Wprowadzenie europejskiego systemu ETIAS może zostać przesunięte na przyszły rok – problemy z systemem EES
Z powodu trudności z wdrożeniem europejskiego systemu wjazdu i wyjazdu uruchomienie systemu wstępnej rejestracji podróżnych ETIAS może zostać przesunięte na przyszły rok. Jak podaje Financial Times,...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Z powodu trudności z wdrożeniem europejskiego systemu wjazdu i wyjazdu uruchomienie systemu wstępnej rejestracji podróżnych ETIAS może zostać przesunięte na przyszły rok. Jak podaje Financial Times, o czym pisze L’Echo, wprowadzenie tego rozwiązania z dużym prawdopodobieństwem zostanie opóźnione.
Osoby, które podróżowały już do Stanów Zjednoczonych lub od około roku do Wielkiej Brytanii, znają systemy wstępnej autoryzacji podróży. Teraz własne rozwiązanie musi uruchomić także Europa. Chodzi o ETIAS, czyli European Travel Information and Authorisation System – europejski system informacji o podróży oraz zezwoleń na podróż – będący odpowiednikiem amerykańskiego ESTA lub brytyjskiego ETA.
System ma wejść w życie pod koniec roku. Każdy podróżny spoza Europy będzie musiał przejść procedurę online, której koszt wyniesie 20 euro. Z ustaleń Financial Times wynika jednak, że wdrożenie najprawdopodobniej zostanie przesunięte na przyszły rok. Porty lotnicze i linie lotnicze alarmują, że sposób wprowadzania nowego rozwiązania jest katastrofalny i stawia je pod „nie do zniesienia presją”.
System wjazdu i wyjazdu
ETIAS nie należy mylić z systemem gromadzenia danych o wjazdach i wyjazdach, czyli EES, który już obowiązuje. Jego celem jest śledzenie każdego wjazdu obywateli spoza Unii Europejskiej na terytorium europejskie oraz ich wyjazdu.
Unia Europejska uruchomiła ten nowy system jesienią. Zastępuje on ręczne stemplowanie paszportów i umożliwia rejestrowanie danych osobowych oraz biometrycznych podróżnych, w tym dat wjazdu i wyjazdu. Ma to pozwolić na monitorowanie przypadków przekroczenia dozwolonego okresu pobytu oraz odmów wjazdu.
To właśnie EES budzi obecnie wiele emocji z powodu licznych problemów wieku dziecięcego. Europejskie porty lotnicze i linie lotnicze stanowczo zaprotestowały. W ubiegłym tygodniu, w liście otwartym do instytucji europejskich, pisały o katastrofalnym wdrożeniu, które wywiera na nie presję nie do zniesienia.
Chodzi między innymi o wielogodzinne kolejki – problem szeroko komentowany w mediach społecznościowych. Aby ograniczyć trudności, belgijskie władze wstrzymały w Zaventem do odwołania biometryczną część nowej kontroli, obejmującą pobieranie odcisków palców i wykonanie zdjęcia.
Rzecznik krajowego portu lotniczego Quentin Mertens wyjaśnia, że system zawodzi przede wszystkim na poziomie technologicznym, co może czasami prowadzić do znacznych opóźnień.
Biometria wstrzymana
W Zaventem podróżni mają do dyspozycji sześćdziesiąt wstępnych kiosków. Zdaniem Mertensa, po wyłączeniu danych biometrycznych z procedury opóźnienia powinny stać się bardziej rozsądne. Rzecznik przyznaje jednak, że sytuacja jest bardzo zmienna, a opóźnienia przy przylotach mogą sięgać od dwóch do trzech godzin. W Brukseli nierzadko zdarza się, że w tym samym czasie ląduje na przykład cztery do pięciu lotów spoza strefy Schengen.
W takich sytuacjach zespoły operacyjne robią wszystko, aby żaden podróżny nie spóźnił się na przesiadkę, nawet jeśli oznacza to, że samoloty odlatują z kilkuminutowym opóźnieniem.
Stopień skomplikowania systemu EES różni się znacznie w zależności od lotniska. W Charleroi mniej lotów pochodzi z kierunków spoza Unii Europejskiej, a wśród tych pasażerów mniejszy odsetek stanowią obywatele państw spoza Unii niż w Zaventem. Dlatego Charleroi napotkało mniej problemów przy wdrażaniu systemu. Tam odciski palców pasażerów są systematycznie pobierane przez policję.
Nathalie Pierard z lotniska w Charleroi wyjaśnia, że sama procedura nie powoduje problemów. Tamtejsze komputery nie pozwalają jednak na prawidłowe wczytywanie wszystkich zdjęć.
Nie wszystkie porty gotowe
Także linia Ryanair wydała 2 lipca komunikat, w którym oceniła, że część portów lotniczych nie będzie gotowa do stosowania systemu EES w szczycie sezonu letniego. Wymieniła przy tym z nazwy lotniska Teneryfa Południe, Palma, Alicante, Mediolan-Bergamo, Kraków oraz Paryż-Beauvais.
Trudności z wdrożeniem EES mają również inne ważne europejskie porty przesiadkowe, w tym Madryt. Najpierw należałoby więc dopracować ten system w całości, zanim Europa przejdzie do kolejnego etapu, czyli uruchomienia ETIAS.
Jak pisze Financial Times, eu-Lisa, europejska agencja zarządzająca tymi nowymi systemami, miała przyznać, że uruchomienie ETIAS przed końcem roku, zgodnie z pierwotnym planem, nie jest już możliwe. Informację tę przekazały trzy osoby zaznajomione ze sprawą.