17 lat więzienia za pobicie sąsiada oskarżanego o pedofilię – wyrok sądu w Namur wywołał falę oburzenia
Sąd karny w Namur skazał Grégory’ego L. na 17 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa sąsiada, Marca P., którego mężczyzna oskarżał o wykorzystywanie seksualne swojego pasierba. Wyrok wywołał w...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Sąd karny w Namur skazał Grégory’ego L. na 17 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa sąsiada, Marca P., którego mężczyzna oskarżał o wykorzystywanie seksualne swojego pasierba. Wyrok wywołał w Belgii silne emocje społeczne i przerodził się w polityczny spór wokół wymiaru sprawiedliwości. Od czwartku sprawa pozostaje szeroko komentowana, ponownie ożywiając dawne resentymenty wobec belgijskiego sądownictwa. Decyzja sądu spotkała się z falą krytyki ze strony opinii publicznej.
Spis treści
Przebieg sprawy i uzasadnienie wyroku
Sąd wymierzył mężczyźnie karę 17 lat pozbawienia wolności za pobicie sąsiada i pozostawienie go bez pomocy. Orzekł również oddanie skazanego do dyspozycji sądu ds. wykonywania kar (TAP) na okres dziesięciu lat. Oznacza to, że sąd ten może przedłużyć pierwotną karę maksymalnie o dziesięć lat, jeśli uzna, że ryzyko ponownego popełnienia przestępstwa jest zbyt wysokie.
Uzasadniając surowy wymiar kary, sąd uznał, że oskarżony działał z premedytacją i z zamiarem zabójstwa. W wyroku podkreślono, że to on doprowadził do całego zdarzenia, ponieważ sam umówił się z pokrzywdzonym. Sąd wziął również pod uwagę fakt, że Grégory L. opublikował 42-sekundowe nagranie, na którym widać, jak kopie sąsiada.
Sąd zwrócił ponadto uwagę na wyjątkową brutalność czynu, biorąc pod uwagę zarówno liczbę zadanych ciosów, jak i miejsca, w które były wymierzone. Ponad rok po zdarzeniu pokrzywdzony nadal cierpi na afazję oraz prawostronny niedowład połowiczy.
Skąd wziął się spór
Obrona Grégory’ego L. zapowiedziała apelację. W trakcie procesu domagała się uniewinnienia, argumentując, że jej klient działał pod wpływem niemożliwego do opanowania wzburzenia. Miały je wywołać wyznania Marca P. dotyczące molestowania seksualnego, którego miał się dopuścić wobec pasierba oskarżonego, mającego wówczas sześć lat. Sam skazany oświadczył, że chciał jedynie chronić swojego syna.
W 2020 r. Marc P. został skazany na 37 miesięcy więzienia w zawieszeniu za usiłowanie gwałtu oraz czyn lubieżny wobec pięcioletniego chłopca. Zarzucano mu później naruszenie warunków zawieszenia. Jednocześnie odpowiadał w związku z nowymi oskarżeniami dotyczącymi czynów o charakterze seksualnym wobec siedmioletniej dziewczynki.
Okoliczności te wywołały falę protestów – najpierw na sali sądowej, bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku, a następnie w mediach społecznościowych. Wiele osób podzielało reakcję Jeana-Denisa Lejeune’a, ojca Julie, który mówił o wymiarze sprawiedliwości działającym z dwiema prędkościami.
„Czy wykorzystywanie seksualne dzieci jest mniej poważne niż wymierzenie pedofilowi sprawiedliwości na własną rękę?” – pytał publicznie.
Sprawa nieuchronnie przywołuje zbrodnie popełnione przez Marca Dutroux w latach 90., które pozostawiły w Belgii zbiorową traumę. 13 sierpnia przypadła 30. rocznica zatrzymania najbardziej znanego w kraju sprawcy przestępstw seksualnych wobec dzieci.
Reakcje polityków i sądownictwa
Zbiorowe emocje i podważanie sposobu działania wymiaru sprawiedliwości szybko przerodziły się w sprawę polityczną. Przewodniczący MR Georges-Louis Bouchez określił wyrok jako niesprawiedliwy i nieproporcjonalny.
„Rzecz jasna nie ma mowy o wymierzaniu sprawiedliwości na własną rękę i skazanie jest konieczne. Ale 17 lat, gdy zna się elementy tej sprawy i opieszałość wymiaru sprawiedliwości, budzi wątpliwości” – stwierdził polityk, który z wykształcenia jest adwokatem.
Przewodniczący liberałów zaproponował następnie, aby zgłoszenie dotyczące pedofilii wobec osoby już wcześniej skazanej skutkowało 48-godzinnym zatrzymaniem prewencyjnym. Miałoby to zmusić wymiar sprawiedliwości do rozpatrzenia sprawy w określonym terminie i ustalenia rzeczywistego poziomu zagrożenia. Propozycja spotkała się jednak z krytyką części jego własnej partii oraz środowiska sędziowskiego. Prezes sądu pierwszej instancji w Namur Christian De Valkeneer w rozmowie z RTL określił taki automatyzm jako bardzo niebezpieczny.
W piątek głos zabrała Najwyższa Rada Sądownictwa, potępiając groźby kierowane pod adresem sędziów.
„Orzeczenie sądowe nie ma na celu podobania się opinii publicznej ani jej niezadowalania. Niezawiśli i bezstronni sędziowie stosują prawo po zbadaniu wszystkich elementów akt i po tym, jak wszystkie strony mogły przedstawić swoje stanowiska i argumenty podczas jawnej rozprawy” – przypomniała Rada.
„Te zasady są fundamentalne. Ktokolwiek narusza te zasady lub instytucje sądowe, zagraża demokratycznemu państwu prawa” – podkreśliła Rada, zwracając uwagę na niezależność władzy sądowniczej i należny jej szacunek jako gwarancję ochrony wolności i bezpieczeństwa obywateli.
Osoby, które doświadczyły przemocy lub znajdują się w trudnej sytuacji, mogą skorzystać z pomocy. W Belgii działa bezpłatna linia wsparcia 1712, zajmująca się sprawami przemocy, w tym przemocy wobec dzieci.