Nurkowie oczyścili stawy Tomorrowland z glonów – „Zdejmowaliśmy je wielkimi drągami”
Organizatorzy festiwalu Tomorrowland poprosili o pomoc szkołę nurkowania Aronnax z Heist-op-den-Berg, aby usunąć glony ze stawów na terenie De Schorre. Roślin było tak dużo, że nie dało się...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Organizatorzy festiwalu Tomorrowland poprosili o pomoc szkołę nurkowania Aronnax z Heist-op-den-Berg, aby usunąć glony ze stawów na terenie De Schorre. Roślin było tak dużo, że nie dało się zamontować charakterystycznych fontann w kształcie lilii wodnych. „Oprowadzono nas po scenach i zapleczu – to niewiarygodnie imponujące” – mówi Bruno Goyvaerts ze szkoły nurkowania. O sprawie informuje VRT.
Spis treści
Glony zablokowały fontanny w kształcie lilii
Prośba o oczyszczenie stawów trafiła do szkoły za pośrednictwem jednego z jej członków, który pracuje u wykonawcy scen. Jak wyjaśnia Goyvaerts, na akwenach umieszczane są ogromne lilie, które świecą i tryskają wodą. Problem polegał na tym, że praktycznie nie dało się wpłynąć na stawy, ponieważ z powodu upałów rozrosło się tam mnóstwo glonów i roślin wodnych. Nieustannie blokowały one śruby napędowe łódek.
Zadanie okazało się dużym wyzwaniem także dla dziewięciu nurków z Aronnax. „Trochę to jednak niedoszacowaliśmy. Glony rozrosły się w ogromnym stopniu. Musieliśmy wyciągać je wielkimi drągami, a że są przesiąknięte wodą, ważą bardzo dużo” – mówi Goyvaerts.
Jak relacjonuje, organizatorzy przygotowali duże kontenery na kółkach, a nurkowie zapełnili ich pięć. Prace zajęły im pięć godzin. Z samego nurkowania, jak przyznaje, niewiele wyszło – w większości miejsc można było stać, choć nurkowie zapadali się w błocie.
Przy okazji ekologiczna akcja sprzątania
Nurkowie wyciągali ze stawów nie tylko rośliny wodne i glony. Jak podkreśla Goyvaerts, od razu zamienili działania w akcję ekologiczną, usuwając wszystko, co nie powinno znaleźć się w wodzie. Wśród wyłowionych rzeczy były puszki, kubki, kawałki drewna, fragmenty izolacji oraz elementy dekoracji, które kiedyś miały latać albo zostały spalone.
„Byli nam za to bardzo wdzięczni. Są nawet tak zadowoleni, że w sobotę możemy wrócić jeszcze raz. Może wtedy trafią się jakieś darmowe wejściówki” – śmieje się Goyvaerts. Jak dodaje, i tak cieszył się, że mogli przez dwie godziny pochodzić po terenie festiwalu. To niekoniecznie jego styl muzyczny, ale grupa została oprowadzona i mogła zajrzeć za kulisy, co samo w sobie było bardzo cenne, bo w normalnych okolicznościach nie da się tam wejść.
Ekskluzywny rzut oka na sceny
Nurkowie zobaczyli z bliska poszczególne sceny oraz scenę główną, która co roku projektowana jest od nowa. „Jest niewiarygodnie piękna, ale musieliśmy obiecać, że nie będziemy robić zdjęć ani opowiadać, co widzieliśmy” – mówi Goyvaerts.
Jak przyznaje, widział w życiu wiele festiwali, ale pod względem dekoracji i konstrukcji ten przebija wszystko. „Rozumiem, że ludzie z całego świata chcą tu przyjeżdżać. Jako mieszkańcy Belgii powinniśmy być z tego dumni. To naprawdę miłe, że mogliśmy dołożyć swoją cegiełkę” – podsumowuje.