Ryanair groził ograniczeniem lotów z Charleroi – Walonia wynegocjowała niższą opłatę lotniskową, 7 zamiast 10 euro
Rząd Walonii i lotnisko w Charleroi przyjęły z ulgą decyzję rządu federalnego o obniżeniu opłaty za wejście na pokład w przypadku lotów europejskich do 7 euro, zamiast pierwotnie planowanych 10 euro....
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Rząd Walonii i lotnisko w Charleroi przyjęły z ulgą decyzję rządu federalnego o obniżeniu opłaty za wejście na pokład w przypadku lotów europejskich do 7 euro, zamiast pierwotnie planowanych 10 euro. Jak informuje dziennik Le Soir, kompromis osiągnięto pod presją tanich linii Ryanair, które groźbami dotyczącymi przyszłości portu w Charleroi skłoniły władze regionu do podjęcia negocjacji. Ostatecznie uzgodniono swego rodzaju „rabat” wobec wcześniej zapowiadanej podwyżki.
Opłatę za wejście na pokład, określaną również jako podatek od biletów lotniczych, wprowadzono w 2022 r. Początkowo uzasadniano ją względami środowiskowymi – miała zachęcać podróżnych do wybierania pociągu zamiast krótkich lotów po Europie, tam gdzie było to możliwe. Dla połączeń europejskich wynosiła wówczas od 10 euro na najkrótszych trasach do 2 euro na pozostałych. W połowie 2025 r. stawkę podniesiono do 5 euro. W maju tego roku rząd federalny, kierując się już wyłącznie względami budżetowymi, zdecydował o jej ujednoliceniu na poziomie 10 euro od 1 stycznia 2027 r.
Obawy władz Walonii pojawiły się niemal natychmiast. Minister-prezydent regionu Adrien Dolimont (MR) zaangażował się w sprawę i uzyskał od premiera Barta De Wevera (N-VA) zapewnienie, że rozmowy na ten temat zostaną przeprowadzone w lipcu. Negocjacje zakończyły się w nocy z piątku na sobotę.
Nie drażnić giganta
Zaangażowanie Walonii wynika z tego, że opłata obejmuje wszystkie loty z lotniska w Charleroi, gdzie najważniejszym graczem jest potentat tanich przewozów Ryanair. Firma nie sprzeciwia się temu, by władze publiczne wspierały porty, w których bazuje swoje samoloty, ale zdecydowanie odrzuca próby nakładania dodatkowych opłat na własną działalność. Przewoźnik nie waha się przy tym otwarcie grozić urzędnikom rozważającym podobne rozwiązania, a jego kierownictwo określa ich mianem idiotów.
Ryanair był już wcześniej niezadowolony z planu miasta Charleroi, które chciało pobierać po 3 euro od każdego pasażera. Projekt ten ostatecznie anulowano, ale przewoźnik zapowiedział zmniejszenie liczby samolotów bazujących w porcie z 19 do 14. Dotychczas była to ważna przewaga lotniska, dzięki której należało ono do najistotniejszych portów w siatce Ryanaira. Z rozkładu miało zniknąć również około 15 kierunków, a kolejne pięć połączeń planowano usunąć w Zaventem. Federalna opłata za wejście na pokład obowiązuje także tam, jednak z portu korzysta znacznie bardziej zróżnicowana grupa przewoźników.
Ograniczenie działalności BSCA
Władze Brussels South Charleroi Airport (BSCA) oszacowały możliwe straty. Stopniowe wycofanie pięciu bazujących samolotów oznaczałoby zmniejszenie zdolności operacyjnej portu o 28 procent oraz realny spadek liczby pasażerów o 1,5 miliona rocznie. Dla porównania w 2025 r. lotnisko obsłużyło rekordowe 11,2 miliona podróżnych. Ubytek zatrudnienia w samym porcie szacowano na 150 miejsc pracy, jednak łączny skutek, po uwzględnieniu działalności pośredniej, byłby znacznie poważniejszy.
Jak przekazał rząd Walonii, podwojenie opłaty z 5 do 10 euro „miałoby brutalny wpływ w okresie niepewności dla sektora lotniczego, który przechodzi wyjątkowo napiętą fazę z powodu światowej niestabilności geopolitycznej, prowadzącej do gwałtownego wzrostu kosztów paliwa, ograniczenia przepustowości i silnej presji na linie lotnicze”. Adrien Dolimont wyraził zadowolenie, że obniżenie stawki do 7 euro „ogranicza wpływ na konkurencyjność belgijskich lotnisk wobec zagranicznych odpowiedników”. „Rząd federalny chroni w ten sposób miejsca pracy i działalność dwóch głównych portów w kraju – Bruksela-Zaventem oraz Brussels South Charleroi Airport” – dodał.
Podwyżka o 40 procent
W chwili powstawania tekstu Ryanair nie potwierdził jeszcze, że wycofuje się ze swoich zapowiedzi. Choć nową opłatę obniżono z 10 do 7 euro, nadal oznacza ona wzrost o 40 procent w stosunku do obecnego poziomu. Nie wiadomo więc, czy kierownictwo taniego przewoźnika zaakceptuje kompromis wynegocjowany pod presją wywieraną na rząd Walonii.
Lotnisko w Charleroi podziękowało władzom „za wybór bardziej wyważonego podejścia, które ogranicza wpływ na zatrudnienie, konkurencyjność belgijskich portów i łączność naszego kraju”, ale zachowuje ostrożność w ocenie dalszego rozwoju sytuacji. „Jeśli chodzi o decyzje handlowe linii lotniczych, leżą one wyłącznie w ich gestii. Nie do nas należy więc komentowanie ich wyborów operacyjnych ani ewentualnych zmian w rozkładach” – przekazały władze portu.