Impreza z okazji 250-lecia USA dzieli Brukselę – mieszkańcy pytają, do kogo należy Parc du Cinquantenaire
Wystawne przyjęcie z okazji 250. rocznicy ogłoszenia niepodległości Stanów Zjednoczonych, organizowane w niedzielę w Parc du Cinquantenaire w Brukseli, wywołało napięcia wśród okolicznych...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Wystawne przyjęcie z okazji 250. rocznicy ogłoszenia niepodległości Stanów Zjednoczonych, organizowane w niedzielę w Parc du Cinquantenaire w Brukseli, wywołało napięcia wśród okolicznych mieszkańców. Przez cały tydzień technicy, pracując w upale przekraczającym 35°C, montowali infrastrukturę potrzebną do wydarzenia dostępnego wyłącznie dla zaproszonych gości. To kolejna prywatna impreza w tej symbolicznej zielonej przestrzeni w ostatnich latach, co skłania mieszkańców do pytania, do kogo właściwie należy park.
Spis treści
Mieszkańcy domagają się przejrzystości
Część okolicznych stowarzyszeń postanowiła zareagować. Organizacje takie jak Groupement des Associations du Quartier européen (GAQ), Association du Quartier Léopold czy Comité Tervueren-Montgomery utworzyły wspólną platformę i apelują o większą przejrzystość zasad korzystania z parku. Jak podkreślają, komercyjne i zamknięte wydarzenia odbywają się coraz częściej na terenie, który regionalna administracja środowiskowa Bruxelles Environnement klasyfikuje jako publiczną strefę ciszy.
Sygnatariusze chcą, aby decyzje dotyczące parku nie zapadały bez uwzględnienia ich wpływu na działające tam instytucje kultury. Przede wszystkim domagają się jednak lepszego informowania mieszkańców okolic Parc du Cinquantenaire o podejmowanych ustaleniach. Niektórzy przyznają, że o organizacji przyjęcia dowiedzieli się dopiero z prasy, i nie kryją rozżalenia, że jeden z najpopularniejszych brukselskich parków zostanie zamknięty w jeden z najgorętszych weekendów roku. Jak potwierdził stacji BX1 burmistrz gminy Etterbeek Vincent De Wolf (MR), Cinquantenaire ma być zamknięty „minimum jeden, maksymalnie dwa” dni.
Wzmożone środki bezpieczeństwa
W zamyśle organizatorów wydarzenie ma być manifestacją przyjaźni transatlantyckiej. Ambasador USA w Belgii Bill White zapowiada, że będzie to „nadzwyczajne wydarzenie, które zapadnie w pamięć na pokolenia”. W rozmowie z dziennikiem De Tijd określił je jako „być może wydarzenie networkingowe roku” i porównał do Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Na uroczystości spodziewani są premier Belgii Bart De Wever (N-VA), przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola oraz sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Pojawić ma się także zawodnik New York Knicks, aktualnych mistrzów NBA. Ze względu na liczbę gości VIP oraz obecność wojska bezpieczeństwo ma być priorytetem. Część strefy zabezpieczeń będzie kontrolować prywatna firma ochroniarska prowadząca kontrolę tożsamości. Według portalu Politico weryfikacja przy wejściu ma odbywać się z użyciem rozpoznawania twarzy, a każdy gość musiał wcześniej przesłać swoje zdjęcie.
Jak oświadczył podczas ostatniej sesji rady gminy burmistrz Brukseli Philippe Close (PS), zabezpieczenie parku „nie jest wyborem politycznym”. W rozmowie z BX1 wyjaśnił, że miasto poparło wniosek ambasady USA o zamknięcie wydarzenia dla zaproszonych gości, ponieważ w obecnym kontekście międzynarodowym jego ochrona jest skomplikowana. Jak dodał, rolą władz jest zadbanie o możliwie najwyższy poziom bezpieczeństwa tego typu imprez.
Dlaczego Parc du Cinquantenaire
Nietrudno zrozumieć, dlaczego na miejsce wydarzenia wybrano właśnie ten park. Leży on w sercu dzielnicy europejskiej, w otoczeniu instytucji unijnych, a niedaleko znajduje się siedziba NATO. Wzniesiony z okazji 50. rocznicy niepodległości Belgii, dzięki swoim łukom triumfalnym stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Brukseli. White tłumaczył, że wybrał to miejsce, ponieważ uważa je za brukselski odpowiednik Łuku Triumfalnego – symboliczną lokalizację związaną z historią wojskową.
Podzielone opinie mieszkańców
Część mieszkańców sprzeciwia się organizacji amerykańskiego wydarzenia w parku z powodów politycznych. Jedna z mieszkanek, która codziennie przechodzi przez park w drodze do pobliskiej Królewskiej Akademii Wojskowej (École royale militaire), o przyjęciu dowiedziała się z ulotki rozesłanej przez gminę Etterbeek. Jak przyznaje, całość wydaje jej się nie na miejscu, zwłaszcza w obecnym kontekście napięć w relacjach między USA a Unią Europejską.
Inni wykazują więcej zrozumienia dla decyzji miasta. 44-letnia mieszkanka pracująca w instytucji unijnej i wychowująca troje dzieci w budynku naprzeciwko parku zastanawia się, czy nie jest to gest dobrej woli, a odmowa wobec ambasady USA mogłaby zostać odebrana jako afront.
Mimo różnic obie kobiety – podobnie jak wielu sąsiadów – uważają, że prywatne wydarzenia nie powinny odbywać się w przestrzeni publicznej, szczególnie w obecnych warunkach. Pierwsza z nich argumentuje, że jeśli park nie jest otwarty dla wszystkich mieszkańców Brukseli, nie można po prostu zająć przestrzeni publicznej na prywatne przyjęcie. Druga zwraca uwagę na ryzyko stworzenia złego precedensu oraz finansowy wymiar sprawy. Pyta, ile zapłacono za wynajęcie parku i co – jeśli istnieje taka cena – powstrzyma kolejnych chętnych przed wynajęciem go na własne potrzeby.
Zapowiedziany protest
W liście otwartym zainicjowanym przez Extinction Rebellion Belgium oraz inne oddolne grupy wezwano władze Brukseli do całkowitego cofnięcia zezwolenia na wydarzenie zaplanowane na 28 czerwca. Zdaniem sygnatariuszy zgoda na przyjęcie oznacza „czynne popieranie polityki Trumpa”. Krytykują oni Stany Zjednoczone za obecną politykę klimatyczną, interwencje wojskowe oraz – jak to określili – „autorytarny kierunek polityczny”. Podważają też sens organizowania wystawnej amerykańskiej uroczystości „w sercu Europy” w sytuacji, gdy wielu mieszkańców Brukseli zmaga się z rosnącymi kosztami życia. Grupa zapowiedziała protest w niedzielę w godz. od 17.30 do 20.00, w formie przemarszu spod Schuman pod Cinquantenaire.
W odpowiedzi burmistrz Close podkreślił, że jest to „przede wszystkim rocznica państwa, a nie konkretnej osoby”.