Bilety na belgijskie festiwale nawet o 45 procent droższe niż dekadę temu – analiza VRT
Uczestnicy belgijskich festiwali płacą dziś za bilety nawet o 45 procent więcej niż dziesięć lat temu – wynika z analizy cen największych imprez muzycznych w kraju, którą przeprowadził...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Uczestnicy belgijskich festiwali płacą dziś za bilety nawet o 45 procent więcej niż dziesięć lat temu – wynika z analizy cen największych imprez muzycznych w kraju, którą przeprowadził flamandzki nadawca publiczny VRT. Dane pokazują wyraźne, konsekwentne i powszechne podwyżki, szczególnie widoczne we Flandrii.
Spis treści
Standardowy bilet łączony na Rock Werchter kosztuje obecnie 315 euro, czyli o 30 procent więcej niż przed dekadą. Za weekendowy karnet na Pukkelpop trzeba dziś zapłacić 287 euro – o 44 procent więcej niż przed laty. Jeszcze mocniej wzrosły ceny Tomorrowlandu: „Full Madness Pass” w belgijskiej przedsprzedaży kosztuje 327 euro, czyli o 45 procent więcej, a w sprzedaży globalnej ceny wejściówek na imprezę muzyki elektronicznej organizowaną w Boom przekraczają już 400 euro.
Inflacja to nie wszystko
Organizatorzy konsekwentnie wskazują inflację jako główny powód podwyżek. Koszty życia w Belgii wzrosły w tym samym okresie o mniej więcej jedną trzecią, a dane przeanalizowane przez VRT częściowo potwierdzają to wyjaśnienie. Po uwzględnieniu inflacji bilet na Rock Werchter byłby dziś w rzeczywistości o 1 euro tańszy niż w 2017 r. W przypadku Pukkelpopu i Tomorrowlandu widać jednak niewielki realny wzrost – odpowiednio o 22 i 28 euro.
Na inne obciążenia finansowe zwraca uwagę profesor zarządzania kulturą na Uniwersytecie w Antwerpii (UAntwerpen) Annick Schramme. – Najnowszym dodatkowym kosztem jest podwyżka podatku VAT za pole namiotowe na festiwalach z 6 do 12 procent – powiedziała VRT. Jak podkreśla, znaczenie mają także surowsze wymagania państwa dotyczące bezpieczeństwa i zrównoważonego rozwoju oraz rosnące koszty sprzętu. Najbardziej rozpoznawalni światowi artyści oczekują z kolei wyższych honorariów w zamian za pełną wyłączność występu.
Dostawcy potwierdzają wzrost kosztów
Wzrost kosztów ogólnych potwierdzają również dostawcy. Gunther Willems z firmy BNL Tent Concepts, która dostarcza konstrukcje na Pukkelpop, wskazał na 30-procentowy wzrost cen festiwalowych namiotów. Organizatorzy musieli też zastąpić wolontariuszy obowiązkową profesjonalną ochroną, a firmy ochroniarskie mierzą się z wyższymi składkami ubezpieczeniowymi i kosztami personelu. Dostawcy agregatów prądotwórczych dla dużych festiwali muszą natomiast inwestować w drogie, czyste paliwa, aby spełnić nowe normy emisji.
Z pola pod namiotem do luksusowego wydarzenia
Profesor ekonomii z KU Leuven Jan De Loecker zauważa, że zmienił się sam charakter produktu. Jego zdaniem festiwale przeszły drogę od prostych spotkań na łące do wielodniowych, luksusowych doświadczeń. Organizatorzy kierują dziś ofertę do szerszej grupy odbiorców, w tym starszej publiczności o większej sile nabywczej, proponując pakiety premium VIP oraz wyższy standard udogodnień. Poprawiła się nawet infrastruktura sanitarna – spłukiwane toalety stały się normą, zastępując wcześniejsze kabiny.
Szczególnym przypadkiem jest Tomorrowland, który celuje w zupełnie inny przedział cenowy. W ciągu dziesięciu lat festiwal zwiększył pojemność ze 180 000 do 400 000 uczestników. Osoby przyjeżdżające na imprezę regularnie wydają tysiące euro na podróż, nocleg i stroje.
Festiwale wciąż wysoce dochodowe
Dokumenty finansowe pokazują, że mimo trudności produkcyjnych imprezy te pozostają bardzo zyskowne. Live Nation Festivals, operator Rock Werchter, odnotował w 2024 r. 9,5 miliona euro zysku, a jego kapitał własny wyniósł 143,5 miliona euro. Pukkelpop w ciągu dekady podwoił kapitał własny do 11,5 miliona euro, a w przypadku Tomorrowlandu wzrósł on dziesięciokrotnie, do 45 milionów euro.
Część ekspertów podejrzewa, że ceny biletów zbliżają się do krytycznej granicy akceptowalnej dla konsumentów, jednak De Loecker spodziewa się, że pozostaną wysokie. Nadal są też znacznie niższe niż u wielu międzynarodowych konkurentów. – W rzeczywistości między tymi wielkimi festiwalami jest zbyt mała konkurencja – każdy z nich ma własną niszę, własnych artystów, własną publiczność, a przez to własny rynek – stwierdził De Loecker.