Ustawa Jambona o emeryturach artystów przed głosowaniem – minister mówi o niewielkim wpływie, branża kultury ostrzega przed utratą nawet jednej trzeciej świadczenia
W czwartek Izba Reprezentantów ma głosować na posiedzeniu plenarnym nad projektem ustawy wprowadzającym procentowy limit okresów zrównanych z okresami pracy w systemie emerytalnym pracowników...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W czwartek Izba Reprezentantów ma głosować na posiedzeniu plenarnym nad projektem ustawy wprowadzającym procentowy limit okresów zrównanych z okresami pracy w systemie emerytalnym pracowników najemnych. Jak informuje dziennik Le Soir, problem polega na tym, że zawody o przerywanym charakterze zatrudnienia – takie jak dokerzy czy rybacy – mają zostać objęte wyjątkiem dotyczącym całej kariery, podczas gdy w przypadku artystów wyjątek obowiązywałby dopiero od 1 kwietnia 2014 r. Zdaniem około czterdziestu federacji zawodowych sektora kultury, które w poniedziałek publikują w tej sprawie list otwarty, najstarsi artyści mogą zostać pozbawieni istotnej części swoich uprawnień emerytalnych.
Sprawę podniosła posłanka Caroline Désir (PS), która zgłosiła poprawkę dotyczącą tego punktu, jednak została ona odrzucona. Minister ds. emerytur Jan Jambon (N-VA) wyjaśniał w miniony czwartek, że przyjęcie 2014 r. jako daty granicznej nie jest wynikiem decyzji politycznej, lecz konieczności prawnej.
Argument bezpieczeństwa prawnego
Jak tłumaczył minister, przed 2014 r. w krajowym urzędzie zatrudnienia Onem/RVA obowiązywał system dotyczący umów krótkoterminowych, z którego korzystali między innymi niektórzy artyści. Nie można jednak wiarygodnie odróżnić tych okresów od zwykłego pełnego bezrobocia w innych grupach pracowników, ponieważ urząd nie posiada odpowiednich danych. „Wyjątek przewidziany dla pracowników sztuki wszedł w życie 1 kwietnia 2014 r. To od tej daty dane cechują się wystarczającą stabilnością, dostępnością i bezpieczeństwem” – argumentował Jan Jambon. Dodał, że wcześniej dane nie były wystarczająco stabilne, dlatego takiego rozróżnienia nie da się przeprowadzić w sposób pewny pod względem prawnym.
Kwestia ta została poruszona również przez koalicyjną partnerkę ministra, minister kultury Elisabeth Degryse z Les Engagés. Jan Jambon ponownie powołał się na „bezpieczeństwo prawne” oraz „realne ryzyko sporów sądowych”, gdyby przyjęto inną datę graniczną niż 2014 r. Podczas uzgodnień międzygabinetowych zapowiedział przedstawienie konkretnych wyliczeń i wywiązał się z tej obietnicy, przekazując symulacje karier artystów oparte na średnio 156 dniach „bezrobocia” rocznie, czyli w rzeczywistości okresach przerw w zatrudnieniu.
W przypadku osoby urodzonej w 1961 r., pracującej od 1986 r. i mającej za sobą 28 lat kariery przed 2014 r., udział dni „bezrobocia” wyniósłby – według obliczeń gabinetu ministra – 33,3 procent. To znacznie mniej niż przewidziany dla tej grupy pułap wynoszący 40 procent. Podobnie wygląda sytuacja artysty urodzonego w 1965 r., który przed 2014 r. przepracował 24 lata. W jego przypadku okres „bez pracy” stanowiłby 28,6 procent, a więc również pozostawałby wyraźnie poniżej ustalonego dla tej grupy limitu 35 procent. Także osoby urodzone w 1968 r., dla których pułap uwzględnianych dni „bezrobocia” wyniesie 20 procent, miałyby odczuć jedynie ograniczone skutki – najwyżej do 7 procent wysokości emerytury. Według gabinetu wpływ ten można dodatkowo zniwelować, kontynuując pracę zamiast kończyć karierę w wieku 63 lat. W ocenie otoczenia Jambona rozwiązania zawarte w projekcie nie wywołają więc nieproporcjonalnych skutków dla osób zbliżających się do wieku emerytalnego.
Kwestia sprawiedliwości
Sektor kultury nie zaakceptował tych wyjaśnień. Jego przedstawiciele wskazują na system kodowania, za pomocą którego urząd zatrudnienia odróżniał dni pobierania świadczeń właściwych dla artystów. Ich zdaniem Onem/RVA może precyzyjnie ustalić już od 1991 r., czy dana osoba była uznawana za pracownika sektora artystycznego i czy podlegała zasadom degresywności świadczenia, także w okresie sprzed 2014 r.
Branża przedstawiła również własne wyliczenia. Jej zdaniem założenie 156 dni przerw w zatrudnieniu rocznie w ramach statusu pracownika sztuki – określanych przez gabinet ministra jako bezrobocie – nie odpowiada rzeczywistym warunkom pracy artystów. Uzyskanie statusu artysty wymagało bowiem jedynie 78 dni płatnej i udokumentowanej pracy w ciągu roku. Sektor powołuje się na przykład artysty urodzonego w 1968 r., posiadającego status artysty od 1991 r. i kończącego karierę w 2036 r., po 45 latach pracy. Za okres od 1991 do 2014 r. mógłby on zaliczyć jedynie dziewięć lat kariery, a następnie kolejne 22 lata przypadające na okres od 2014 do 2036 r. Łącznie oznaczałoby to 31 uznanych lat z 45 lat pracy oraz utratę 14 lat, czyli jednej trzeciej emerytury.
Federacje artystów wskazują przy tym na paradoks. Nieartystyczne zawody o przerywanym charakterze zatrudnienia, takie jak dokerzy, mają korzystać z wyjątku bez ograniczeń, natomiast artyści byliby jedyną grupą, której kariera zostanie ograniczona. Jak podkreślają przedstawiciele sektora, gdy inni pracownicy dorywczy pobierają zasiłek, pozostają bierni zawodowo, czego nie można powiedzieć o pracownikach sztuki.
Różnica stanowisk między ministrem a środowiskiem artystycznym pozostaje znaczna, a spór nie zakończy się przed czwartkowym głosowaniem plenarnym. Można jednak przypuszczać, że tego dnia obie strony będą dokładnie liczyć poparcie dla swoich stanowisk.