Zaginiony na lotnisku w Zaventem kot odnalazł się po dwóch tygodniach – „Mama nie mogła uwierzyć”
Mishu, kot, który dwa tygodnie temu zaginął na Brussels Airport, został odnaleziony i wrócił do swojej właścicielki, informuje VRT. Zwierzę prawdopodobnie wydostało się z transportera po przylocie z...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Mishu, kot, który dwa tygodnie temu zaginął na Brussels Airport, został odnaleziony i wrócił do swojej właścicielki, informuje VRT. Zwierzę prawdopodobnie wydostało się z transportera po przylocie z Rumunii. Nadal nie wiadomo, gdzie kot przebywał przez cały ten czas ani kto go znalazł.
Spis treści
Pusty transporter po locie z Rumunii
Dwa tygodnie temu pochodząca z Rumunii Patricia Maria wystosowała rozpaczliwy apel o pomoc w poszukiwaniach. Kot należący do jej matki zaginął na lotnisku w Zaventem po locie z Rumunii. Mieszkająca w Belgii matka Patricii odwiedzała córkę w Rumunii i zawsze zabierała ze sobą Mishu. Po powrocie do Belgii okazało się jednak, że transporter jest pusty.
Nie było wiadomo, co stało się ze zwierzęciem. Patricia opublikowała więc ogłoszenia w kilku grupach na Facebooku, prosząc o zwracanie uwagi na kota. Liczyła, że zauważy go któryś z pracowników lotniska. Wyjaśniała wówczas, że jej matka jest wdową, a Mishu jest jej jedynym towarzyszem. W internecie zamieszczono również opis dużego kocura rasy kartuz.
Telefon z biura rzeczy znalezionych
Po dwóch tygodniach niepewności pojawiły się dobre wiadomości. Jak relacjonuje Patricia, wczoraj skontaktowali się z nią pracownicy lotniskowego biura rzeczy znalezionych.
„Moją pierwszą myślą było, że zamykają sprawę, ale powiedzieli, że znaleźli Mishu. Umieścili go w punkcie opieki nad zwierzętami na lotnisku i był zdrowy” – opowiada.
Kobieta natychmiast zadzwoniła do matki, która wciąż czekała na jakiekolwiek informacje o swoim kocie. „Powiedziałam: »Możesz pojechać na lotnisko?«. A ona zapytała: »Dlaczego?«. Odpowiedziałam: »Znaleźli Mishu«. Nie mogła w to uwierzyć. Była tak szczęśliwa, że od razu wsiadła do taksówki i pojechała go odebrać” – relacjonuje Patricia.
Kot wrócił do domu, znalazca pozostaje nieznany
Mishu i jego właścicielka są już razem, a oboje czują się dobrze. Patricia przyznaje, że kot nieco schudł, choć spodziewała się, że po dwóch tygodniach jego stan będzie znacznie gorszy. Rodzina nigdy nie straciła nadziei, jednak wiadomość o odnalezieniu zwierzęcia i tak była dla wszystkich dużym zaskoczeniem.
Nadal nie wiadomo, kto znalazł Mishu ani gdzie kot ukrywał się przez dwa tygodnie. Patricia podkreśla, że rodzina bardzo chciałaby podziękować znalazcy, ale nie otrzymała żadnych dodatkowych informacji.