Sąd oddalił pozew przeciwko Magnette’owi za słowa o “skrajnej prawicy”
Sąd pierwszej instancji w prowincji Hainaut oddalił pozew wniesiony przez Instytut Thomasa More’a przeciwko przewodniczącemu PS Paulowi Magnette’owi. Zdaniem sądu lider socjalistów,...
"Paul Magnette" by Internaz is licensed under CC BY-NC-SA 2.0 Sąd pierwszej instancji w prowincji Hainaut oddalił pozew wniesiony przez Instytut Thomasa More’a przeciwko przewodniczącemu PS Paulowi Magnette’owi. Zdaniem sądu lider socjalistów, określając francusko-belgijski think tank jako “skrajną prawicę”, opierał się na “wystarczającej podstawie faktycznej” i działał w granicach prawa do wolności wypowiedzi. Sprawa dotyczyła wypowiedzi z wiosny 2025 r., gdy debatę publiczną w Belgii zdominował konflikt wokół programu EVRAS.
Spis treści
Spór wokół programu EVRAS
Źródłem całej sprawy była debata dotycząca edukacji relacyjnej, emocjonalnej i seksualnej EVRAS. Broszura przygotowana dla środowiska pedagogicznego wywołała silne reakcje części organizacji muzułmańskich, a także konserwatywnych środowisk i organizacji społecznych. Wśród najbardziej aktywnych przeciwników programu znalazł się Instytut Thomasa More’a, który prowadził intensywną kampanię przeciwko publikacji. Spotkanie przedstawicieli instytutu z przewodniczącym MR również wywołało polityczne kontrowersje i stało się przedmiotem pytań parlamentarnych.
Wypowiedź Magnette’a wywołała pozew
W kwietniu 2025 r. Paul Magnette podczas rozmowy na antenie LN24 ostro skrytykował Instytut Thomasa More’a, założony w 2004 r. Organizacja określająca się jako obrońca “patriotyzmu cywilizacyjnego” została przez niego nazwana “skrajną prawicą bliską RN”. Przewodniczący PS stwierdził również, że think tank głosi te same idee co ugrupowania skrajnej prawicy.
Instytut Thomasa More’a uznał te słowa za naruszające jego reputację i wizerunek. Organizacja skierowała sprawę na drogę cywilną i domagała się symbolicznego odszkodowania w wysokości jednego euro.
Sąd stanął po stronie wolności słowa
Wydział sądu w Charleroi oddalił pozew 18 maja – wynika z orzeczenia, do którego dotarła agencja Belga. Sędzia przypomniał, powołując się na europejskie orzecznictwo, że wolność słowa obejmuje również wypowiedzi, które mogą być odbierane jako szokujące lub drażniące. Podkreślił także, że organizacja aktywnie uczestnicząca w debacie publicznej musi liczyć się z ostrą krytyką swoich poglądów.
Sąd zaznaczył jednocześnie, że nie rozstrzygał, czy Instytut Thomasa More’a rzeczywiście należy kwalifikować jako organizację skrajnie prawicową. Uznał jednak, że Magnette miał wystarczające przesłanki, aby wyrazić taką opinię. W uzasadnieniu wskazano m.in. na postać założyciela instytutu, byłego francuskiego ministra Charles’a Millona, a także na działalność i profile części osób związanych z organizacją – w tym dyrektora Aymerica de Lamotte’a, dawnego kandydata z listy Alaina Destexhe’a. Wspomniano również o sympatykach think tanku, takich jak miliarder Pierre-Edouard Sterin.
Przy okazji sąd określił część twierdzeń Instytutu Thomasa More’a dotyczących programu EVRAS mianem “dezinformacji”.
“Wystarczająca podstawa faktyczna”
Obrona Paula Magnette’a przedstawiła przed sądem liczne argumenty mające uzasadniać jego wypowiedź. Sędzia uznał jednak, że już pierwsze przeanalizowane elementy były wystarczające, by potwierdzić istnienie podstaw faktycznych do wyrażenia takiej opinii.
Według sądu przewodniczący PS miał prawo stwierdzić, że Instytut Thomasa More’a jest postrzegany jako środowisko skrajnej prawicy oraz wskazywać na jego bliskość z francuskim Zjednoczeniem Narodowym (RN). Jak podkreślono w uzasadnieniu, przedstawione elementy były liczne, spójne i mogły uzasadniać opinię wyrażoną przez polityka.
W konsekwencji sąd uznał, że Paul Magnette działał w granicach prawa do wolności słowa.
Adwokat przewodniczącego PS Jacques Englebert ocenił po wyroku, że podobne orzeczenia wielokrotnie zapadały już wcześniej na poziomie europejskim. Jak zaznaczył, wyrok nie jest przełomowy, ale stanowi dobrze udokumentowane przypomnienie obowiązujących zasad.
Możliwa apelacja i polityczne konsekwencje
Instytut Thomasa More’a nie poinformował jeszcze, czy zamierza odwołać się od wyroku. Sprawa już teraz wywołuje jednak pytania o możliwe konsekwencje dla przyszłych debat politycznych w Belgii.
Temat określania ugrupowań mianem “skrajnej prawicy” powrócił bowiem w ostatnich miesiącach wraz z ofensywą polityczną przewodniczącego MR Georges’a-Louisa Boucheza wobec środowisk lewicowych dominujących dotąd w debacie francuskojęzycznej. W czerwcu 2025 r. Bouchez zapowiedział możliwość podejmowania kroków prawnych wobec osób określających jego partię lub jej przedstawicieli jako “skrajną prawicę”.
Wyrok zapadł również w czasie prac nad aktualizacją Karty demokracji, która utrzymuje zasadę kordonu sanitarnego wobec ugrupowań skrajnej prawicy. Inicjatorem tych działań jest PS. MR nie uczestniczy jednak w tych pracach, argumentując, że dokument powinien obejmować także ugrupowania skrajnej lewicy oraz ruchy komunitarystyczne.