Likwidacja 1 000 miejsc dla osób ubiegających się o azyl – organizacje ostrzegają przed powrotem namiotów w Brukseli
Federalna minister ds. azylu i migracji Anneleen Van Bossuyt (N-VA) poinformowała w czwartek rano o likwidacji nie 300, lecz łącznie 1 000 miejsc przeznaczonych dla osób ubiegających się o azyl w...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Federalna minister ds. azylu i migracji Anneleen Van Bossuyt (N-VA) poinformowała w czwartek rano o likwidacji nie 300, lecz łącznie 1 000 miejsc przeznaczonych dla osób ubiegających się o azyl w ramach mechanizmu „Brussels Deal” – podaje dziennik Le Soir. Decyzja wywołała duże poruszenie wśród organizacji pomocowych i władz Brukseli. „Brussels Deal”, uruchomiony w 2022 r., miał odciążyć przepełnioną federalną agencję ds. przyjmowania osób ubiegających się o azyl Fedasil. Region Brukselski zapewniał 2 000 miejsc, otrzymując w zamian 42 miliony euro rocznie. Van Bossuyt zapowiada obecnie całkowite wygaszenie porozumienia do końca 2026 r., a pierwszym krokiem jest zmniejszenie liczby dostępnych miejsc o połowę.
Spis treści
Minister wskazuje na spadek, organizacje mówią o sztucznym ograniczeniu listy
Decyzja spotkała się z niezrozumieniem organizacji działających w terenie. „Jesteśmy niezwykle zaniepokojeni” – mówi Sotieta Ngo, dyrektorka organizacji Ciré, zajmującej się ochroną praw uchodźców w Belgii. Minister tłumaczy ograniczenie liczby miejsc skróceniem kolejki osób oczekujących na objęcie opieką przez Fedasil. W 2022 r. na liście znajdowało się około 4 000 osób, podczas gdy obecnie jest ich około tysiąca. Zdaniem Van Bossuyt „Brussels Deal” nie odpowiada już rzeczywistym potrzebom.
Z taką oceną nie zgadza się organizacja medyczna Médecins du Monde. „Ten rzekomy spadek jest efektem sztucznej interwencji, w ramach której całą grupę osób wykreślono z listy pod pretekstem, że nie odpowiadają one statusowi »prawdziwego« wnioskodawcy” – wskazuje organizacja. „Ale wykreślenie ludzi z listy nie oznacza, że oni znikają”.
Organizacje obawiają się wzrostu bezdomności
Organizacje pracujące bezpośrednio z osobami potrzebującymi, w tym Belrefugees, dawniej Plateforme citoyenne, obawiają się, że liczba osób pozostawionych bez zakwaterowania będzie odpowiadała liczbie zlikwidowanych miejsc. Ostrzegają przed ponownym pojawieniem się namiotów i śpiworów w pobliżu dworców oraz parku Maximilien. „Rząd federalny celowo popycha ludzi w stronę bezdomności” – ocenia Médecins du Monde, wskazując również na zagrożenie kryzysem zdrowotnym. „Te osoby będą błąkać się bez celu, co spotęguje poczucie zagrożenia wśród okolicznych mieszkańców” – dodaje dyrektorka Ciré.
Sytuacja jest tym trudniejsza, że służby świadczące pomoc doraźną i wspierające osoby bezdomne już teraz są przeciążone. „W sytuacji, gdy w Brukseli naliczono blisko 10 000 osób bez dachu nad głową, potrzeby w zakresie zakwaterowania i wsparcia pozostają ogromne” – podkreśla Czerwony Krzyż. Organizacja zwraca uwagę, że każdej osobie należy zapewnić godne warunki przyjęcia.
Największe konsekwencje może ponieść Bruksela
Według organizacji pomocowych oraz części polityków z Regionu Brukselskiego to właśnie Bruksela może najmocniej odczuć skutki decyzji federalnej minister. Osoby ubiegające się o azyl „znajdą się w pracy na czarno, w sytuacji wyzysku lub przestępczości, a konsekwencje w nieproporcjonalnym stopniu poniesie Bruksela” – mówił Benjamin Dalle, brukselski deputowany CD&V, choć jego partia współtworzy federalną koalicję Arizona. Podobna krytyka płynie ze strony flamandzkich socjalistów, którzy również zasiadają w rządzie federalnym razem z N-VA. Van Bossuyt odpowiada, że nie rozumie tych zarzutów, i zapewnia, że jej „intencje zawsze były jasne”.
Redukcja miejsc uderzy również w zatrudnienie
Likwidacja 1 000 miejsc będzie miała także konsekwencje dla zatrudnienia w sektorze pomocowym – ostrzegają organizacje. Po ogłoszonym pod koniec czerwca zamknięciu 300 miejsc około 20 pracowników straciło zatrudnienie od sierpnia. Wygaszenie kolejnych 700 miejsc pogłębi te straty i może przynieść długofalowe skutki dla całej branży. „Kiedy traci się pracę w 15 dni, trochę to zniechęca” – podkreśla Sotieta Ngo. „Nawet najbardziej zaangażowani i doświadczeni mogą zwrócić się ku bardziej stabilnej ścieżce zawodowej”.