Andy Burnham wygłosił pierwsze programowe przemówienie – przyszły premier Wielkiej Brytanii nie wyjaśnił, jak sfinansuje obietnice
Andy Burnham, wskazywany jako kolejny premier Wielkiej Brytanii, wygłosił w poniedziałek w Manchesterze pierwsze ważne przemówienie od ustąpienia Keira Starmera. Choć wystąpienie zapowiadano jako...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Andy Burnham, wskazywany jako kolejny premier Wielkiej Brytanii, wygłosił w poniedziałek w Manchesterze pierwsze ważne przemówienie od ustąpienia Keira Starmera. Choć wystąpienie zapowiadano jako poświęcone gospodarce, polityk nie przedstawił szczegółowego programu ekonomicznego ani nie wyjaśnił, z jakich źródeł zamierza finansować kosztowne obietnice. Zapowiedział natomiast szeroką decentralizację władzy, wymierzoną w dominującą pozycję Westminsteru, oraz oświadczył, że chce rządzić z „Number 10 North”.
Burnham może objąć urząd już 17 lipca. Komentatorzy zauważają, że spośród siedmiu brytyjskich premierów ostatniej dekady to on najlepiej wypada przed kamerami – jest mniej podatny na gafy niż David Cameron, bardziej swobodny niż Theresa May, lepiej uczesany niż Boris Johnson, sympatyczniejszy niż Liz Truss i bardziej charyzmatyczny niż Keir Starmer.
Atak na Westminster i „manchesteryzm”
Po kilku minutach żartów ze swojego stroju, które rozbawiły przychylnie nastawioną publiczność, Burnham przeszedł do krytyki centrum brytyjskiej władzy. Potwierdził, że zamierza rządzić przede wszystkim z „Number 10 North”, w duchu „manchesteryzmu”, który stał się jego znakiem rozpoznawczym po dziewięciu latach pełnienia funkcji pierwszego w historii mera Wielkiego Manchesteru.
- Dam Wielkiej Brytanii bezpiecznik, którego potrzebuje – oświadczył, zapowiadając „nową politykę będącą dokładnym przeciwieństwem Westminsteru”.
Choć jego dojście do władzy za trzy tygodnie wydaje się niemal przesądzone, Burnham sięgnął po skuteczną, ale ryzykowną retorykę „my kontra oni”: lud, zwłaszcza z regionów, przeciwko głębokiemu państwu, które – jego zdaniem – uczyniło z Wielkiej Brytanii jedno z najbardziej scentralizowanych państw na świecie.
- To, co odkryłem w zeszłym tygodniu, wracając do Izby Gmin, mnie zaniepokoiło. To miejsce bardziej rozdrobnione i niespójne niż to, które opuściłem, i szczerze mówiąc – bardziej nieszczęśliwe. Zbyt wiele czasu na debaty, zbyt mało na działanie – mówił.
Trudne tematy pominięte
Burnham zapowiedział „największą redystrybucję władzy, jakiej kraj kiedykolwiek doświadczył”. Ma się ona opierać na przejęciu pod kontrolę publiczną kluczowych usług: wody, mieszkalnictwa, energii i transportu. Przy aplauzie sali obiecał również „największy program budowy mieszkań socjalnych od czasów powojennych”, nie odnosząc się jednak do niepowodzenia rządu Starmera, który nie zdołał sfinansować obietnicy budowy 1,5 miliona mieszkań w ciągu pięciu lat.
Polityk nie podał żadnych szczegółów dotyczących finansowania tych bardzo kosztownych programów. Choć zadeklarował przywiązanie do „dyscypliny obecnych reguł budżetowych”, ani razu nie użył słowa „dług”. Nie wspomniał też o PKB, stopach procentowych, obligacjach skarbowych, miliardach funtów, cłach ani o Rosji. Nie wymienił również nazwiska urzędującego premiera, choć ten należy do tej samej większości, a kilku jego ważnych ministrów jest gotowych wejść do nowego gabinetu.
Mimo że przemówienie przedstawiano jako gospodarcze, jego konstrukcja była – według ocen – raczej szkicowa i potwierdziła reputację Burnhama jako polityka chaotycznego oraz zmiennego.
Chłodna reakcja Zielonych
Na zakończenie wystąpienia, które sprawiało wrażenie przygotowanego przez agencję reklamową, Burnham wymienił jednym tchem „sektory krytyczne, takie jak stal, obronność, energetyka, żywność i rolnictwo”. Nie wyjaśnił jednak, jak zamierza pogodzić je ze swoją koncepcją szerokiej decentralizacji.
Chłodno na przemówienie zareagował lider Partii Zielonych Zack Polanski, który sam przyznaje, że korzysta z technik populistycznych.
- Przywrócenie równowagi w podziale władzy jest kluczowe, ale po co komu uprawnienia, jeśli nie ma środków finansowych, by z nich korzystać? – skomentował.