Dlaczego tak niewielu młodych mieszkańców Brukseli wstępuje do belgijskiej armii
Belgijska armia notuje w niektórych prowincjach kraju rosnącą liczbę nowych rekrutów, jednak Bruksela pozostaje pod tym względem wyraźnie w tyle, donosi De Morgen. Mimo znaczenia demograficznego...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Belgijska armia notuje w niektórych prowincjach kraju rosnącą liczbę nowych rekrutów, jednak Bruksela pozostaje pod tym względem wyraźnie w tyle, donosi De Morgen. Mimo znaczenia demograficznego stolicy, bardzo niewielu młodych mieszkańców tego regionu decyduje się dziś na karierę wojskową. Eksperci wskazują, że na taki stan rzeczy składa się kilka czynników: ograniczona obecność infrastruktury wojskowej w Brukseli, wizerunek armii oraz specyfika społeczna stolicy, w tym jej zróżnicowanie demograficzne i migracyjne.
Spis treści
Wyraźny dystans między Brukselą a resztą kraju
Dane przytoczone przez De Morgen pokazują skalę różnic w rekrutacji do belgijskich sił zbrojnych pomiędzy poszczególnymi regionami. W ubiegłym roku prowincja Antwerpia dostarczyła armii 393 nowych rekrutów, a Hainaut – 389. Bruksela zarejestrowała w tym samym czasie zaledwie 144 nowe rekrutacje.
Kontrast staje się jeszcze bardziej widoczny po przeliczeniu tych liczb na populację w wieku produkcyjnym. Stolica notuje jedynie 24,9 rekrutacji na 100 000 mieszkańców, podczas gdy w prowincji Namur wskaźnik ten wynosi 128,3. Oznacza to, że pod względem zainteresowania służbą wojskową Bruksela pozostaje regionem o najniższym poziomie naboru w skali kraju.
Ograniczona obecność wojska w stolicy
Według belgijskiego Ministerstwa Obrony jedną z głównych przyczyn tej sytuacji jest historycznie słabsza obecność armii w Brukseli. W przeciwieństwie do innych regionów kraju, stolica dysponuje niewielką liczbą czynnych obiektów wojskowych czy koszar przyjmujących młodych rekrutów.
W wypowiedzi przekazanej De Morgen przedstawiciele resortu obrony zwracają uwagę, że obiekt w Evere pełni przede wszystkim funkcję kwatery głównej, a nie koszar nastawionych na przyjmowanie nowych ochotników. Tak ograniczona widoczność armii w przestrzeni publicznej zmniejsza, zdaniem ekspertów, jej dostępność i atrakcyjność dla części brukselskich odbiorców.
Podobnego zdania jest przewodniczący europejskiej organizacji wojskowej Euromil Emmanuel Jacob. Uważa on, że obecność infrastruktury wojskowej ma bezpośredni wpływ na poziom rekrutacji. Jak wskazuje, młodzi ludzie postrzegają dziś armię „jako jednego z pracodawców” i przy podejmowaniu decyzji zawodowych biorą pod uwagę między innymi odległość między miejscem zamieszkania a miejscem pracy.
Różnorodność społeczna i kwestia tożsamości
Socjolog Eric Corijn, cytowany przez De Morgen, zwraca uwagę, że trudności rekrutacyjne w Brukseli mają również głębsze podłoże społeczne. Podkreśla on, że blisko 80 procent mieszkańców stolicy posiada stosunkowo niedawną historię migracyjną. Zdaniem socjologa część młodych rezydentów Brukseli niekoniecznie wykształca silne przywiązanie patriotyczne do Belgii, które mogłoby skłaniać ich do podjęcia służby wojskowej.
Corijn wskazuje także na nie zawsze prostą relację części młodych mieszkańców stolicy ze służbami mundurowymi. Po zamachach terrorystycznych wielu z nich miało okazję obserwować żołnierzy patrolujących ulice w ramach misji bezpieczeństwa. „To niekoniecznie jest dla nich obraz atrakcyjnej kariery zawodowej” – podsumowuje socjolog.
Wizerunek armii i działania naprawcze
Kolejnym powracającym wątkiem w dyskusji o brukselskiej rekrutacji jest kwestia różnorodności w samych szeregach armii. Emmanuel Jacob ocenia, że belgijskie siły zbrojne wciąż mają zaległości w zakresie inkluzywności oraz reprezentacji poszczególnych grup wchodzących w skład belgijskiego społeczeństwa.
W obliczu utrzymujących się różnic regionalnych Ministerstwo Obrony powołało niedawno komórkę zajmującą się analizą rynku pracy. Jej zadaniem jest dokładniejsze zrozumienie barier rekrutacyjnych w zależności od regionu i grupy docelowej. Resort chce w ten sposób precyzyjnie zidentyfikować wyobrażenia, postawy oraz przeszkody, które tłumaczą, dlaczego niektóre regiony Belgii dostarczają armii dużej liczby rekrutów, podczas gdy Bruksela pozostaje wyraźnie w tyle.