Napięty początek roku szkolnego we francuskojęzycznej Belgii – strajk zapowiedziany do 27 września
Po siedmiu tygodniach wakacji blisko 900 000 uczniów francuskojęzycznego systemu edukacji w Walonii i Brukseli oraz 120 000 nauczycieli wraca w tym tygodniu do szkół. Atmosfera pozostaje jednak...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Po siedmiu tygodniach wakacji blisko 900 000 uczniów francuskojęzycznego systemu edukacji w Walonii i Brukseli oraz 120 000 nauczycieli wraca w tym tygodniu do szkół. Atmosfera pozostaje jednak napięta, ponieważ rząd Federacji Walonia-Bruksela, tworzony przez centroprawicową koalicję MR i Les Engagés, nie zamierza wycofywać się z przyjętych planów oszczędnościowych. Jak powiedział agencji Belga Roland Lahaye, sekretarz generalny chrześcijańskiego związku zawodowego nauczycieli CSC-Enseignement, nastroje w szkołach wcale nie ostygły.
Spis treści
Zapowiedź strajku ważna przez miesiąc
Ostatnie tygodnie poprzedniego roku szkolnego upłynęły pod znakiem bezprecedensowych protestów środowiska nauczycielskiego przeciwko cięciom wprowadzanym przez rząd Federacji Walonia-Bruksela.
Związki zawodowe złożyły zapowiedź strajku obowiązującą do 27 września, która ma obejmować wszystkie oddolne formy protestu. Data ma znaczenie symboliczne, ponieważ zbiega się ze Świętem Wspólnoty Francuskiej.
Skąd wzięły się oszczędności
We wrześniu 2025 r. raport ekspertów przygotowany na zlecenie rządu Federacji zabrzmiał alarmująco: ogólny deficyt wspólnoty wzrósł do 1,5 miliarda euro, a zadłużenie sięgnęło 14 miliardów euro. Zdaniem autorów opracowania bez znaczących i pilnych działań dług mógł wymknąć się spod kontroli, dlatego rząd zdecydował się na kolejne oszczędności.
Z niedawnego raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) wynika z kolei, że Federacja Walonia-Bruksela wydaje na edukację więcej niż wynosi średnia w innych państwach europejskich, nie osiągając rezultatów proporcjonalnych do ponoszonych nakładów. Autorzy raportu oceniają na podstawie porównań międzynarodowych, że możliwe powinno być ograniczenie wydatków przy jednoczesnej poprawie jakości i sprawiedliwości szkolnictwa obowiązkowego we francuskojęzycznej Belgii.
Ponieważ większość budżetu Federacji – 74,5 procent w 2025 r. – przeznaczana jest na edukację, oszczędności dotknęły przede wszystkim ten sektor. Cięcia objęły jednak również kulturę, media oraz opiekę nad najmłodszymi dziećmi.
Więcej godzin bez podwyżki, wyższe czesne
Nauczyciele opisują system jako znajdujący się u kresu możliwości. Wskazują na brak środków i brak szacunku, które ich zdaniem uniemożliwiają wykonywanie zawodu w sposób, w jaki powinien być wykonywany.
Zgodnie z nowymi przepisami nauczyciele szkół średnich będą musieli prowadzić dwie dodatkowe jednostki lekcyjne bez podwyżki wynagrodzenia – 22 zamiast 20 tygodniowo – co oznacza wzrost czasu pracy o 10 procent. Trudniej będzie im również uzyskać stałą umowę, a system ubezpieczenia zdrowotnego stanie się mniej korzystny. Uczniów i studentów dotyczy natomiast podwyżka czesnego w szkolnictwie wyższym z 835 do 1 194 euro.
Ryzyko nowej fali protestów
Wprowadzone rozwiązania doprowadziły pod koniec poprzedniego roku szkolnego do kilkudniowych gwałtownych protestów w Brukseli. Setki uczniów i nauczycieli wyszły na ulice stolicy, aby wyrazić sprzeciw wobec cięć. Początkowo pokojowe demonstracje przerodziły się w starcia niewielkich grup uczestników z policją. W ich trakcie wobec protestujących użyto gazu łzawiącego, w tym wobec wielu uczniów i osób małoletnich.
Jeśli najdalej idące środki nie zostaną wycofane i nie będzie prawdziwych konsultacji ze strony rządu, istnieje ryzyko, że powstanie ruch, który będzie kontynuował protest – ostrzega Adrien Rosman ze związku zawodowego Setca-SEL. Wznowienie działalności zapowiada również kolektyw Mars Attacks!, jedna z sił napędowych wiosennych protestów.
W szkołach widoczne są obecnie stres i niepokój. Wielu nauczycieli nadal czeka na wyjaśnienie kwestii swojego obciążenia pracą w tym roku szkolnym po kontrowersyjnych reformach i mimo zapowiadanych środków wsparcia obawia się utraty godzin dydaktycznych. Trudny okres czeka również dyrektorów placówek, którzy muszą rozdzielić obowiązki po zwiększeniu wymiaru godzin oraz poinformować nauczycieli, dla których zabraknie zajęć.
Minister zapowiada powrót do dialogu
W odpowiedzi na niezadowolenie minister edukacji Valérie Glatigny (MR) zasygnalizowała latem chęć odbudowania dialogu z sektorem. Propozycja w tej sprawie jest obecnie rozpatrywana.
Jak przekazał gabinet minister, celem jest wcześniejsze włączanie pracowników szkół w przygotowywanie reform, aby można było ocenić ich wykonalność i trwałość, przy jednoczesnym zachowaniu dotychczasowego procesu konsultacji.
Dwa kluczowe projekty na najbliższe miesiące
W ciągu najbliższych dziesięciu miesięcy w agendzie rządu znajdują się dwie kluczowe kwestie dotyczące oświaty. Pierwsza to wprowadzenie stałych umów dla nauczycieli, które rząd zamierza zaoferować wszystkim nowo zatrudnianym od września 2027 r. Prace w tej sprawie postępują jednak wolniej ze względu na konsekwencje budżetowe, w szczególności koszty składek ponoszonych przez pracodawcę.
Druga reforma dotyczy wprowadzenia wspólnej podstawy programowej dla drugiej i trzeciej klasy szkoły średniej. Cały sektor oświaty czeka na tekst dekretu, ponieważ nowe rozwiązanie ma zostać uruchomione w drugiej klasie szkoły średniej w ciągu roku. Zasadniczo powinna również rozpocząć się reorganizacja trzech ostatnich lat szkoły średniej, tak aby ściślej powiązać je ze wspólną podstawą programową.
Rząd przyjmuje w tej sprawie postawę wyczekującą. Jak wskazano, w sytuacji, gdy nauczyciele w ostatnich miesiącach wyrażali obawy i zmęczenie kolejnymi reformami, pośpieszne rozpoczynanie nowego dużego projektu byłoby niespójne.