Zamrożona część indeksacji uderzy głównie w emerytów – „ukryty rachunek” na setki milionów euro
We wrześniu miliony osób mieszkających w Belgii po raz pierwszy odczują konkretne skutki ograniczenia indeksacji swoich dochodów – pensji, świadczeń socjalnych lub emerytur. Po przekroczeniu w...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be We wrześniu miliony osób mieszkających w Belgii po raz pierwszy odczują konkretne skutki ograniczenia indeksacji swoich dochodów – pensji, świadczeń socjalnych lub emerytur. Po przekroczeniu w czerwcu indeksu przestawnego wynagrodzenia w sektorze publicznym i świadczenia socjalne powinny co do zasady wzrosnąć we wrześniu o 2 procent. Podwyżka nie zostanie jednak naliczona w pełnej wysokości, a najwyższą cenę zapłacą emeryci – zwłaszcza byli pracownicy administracji publicznej.
Spis treści
Indeksacja tylko do określonego progu
Powodem jest indeksacja z górnym pułapem, którą w rządzie określa się mianem „centenindex”. Rozwiązanie wynegocjowano podczas ubiegłorocznych dyskusji budżetowych, a Izba Reprezentantów zatwierdziła je pod koniec maja. W praktyce dwuprocentowa indeksacja nie obejmuje całej kwoty dochodu. W przypadku wynagrodzeń stosuje się ją wyłącznie do transzy do 4 000 euro pensji brutto, co daje maksymalnie 80 euro więcej miesięcznie. Dla świadczeń socjalnych próg ustalono na 2 000 euro.
Ograniczenie dotyczy wyłącznie pierwszej, dwuprocentowej transzy indeksacji. Gdyby koszty życia rosły szybciej, część przekraczająca te 2 procent zostałaby naliczona już od całości wynagrodzenia. W przypadku pensji i świadczeń powiązanych z indeksem przestawnym nie zmienia to jednak nic, ponieważ podwyżka wynosi tam z definicji zawsze dokładnie 2 procent.
Dotychczasowa debata koncentrowała się przede wszystkim na skutkach dla budżetu państwa, wynagrodzeń i pracodawców. Firmy mogą zatrzymać połowę oszczędności uzyskanych na kosztach pracy, a druga połowa trafia do skarbu państwa w formie składki na rzecz umiarkowania płacowego.
Emeryci najbardziej poszkodowani
Najnowszy raport Komitetu Monitorującego rzuca jednak światło na inny efekt tego rozwiązania: głównego ciężaru tego, co „centenindex” ma przynieść finansom publicznym, nie ponoszą ani pracownicy, ani przedsiębiorstwa, lecz emeryci.
Oszczędności na wszystkich świadczeniach socjalnych wzrosną z 85 milionów euro w tym roku do 620 milionów euro w 2030 r., czyli po pełnym wdrożeniu mechanizmu. Emerytury odpowiadają za około 80 procent tej kwoty – do 521 milionów euro w 2030 r.
Same emerytury urzędnicze pochłaniają blisko dwie trzecie tej sumy: 328 milionów euro w 2030 r., wobec 180 milionów euro w przypadku emerytur pracowników najemnych. Pozostałe świadczenia ważą znacznie mniej – w przypadku zasiłków chorobowych chodzi o 95 milionów euro w 2030 r., a w przypadku zasiłków dla bezrobotnych o kwoty jeszcze niższe.
Powód jest prosty: wiele emerytur, zwłaszcza urzędniczych, przekracza 2 000 euro, w przeciwieństwie do większości innych świadczeń. Nieco ponad połowa emerytów w Belgii pobiera świadczenie wyższe od tego progu, a druga połowa pozostaje poza zasięgiem ograniczenia.
Częściowy skok indeksacyjny sprowadza się więc przede wszystkim do oszczędności na emeryturach. Według Federalnego Biura Planowania łączny wynik netto tego rozwiązania dla całego sektora finansów publicznych wyniesie po pełnym wdrożeniu od około 570 do 745 milionów euro rocznie. Główną część tego zysku stanowią właśnie niższe wydatki emerytalne.
Dlaczego emerytury ważą tak dużo
Za tak dużym udziałem emerytur stoi kilka mechanizmów. W sektorze prywatnym oszczędność realizuje nie państwo, lecz pracodawca, który wprawdzie oddaje jej połowę. W zamian wolniejszy wzrost wynagrodzeń zmniejsza również wpływy publiczne – niższe są podatek dochodowy od osób fizycznych (IPP) oraz składki na ubezpieczenie społeczne. Zdaniem Komitetu Monitorującego bilans jest w tym przypadku wręcz ujemny.
Na wynagrodzeniach urzędników państwo oszczędza znacznie więcej. Również tam jednak istotna część korzyści wyparowuje przez niższe podatki i składki. Wolniej rosnące pensje obciążają ponadto wzrost gospodarczy, a tym samym wpływy z podatku VAT.
W przypadku emerytur takie ubytki występują w znacznie mniejszym stopniu. Obciążenie przeciętnej emerytury podatkami i składkami społecznymi jest bowiem dużo niższe niż w przypadku wynagrodzenia.
Harmonogram wdrożenia i zapowiedź skargi
Indeksacja z górnym pułapem zostanie zastosowana dwukrotnie, a harmonogram różni się w zależności od sektora. Kilka branż prywatnych przeszło przez ten etap już tego lata. Urzędnicy oraz 3,5 miliona osób pobierających świadczenia dołączą do nich we wrześniu. Na początku 2027 r. przyjdzie kolej między innymi na komisję parytetową CP200, obejmującą ponad pół miliona pracowników, w której wynagrodzenia indeksowane są tylko raz w roku. Druga fala przewidziana jest od 1 stycznia 2028 r.
Dla emerytów skutki „centenindexu” nakładają się na inne oszczędności wprowadzone przez rząd De Wevera. Indeksacja najwyższych emerytur ustawowych została już wcześniej ograniczona, a maksymalna kwota zamrożona, co samo w sobie oznacza oszczędność rzędu 250 milionów euro w perspektywie 2030 r.
Związki zawodowe zapowiedziały już, że zaskarżą indeksację z górnym pułapem do Trybunału Konstytucyjnego. Rozwiązaniu sprzeciwiają się również pracodawcy, którzy obawiają się, że składkę na rzecz umiarkowania płacowego będą musieli odprowadzać bezterminowo, choć z samego ograniczenia indeksacji skorzystają zaledwie dwukrotnie.