Cięcia w komunikacji De Lijn uderzają w wiejskie gminy – Harelbeke obawia się o seniorów i studentów
Miasto Harelbeke z niepokojem przyjęło nowy plan transportowy De Lijn, który zaczyna obowiązywać 1 lipca. Flamandzki przewoźnik, zmuszony do oszczędności, likwiduje część połączeń, a na innych...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Miasto Harelbeke z niepokojem przyjęło nowy plan transportowy De Lijn, który zaczyna obowiązywać 1 lipca. Flamandzki przewoźnik, zmuszony do oszczędności, likwiduje część połączeń, a na innych trasach ogranicza częstotliwość kursów poza godzinami szczytu. Dotyczy to także linii 21, prowadzącej od stacji w Kortrijk przez Kuurne do Harelbeke i należących do niego miejscowości. Od 1 lipca autobusy będą tam kursować tylko w ograniczonym zakresie rano i wieczorem. Najmocniej odczują to osoby bez samochodu, dla których autobus pozostaje jedynym sposobem codziennego przemieszczania się.
Spis treści
Oszczędności kosztem częstotliwości
Rząd Flandrii nałożył na De Lijn oszczędności w wysokości 35,5 miliona euro, aby zrealizować cele budżetowe. Nowy plan transportowy oparto więc na założeniu większej efektywności.
„W praktyce oznacza to często, że zmniejszamy częstotliwość kursowania autobusów i skupiamy się przede wszystkim na momentach, w których popyt jest największy” – wyjaśnia Jens Van Herp z De Lijn. „To poranne i wieczorne godziny szczytu. Między nimi oferta rzeczywiście się zmniejszy”. Przy ustalaniu, które linie można zmienić, przeanalizowano każde połączenie, na którym jeden autobus przewoził średnio najwyżej 8 osób.
Wiejskie gminy w gorszej sytuacji
Według radnego ds. mobilności w Harelbeke Koena Opsomera (Team Harelbeke) właśnie takie kryteria automatycznie stawiają obszary wiejskie w słabszej pozycji. „Ponieważ tereny te nie mają wysokiej gęstości zaludnienia, trudniej im osiągnąć narzucony przez De Lijn limit” – tłumaczy. Radny mówi wprost o oszczędnościach, które nie uwzględniają realiów regionów położonych poza dużymi ośrodkami miejskimi.
Dobrym przykładem są zmiany na linii 21. Jak wyjaśnia Opsomer, poza godzinami szczytu autobus nie będzie już dojeżdżał ze stacji w Harelbeke do miejscowości Bavikhove i Hulste. W praktyce oznacza to, że rano nie będzie kursów ze stacji w kierunku Hulste, a z samego Hulste pozostaną tylko dwa połączenia. Wieczorem ze stacji w Harelbeke do Hulste pojadą jeszcze trzy autobusy, ale w przeciwnym kierunku nie przewidziano już żadnego kursu. Taki rozkład ma obowiązywać w tygodnie szkolne, z wyjątkiem środy. W efekcie liczba kursów linii 21 spada z 28 do pięciu, a w okresach bez zajęć szkolnych, m.in. w wakacje, będzie ich jeszcze mniej. W niedziele i poza godzinami szczytu Bavikhove oraz Hulste zostają całkowicie odcięte od centrum Harelbeke, a luk w rozkładzie nie uzupełnia żaden transport elastyczny.
Bez samochodu i bez wyjścia
Dla 58-letniej Victorii z Hulste konsekwencje zmian są bardzo poważne. Kobieta nie ma samochodu ani prawa jazdy, dlatego w codziennym przemieszczaniu się jest całkowicie zależna od autobusu. Jak mówi, połączenie ma dla niej znaczenie wręcz podstawowe – potrzebuje go niemal do wszystkiego: na zakupy w Harelbeke lub Kortrijk, na wizyty w szpitalu i u lekarza, na wieczorne lekcje robótek ręcznych, a nawet na niedzielną mszę.
Tymczasem, jak tłumaczy, dla zlikwidowanych kursów nie ma obecnie żadnej realnej alternatywy. W ubiegłym tygodniu miała wizytę u lekarza o godz. 10.30, a w upalne letnie dni przejście pieszo z Harelbeke do Hulste jest niemożliwe. Jeśli poza godzinami szczytu autobusy nie kursują, po porannej wizycie trzeba czekać na ulicy przez cały dzień, aż do wieczornego szczytu, by wrócić do domu. Victoria uważa taką sytuację za nienormalną i podkreśla, że ludzie powinni mieć możliwość godnego przemieszczania się.
Jedyna alternatywa wskazywana przez wyszukiwarkę połączeń De Lijn to około 30-minutowy spacer, a następnie przejazd liniami 22 i 21 do stacji w Harelbeke. Cała podróż trwałaby 1 godzinę i 9 minut zamiast 12 minut bezpośrednim autobusem. Victoria zaznacza, że nie jest jedyną osobą w takiej sytuacji. Zna w Hulste innych mieszkańców, w tym starszą kobietę bez samochodu, którzy również są zdani na autobus, a dla wielu z nich dłuższy marsz nie wchodzi w grę.
Obawy o seniorów wyraża także Opsomer. Mieszkańcy okolicznych miejscowości nadal będą mogli dojechać na czwartkowy poranny targ w Harelbeke, ale nie wrócą już z niego inaczej niż po wielogodzinnym oczekiwaniu na wieczorny szczyt. Problem dotknie również studentów z elastycznym planem zajęć, którzy uczą się w Kortrijk. Radny obawia się błędnego koła: mniej kursów oznacza mniej pasażerów, a to przy kolejnej rundzie oszczędności może stać się argumentem za całkowitą likwidacją linii. Jak zapewnia, rozumie konieczność cięć i uważa za logiczne, że w pierwszej kolejności ograniczana jest mało wykorzystywana oferta. Podkreśla jednak, że obecny rozkład sprawia, iż wiele osób nie może już korzystać z autobusu w wystarczająco elastyczny sposób, choć czasem wystarczyłoby zaledwie kilka dodatkowych kursów. Władze miasta próbowały skorygować plany, ale – jak mówi Opsomer – nie było miejsca ani na dodatkowy budżet, ani na większą elastyczność.
Druga najmocniej dotknięta strefa
W całej Flandrii Zachodniej zmiany objęły kilka regionów transportowych. W strefie Kortrijk zmodyfikowano 17 z 31 linii, w strefie Midwest wokół Tielt, Dentergem i Waregem – 13 z 26, w strefie Brugii – 11 z 34, w strefie Ostendy – 9 z 19, a w strefie Westhoek – 7 z 33.
Według Opsomera zmiany w regionie Kortrijk są wyjątkowo dotkliwe w porównaniu z innymi obszarami. „Liczby mówią same za siebie: region transportowy Kortrijk musi zaoszczędzić 11,6 procent, podczas gdy średnia flamandzka wynosi zaledwie 3,7 procent” – zwraca uwagę. Dla porównania region Antwerpii ma ograniczyć wydatki tylko o 2,8 procent. Zdaniem radnego oznacza to, że Kortrijk jest drugą najmocniej dotkniętą strefą w całej Flandrii, zaraz po Ardenach Flamandzkich, co odbiera jako niesprawiedliwe.
De Lijn ostrożnie podchodzi jednak do takich porównań. „Bardzo trudno jest porównywać regiony transportowe między sobą” – odpowiada Jens Van Herp. We Flandrii funkcjonuje 15 różnych stref, każda z odmiennym budżetem. Różne jest też ich położenie, a wraz z nim układ sieci połączeń, dochodzą również uwarunkowania historyczne. Jak podkreśla Van Herp, na podstawie samych procentów nie da się rozstrzygnąć, który region ucierpiał bardziej.
Co dalej
Victoria nie wie jeszcze, jak poradzi sobie po wejściu zmian w życie, ale przyznaje, że sytuacja spędza jej sen z powiek. Zauważa też, że wielu mieszkańców nadal nie zdaje sobie sprawy z nadchodzących ograniczeń. Niedawno rozmawiała z kobietą przekonaną, że zmniejszona oferta będzie obowiązywać tylko w wakacje, podczas gdy jest to już nowa codzienność. Victoria przyznaje, że w niektórych godzinach autobus rzeczywiście nie jest pełny, ale nawet w spokojniejszych porach są osoby, które muszą dojechać do szpitala albo zrobić zakupy. Radny Opsomer ma natomiast nadzieję, że w przyszłym roku De Lijn ponownie przeanalizuje swój rozkład.