Trzeci etap unijnego AI Act wchodzi w życie – treści generowane przez sztuczną inteligencję trzeba oznaczać
Przejrzystość jest kluczowym elementem trzeciego etapu unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji, czyli AI Act, który wchodzi w życie 2 sierpnia. Nowe obowiązki obejmują zarówno dostawców...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Przejrzystość jest kluczowym elementem trzeciego etapu unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji, czyli AI Act, który wchodzi w życie 2 sierpnia. Nowe obowiązki obejmują zarówno dostawców systemów sztucznej inteligencji, jak i przedsiębiorstwa wykorzystujące je we własnej działalności komercyjnej. Treści stworzone przez sztuczną inteligencję – w tym obrazy, filmy, odpowiedzi chatbotów oraz materiały informacyjne publikowane przez media – będą musiały być odpowiednio rozpoznawalne. Za naruszenie przepisów grozi grzywna w wysokości do 3 procent rocznego światowego obrotu przedsiębiorstwa.
Spis treści
Wiążące przepisy nie dotyczą wyłącznie dostawców systemów sztucznej inteligencji, takich jak OpenAI, Google czy Microsoft. Obejmują również każdą firmę, organizację i instytucję publiczną, która wdraża takie rozwiązania w ramach swojej działalności.
Dwa obowiązki, które firmy często rozumieją opacznie
Geoffroy Blondiau, adwokat specjalizujący się w prawie nowych technologii, zwraca uwagę, że przedsiębiorstwa często niewłaściwie interpretują dwa obowiązki dotyczące podmiotów wdrażających sztuczną inteligencję.
Pierwszy z nich odnosi się do kategoryzacji biometrycznej, czyli między innymi rozpoznawania emocji. „Na przykład oprogramowanie call center, które potrafi wykryć, że klient zaczyna się denerwować przez telefon” – wyjaśnia prawnik.
Drugi obowiązek dotyczy deepfake’ów, czyli spreparowanych zdjęć, nagrań wideo lub tekstów informacyjnych, przede wszystkim artykułów prasowych. „To nie dotyczy wszystkich tekstów, więc nie na przykład tekstów komercyjnych. Poza tym, kiedy teksty zostały poddane weryfikacji przez człowieka, z udziałem osoby odpowiedzialnej za redakcję, wtedy również nie trzeba tego oznaczać” – precyzuje Geoffroy Blondiau.
Wątpliwości belgijskich firm
Z pytaniami przedsiębiorstw dotyczącymi nowych przepisów mierzy się między innymi Agoria, federacja przemysłu technologicznego. „Mają trudność z zapewnieniem, by wymogi wynikające z AI Act były wykonalne w praktyce. Tym trudniej rozeznać się w tym małym i średnim firmom” – mówi Jelle Hoedemaekers, ekspert ds. gospodarki opartej na danych w Agorii.
Przepisy mogą objąć wiele różnych firm i sposobów wykorzystywania sztucznej inteligencji. Przykładem może być bank wdrażający zewnętrznego chatbota w portalu obsługi klienta, przedsiębiorstwo medialne korzystające z narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji albo agencja nieruchomości tworząca ulepszone zdjęcia lokali, które mają ułatwić potencjalnym nabywcom wyobrażenie sobie przyszłego mieszkania.
Oznaczenia na zdjęciach nieruchomości
Agencja Expertissimmo, jedna z pierwszych w Brukseli, które zaczęły publikować na swojej stronie internetowej zdjęcia generowane przez sztuczną inteligencję, nie czekała do 2 sierpnia z dostosowaniem się do wymogów dotyczących przejrzystości. Fotografie nieruchomości ulepszone przy użyciu sztucznej inteligencji są oznaczane adnotacją „wizualizacja zoptymalizowana przez AI” lub „to jest symulacja”.
Firma zamierza docelowo ujednolicić sposób oznaczania takich materiałów. „Chodzi o to, by ujednolicić i być jak najbardziej transparentnym, żeby nie sprawić klientom rozczarowania, gdy przyjdą obejrzeć nieruchomość” – wyjaśnia Sacha Verschueren, odpowiedzialna za komunikację w Expertissimmo.
Zgodność z przepisami jako atut marketingowy
Nowy etap AI Act ma również duże znaczenie dla agencji kreatywnych i reklamowych. Dla brukselskiej agencji Nextage.ai, zajmującej się tworzeniem treści optymalizowanych przy użyciu sztucznej inteligencji, nowe przepisy są szansą w otoczeniu technologicznym, które nadal pozostaje słabo uregulowane.
„To europejskie prawo jest dla nas kluczowe, bo jako agencja wyspecjalizowana w produkcji treści przy pomocy AI mamy do czynienia z wieloma freelance’owymi kowbojami, czyli ludźmi, którzy robią trochę wszystko i byle co, i narażają reklamodawców na ryzyko” – tłumaczy Jean-Marc Segati, współzałożyciel Nextage.ai i Big Return Belgique. Jak dodaje, jego firma mierzy się w ten sposób z nieuczciwą konkurencją, która może prowadzić do problemów związanych z etyką i rzetelnością zawodu.
Pełne wejście w życie AI Act jest dla agencji również okazją marketingową. Jeszcze w sierpniu firma zamierza zaprezentować własną etykietę zgodności, obejmującą pełne przestrzeganie AI Act i RODO, zabezpieczenie danych oraz poszanowanie prawa do wizerunku.
Kontrole na razie ograniczone
Przedstawiciel branży reklamowej liczy przede wszystkim na to, że pierwsze kary zostaną nałożone na konkurentów, którzy nie przestrzegają obowiązków dotyczących przejrzystości. Sankcje mogą wynieść do 15 milionów euro lub 3 procent rocznego światowego obrotu przedsiębiorstwa – zastosowanie ma wyższa z tych kwot.
Na razie nie należy jednak spodziewać się dużej liczby grzywien. Europejski Urząd ds. Sztucznej Inteligencji dysponuje obecnie ograniczonymi zasobami i ma skupić się na niewielkiej grupie dostawców rozwijających najbardziej wydajne modele.
Na szczeblu krajowym, wobec braku organu odpowiedzialnego wyłącznie za sprawy związane ze sztuczną inteligencją, stosowanie rozporządzenia w Belgii będzie koordynował federalny regulator rynku łączności elektronicznej IBPT/BIPT.
„A w tę historię zaangażowani będą też inni regulatorzy: organ ochrony danych, ale również niektórzy regulatorzy na poziomie zatrudnienia, edukacji i finansów. To grozi tym, że stanie się to bardzo skomplikowaną historią na poziomie belgijskim” – ocenia Jelle Hoedemaekers z Agorii.