuje w zupełnie innym systemie niż niezależny pielęgniarz domowy. Ten drugi nastawia czasem budzik na godz. 4.30, jeździ od pacjenta do pacjenta, a wieczorem wciąż jest przy czyimś łóżku. Kto patrzy wyłącznie na liczbę świadczeń i wyciąga z tego wnioski, nie zna tej rzeczywistości.
Depoorter krytykuje również apele o zmianę obowiązujących progów. „Uderza mnie, że sekretarz generalny jednego ze związków zawodowych od razu oświadcza, iż trzeba by wtedy zmienić progi. Zwłaszcza gdy wiemy, że kasy chorych nie są wyłącznie instytucjami ubezpieczeniowymi, ale są też powiązane z organizacjami, które same oferują opiekę pielęgniarską w domu, korzystając z personelu etatowego. Nie możemy po prostu zignorować tego konfliktu interesów” – zaznaczyła.
Samej zasady stosowania progów posłanka jednak nie podważa. „Progi mogą być przydatne jako sygnał ostrzegawczy. Nigdy nie mogą automatycznie stawać się dowodem nadużycia. Nieprawidłowość powinna prowadzić do niezależnego postępowania, uwzględniającego konkretną praktykę i respektującego prawo do obrony” – podkreśliła.
Kontrole niezależne od kas chorych
Posłanka ma również wątpliwości dotyczące sposobu prowadzenia kontroli u pacjentów wymagających stałej opieki.
Kontrole u pacjentów zależnych dają jedynie obraz sytuacji w danym momencie i muszą być przeprowadzane w sposób ustandaryzowany, kompetentny i niezależny. Opowiadam się za powierzeniem ich niezależnym inspekcjom, odrębnym od instytucji ubezpieczeniowych, które bezpośrednio lub pośrednio mają również własne interesy w organizacji opieki pielęgniarskiej w domu. Wraca tu pytanie o bycie sędzią we własnej sprawie. To nie jest zdrowa podstawa do budowania zaufania.
Apel o niestawianie obu grup przeciwko sobie
Na koniec Depoorter zaapelowała, aby nie przeciwstawiać sobie pielęgniarzy pracujących na własny rachunek i tych zatrudnionych na etacie. „Przestańmy więc stawiać niezależnych pielęgniarzy domowych przeciwko pracownikom etatowym. Sektor opieki potrzebuje jednych i drugich. Względy ideologiczne czy polityczne nie mają miejsca w dyskusji o nadużyciach” – napisała.
Zwalczajcie twardo oszustwa tam, gdzie zostały udowodnione. Chrońcie każde euro naszego systemu zabezpieczenia społecznego. Ale chrońcie jednocześnie pielęgniarza, który każdego ranka przed świtem jest na posterunku, i pacjenta, który liczy na to, że ktoś znów zapuka do jego drzwi. Bo kiedy świadczeniodawcy zaczynają bać się udzielać opieki, a pacjenci obawiają się, że ich pielęgniarz już nie przyjdzie, wtedy podążamy w złym kierunku – napisała.