Reforma „Codeco” – rząd Flandrii głównym beneficjentem zmian w Komitecie Konsultacyjnym
Komitet Konsultacyjny (Comité de concertation), w czasie pandemii covid powszechnie określany jako „Codeco”, ma zostać zreformowany przez rząd federalny nazywany koalicją Arizona. Po zmianach...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Komitet Konsultacyjny (Comité de concertation), w czasie pandemii covid powszechnie określany jako „Codeco”, ma zostać zreformowany przez rząd federalny nazywany koalicją Arizona. Po zmianach podmioty federacyjne otrzymają znacznie silniejszą reprezentację, a największym beneficjentem reformy będzie rząd Flandrii – opisuje dziennik Le Soir. Reforma, wpisana do umowy koalicyjnej Arizony, ma zostać przegłosowana przez Izbę Reprezentantów w najbliższy czwartek, po tym jak wcześniej przyjął ją Senat.
Spis treści
Komitet Konsultacyjny działa raczej dyskretnie, w cieniu szeroko komentowanej debaty o likwidacji Senatu. Mieszkańcy Belgii pamiętają ten „ponadfederalny” organ, który nie ma umocowania konstytucyjnego, przede wszystkim z okresu pandemii. Posiedzenia „Codeco” utrzymywały wtedy cały kraj w napięciu, gdy oczekiwano na nowe środki uzgadniane wspólnie przez poszczególne rządy.
Właśnie na tym polega rola komitetu: przy jednym stole gromadzi on różne rządy kraju, z których każdy jest reprezentowany przez określoną liczbę członków, aby podjąć decyzję w konkretnej sprawie. Reforma tego organu może więc mieć duże znaczenie, bo wspólne posiedzenia rządu federalnego, rządu Walonii, rządu Wspólnoty Francuskiej (Fédération Wallonie-Bruxelles), rządu brukselskiego i rządu Flandrii nie odbywają się często. Co więcej, jeżeli Senat – czasem przedstawiany jako miejsce „dialogu między regionami i wspólnotami” – zostanie zlikwidowany, komitet może pozostać jedynym forum, na którym politycy regionalni, choć z poziomu władzy wykonawczej, nadal będą prowadzić wymianę.
Większa rola w sporach kompetencyjnych
Bart De Wever (N-VA), jako premier odpowiedzialny za sprawy instytucjonalne, przygotował projekt ustawy zmieniający kilka elementów działania komitetu. Komitet Konsultacyjny ma między innymi otrzymać większą rolę w rozstrzyganiu konfliktów interesów zgłaszanych przez podmiot federacyjny lub federalny.
- Gdy jedna z części składowych państwa uznaje, że została poszkodowana przez decyzję innej, może uruchomić procedurę konfliktu interesów. Senat wydaje wówczas opinię w ciągu 30 dni, a następnie w kolejnych 30 dniach opiniuje sprawę Komitet Konsultacyjny. Tę rolę mogła przejąć Izba Reprezentantów, ale mogłaby ona potencjalnie stać się sędzią we własnej sprawie. Reforma przenosi więc tę kompetencję z Senatu na Komitet Konsultacyjny, wydłużając jego termin z 30 do 60 dni – wyjaśnia Cédric Istasse, politolog z ośrodka badań społeczno-politycznych Crisp (Centre de recherche et d’information sociopolitiques).
Większy ciężar podmiotów federacyjnych
Najwięcej dyskusji może jednak wywołać druga część reformy. Jak wyjaśnia politolog, obecny skład komitetu tworzą z jednej strony premier i pięciu innych członków rządu federalnego – po trzech według podziału językowego – a z drugiej premier rządu Walonii, dwóch członków rządu Regionu Stołecznego Bruksela, czyli premier oraz minister z drugiej grupy językowej, premier rządu Wspólnoty Francuskiej i wreszcie dwóch członków rządu Flandrii, w tym premier Flandrii. Oznacza to równowagę sześć do sześciu między poziomem federalnym a federacyjnym oraz sześć do sześciu między francuskojęzycznymi i niderlandzkojęzycznymi.
W przyszłości Arizona proponuje zupełnie inny układ. Liczba przedstawicieli rządu Walonii i rządu Wspólnoty Francuskiej ma wzrosnąć do dwóch, a rządu Flandrii do czterech. Reprezentacja brukselska pozostanie natomiast na obecnym poziomie dwóch osób. W efekcie proporcja zmieniłaby się nagle na dwanaście do sześciu na korzyść podmiotów federacyjnych.
Rząd Flandrii, wzmocniony niderlandzkojęzycznym połączeniem regionu i wspólnoty, byłby reprezentowany bardzo silnie i zyskałby znacznie większą pozycję niż obecnie, dysponując niemal takim samym ciężarem jak rząd federalny. – Poziom federalny nie będzie już ważył połowy, lecz jedną trzecią. Celem jest wyraźne wzmocnienie wspólnot i regionów, co pozostaje spójne z flamandzką ideą przesunięcia środka ciężkości w stronę podmiotów federacyjnych – zauważa politolog.
Niemieckojęzyczni nadal bez prawa głosu
- Prawdziwym powodem tej zmiany wydaje się przede wszystkim frustracja Flamandów, którzy źle znosili to, że francuskojęzyczni byli reprezentowani podwójnie, jako Region Walonii i jako Wspólnota Francuska, podczas gdy oni tylko na poziomie wspólnotowym. Stąd podwojenie delegacji flamandzkiej – podkreśla Istasse. Władza wykonawcza Brukseli zachowa natomiast tylko dwóch członków, tak jak obecnie, w tym jednego niderlandzkojęzycznego.
- Wpisuje się to we flamandzką wizję, która kwestionuje legitymację Regionu Brukselskiego i chętnie rezerwuje dla niego podrzędny status – twierdzi Istasse. Dodaje, że reforma „idzie całkowicie w kierunku modelu konfederalnego propagowanego przez N-VA”.
A jakie miejsce zajmują w tym wszystkim niemieckojęzyczni? Obecnie są ograniczeni do roli zapraszanego członka z głosem wyłącznie doradczym. Po reformie mają zyskać reprezentację na poziomie dwóch członków, ale nadal bez prawa głosu.