Vlaams Belang krytykuje reformę sieci szpitali – „efektywność nie może stać się synonimem ograniczania opieki”
Planowana reforma sieci szpitali może sprawić, że pod hasłem większej efektywności ograniczony zostanie dostęp do opieki szpitalnej blisko miejsca zamieszkania we Flandrii – uważa posłanka...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Planowana reforma sieci szpitali może sprawić, że pod hasłem większej efektywności ograniczony zostanie dostęp do opieki szpitalnej blisko miejsca zamieszkania we Flandrii – uważa posłanka Vlaams Belang Dominiek Sneppe. Polityczka odniosła się w ten sposób do informacji o wstępnym porozumieniu osiągniętym podczas Międzyministerialnej Konferencji Zdrowia Publicznego.
Spis treści
Obawy o utratę podstawowej opieki
Zgodnie z planowanymi zmianami szpitale ogólne będą musiały w przyszłości spełniać ostrzejsze kryteria, aby dalej działać jako regionalne szpitale ogólne. Placówki, które nie sprostają nowym normom, będą musiały połączyć się z innymi szpitalami, ograniczyć zakres działalności albo przekształcić się w ośrodki opieki dziennej lub pośredniej.
„Rząd twierdzi, że żadne szpitale nie zostaną zamknięte, ale to gra słów. Jeśli dana placówka traci oddział ratunkowy, położniczy, łóżka ostre czy możliwość przyjęć całodobowych, to dla pacjenta jest to faktyczne zamknięcie podstawowej opieki” – przekonuje Sneppe.
Posłanka podkreśla, że Vlaams Belang popiera normy jakościowe i akceptuje racjonalną organizację opieki wysokospecjalistycznej. Sprzeciwia się jednak temu, by efektywność w praktyce oznaczała ograniczanie świadczeń. „Opieka szpitalna ma być wysokiej jakości, ale również dostępna. Zwłaszcza w regionach wiejskich i peryferyjnych, takich jak Westhoek, Ardeny Flamandzkie, Limburgia i Kempen, nie wolno zmuszać pacjenta, by jeździł coraz dalej po podstawową opiekę, pomoc w nagłych przypadkach czy świadczenia położnicze” – mówi polityczka.
Jej zdaniem odpowiedzialne zarządzanie wymagałoby najpierw przeprowadzenia pełnej analizy skutków dla każdego regionu i każdej placówki, zanim zapadną decyzje. Kluczowe jest, jak zaznacza, ustalenie konsekwencji dla oddziałów ratunkowych, położniczych, pediatrii, łóżek ostrych, czasu dojazdu karetek i zespołów ratownictwa medycznego MUG, czasu oczekiwania oraz dostępności dla osób starszych i osób o ograniczonej mobilności.
„Nierównowaga między wspólnotami”
Sneppe wskazuje również na różnice między regionami kraju. Jak wynika z wcześniejszych odpowiedzi ministra zdrowia Franka Vandenbroucke (Vooruit) na jej pytania pisemne dotyczące ośrodków kardiologicznych, belgijska sieć szpitali jest dziś daleka od równowagi. Walonia ma proporcjonalnie znacznie więcej uznanych ośrodków kardiologicznych typu B1-B2 niż Flandria, natomiast w Brukseli na mieszkańca przypada wyjątkowo dużo programów B3. Część z nich ma przy tym niski poziom aktywności, mimo że obowiązują minimalne normy wymagane do utrzymania akredytacji.
„To jest właśnie wspólnotowy zapalny punkt tej sprawy. Flandria działa przy relatywnie mniejszej liczbie uznanych ośrodków kardiologicznych i w wielu przypadkach osiąga wysokie wolumeny. Walonia i Bruksela są pod tym względem hojniej wyposażone, a mimo to widzimy tam ośrodki o niskiej aktywności. Minister Vandenbroucke nie powinien więc pouczać flamandzkich szpitali o efektywności, nie kładąc najpierw na stół tych nierówności” – argumentuje.
Apel o podział finansowania szpitali
Według Vlaams Belang sprawa po raz kolejny pokazuje, że obecny belgijski podział kompetencji nie działa. Regiony mają współorganizować swoją sieć szpitali, ale finansowanie pozostaje federalne. Zdaniem ugrupowania prowadzi to do nierówności, niejasnego podziału odpowiedzialności i napięć między wspólnotami.
„Kto decyduje, ten powinien też płacić. A kto płaci, powinien móc decydować” – podsumowuje Sneppe. Dlatego partia opowiada się za podziałem finansowania szpitali, tak aby zarówno Flandria, jak i Walonia mogły samodzielnie określać sposób organizowania i finansowania swojej sieci szpitali, zgodnie z jasnymi normami jakości i bezpieczeństwa. „Nie chcemy federalnej reformy, w której Flandria musi racjonalizować, podczas gdy francuskojęzyczne i brukselskie wyjątki utrzymują się kosztem wspólnej puli. Sieci szpitali nie rysuje się bowiem w arkuszu kalkulacyjnym na jakimś biurku w Brukseli. Punktem wyjścia jest pacjent, dostępna opieka i uczciwa odpowiedzialność. Dziś niestety tak nie jest” – kończy posłanka.