Ekspert nie zgadza się z Bouchezem w sprawie bezrobotnych – „Codzienne stemplowanie karty to pozornie dobry pomysł”
Czy osoby bezrobotne wkrótce znów będą musiały codziennie stawiać się, aby podbić kartę? Przewodniczący MR Georges-Louis Bouchez, zapytany o taki pomysł w wywiadzie, wypowiedział się o nim...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Czy osoby bezrobotne wkrótce znów będą musiały codziennie stawiać się, aby podbić kartę? Przewodniczący MR Georges-Louis Bouchez, zapytany o taki pomysł w wywiadzie, wypowiedział się o nim przychylnie. Innego zdania jest ekonomista rynku pracy Stijn Baert z Uniwersytetu w Gandawie (UGent). Jak przekonuje, wzywanie osób bezrobotnych w absurdalnych celach, takich jak przybicie pieczątki, zabiera im czas i w żaden sposób nie pomaga w powrocie na rynek pracy.
Spis treści
„Strata czasu i stygmatyzacja”
To pozornie dobry pomysł. Na pierwszy rzut oka może wydawać się kuszący, ale gdy zastanowić się nad nim nieco głębiej, nie ma za nim zbyt wielu argumentów – ocenia Stijn Baert.
Jak wyjaśnia ekonomista, zmuszanie osób bezrobotnych do przychodzenia w absurdalnych celach, takich jak przybicie pieczątki, nie sprawi, że staną się bardziej aktywne.
To jedynie sprawiłoby, że tracą czas. Czas, który normalnie mogliby poświęcić na wysyłanie aplikacji czy rozmowy kwalifikacyjne. Być może musieliby wtedy powiedzieć potencjalnemu pracodawcy: przepraszam, nie mogę przyjść na rozmowę, muszę iść podbić kartę. Myślę, że to tylko pogłębiłoby stygmatyzację bezrobotnych – podkreśla Stijn Baert.
Przykład Flandrii
Zdaniem Stijna Baerta rzeczywista aktywizacja wymaga aktywnego wsparcia, pomocy dopasowanej do potrzeb przy szukaniu pracy oraz szkoleń.
Historia już to udowodniła. We Flandrii wprowadzono znacznie bardziej stanowczą politykę aktywizacji. Ludzie otrzymywali wsparcie w znalezieniu pracy, a jeśli tego nie robili, mogli zostać ukarani. To wyraźnie przyniosło efekty – zaznacza.
Ekspert ocenia, że stanowisko przewodniczącego MR jest politycznie popularne.
Bouchez chce pokazać, że walczy o swój elektorat, a to pomysł, który bardzo dobrze trafia do wielu obywateli. Myślę, że zdaje sobie sprawę, iż przyszłe porozumienie budżetowe może być trudne do zaakceptowania dla części jego wyborców – mówi.
Sprzeczność z ideą mniejszego państwa
Jak podkreśla Stijn Baert, pomysł stoi w całkowitej sprzeczności z celem, jakim jest ograniczenie rozmiarów państwa.
Przeprowadzono już badania porównawcze, by ustalić, w jakich obszarach Belgia wydaje więcej niż inne kraje. Wynika z nich, że sam aparat państwowy, w tym korpus urzędniczy, kosztuje w naszym kraju o około 12 miliardów euro więcej, niż byłoby to normalne dla państwa takiego jak Belgia – wyjaśnia.
Jego zdaniem system codziennego stemplowania wymagałby ludzi odpowiedzialnych za jego organizację, kontrolę i nadzór.
W przeszłości osoby szukające pracy musiały fizycznie stawiać się w urzędzie. Dziś taki system można oczywiście zdigitalizować i zorganizować sprawniej. Wciąż jednak wymaga on obsługi administracyjnej i personelu. Trudno to pogodzić z ambicją skromniejszego państwa, które ma przynosić oszczędności – zaznacza.
Ekonomista przypomina również, że Georges-Louis Bouchez nie chce nowych podatków.
Im więcej się oszczędza, tym mniej potrzeba nowych podatków. Dziwne wydaje się więc angażowanie dodatkowych urzędników do nadzorowania takiego systemu – dodaje.
„Uczynić pracę bardziej atrakcyjną”
Zamiast tego Stijn Baert proponuje, by praca stała się bardziej opłacalna. Jak przypomina, obniżka podatków od pracy jest obecnie planowana na 2029 r.
Ale po co czekać? Myślę, że jest to możliwe i że już teraz można liczyć na zwrot z tej inwestycji. Mam ochotę powiedzieć: proszę uderzyć w tej sprawie pięścią w stół, panie Bouchez. To wciąż jest wykonalne i to byłaby prawdziwa obietnica wyborcza, a nie tylko symbol – podsumowuje ekonomista.