INAMI/RIZIV pod ostrzałem krytyki. Vlaams Belang: instytucja kontroluje wszystkich, ale samej nikt nie kontroluje
Podczas posiedzenia plenarnego Izby Reprezentantów odbyła się debata nad ustawą ramową dotyczącą opieki zdrowotnej. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów projektu jest możliwość czasowego...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Podczas posiedzenia plenarnego Izby Reprezentantów odbyła się debata nad ustawą ramową dotyczącą opieki zdrowotnej. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów projektu jest możliwość czasowego zawieszenia, a nawet trwałego odebrania numeru INAMI/RIZIV pracownikom ochrony zdrowia. Posłanka Vlaams Belang Dominiek Sneppe ostro skrytykowała proponowane przepisy, wskazując, że rozszerzają one kompetencje kontrolne i sankcyjne instytucji, która – jak podkreśla – sama nie podlega żadnemu niezależnemu nadzorowi. Kluczowym punktem debaty stało się pytanie o to, kto kontroluje INAMI/RIZIV. Minister zdrowia Frank Vandenbroucke (Vooruit) nie udzielił na nie odpowiedzi.
Spis treści
Brak niezależnej kontroli nad instytucją zarządzającą miliardami euro
Dominiek Sneppe zaznaczyła, że minister nie przedstawił żadnych konkretnych gwarancji ani mechanizmów nadzorczych, które pozwalałyby sprawdzić, czy działania kontrolne INAMI/RIZIV są prowadzone proporcjonalnie i zgodnie z zasadami. Jej zdaniem brakuje także niezależnego organu, który mógłby ocenić, czy instytucja nie wykorzystuje kontroli oraz kar finansowych do realizacji celów budżetowych.
INAMI/RIZIV zarządza budżetem sięgającym niemal 47 mld euro. Posłanka zwróciła uwagę, że mimo ogromnej odpowiedzialności finansowej nie istnieje jasny system nadzoru nad sposobem prowadzenia kontroli przez tę instytucję.
Rolą INAMI/RIZIV jest czuwanie nad prawidłowym wykorzystywaniem środków z ubezpieczenia zdrowotnego oraz wykrywanie oszustw, fikcyjnych świadczeń i innych nadużyć. Zdaniem Sneppe pojawia się jednak problem, gdy ta sama instytucja jednocześnie odpowiada za utrzymanie dyscypliny budżetowej. W takiej sytuacji – jak ocenia Vlaams Belang – powstają wątpliwości, czy kontrole służą wyłącznie walce z oszustwami, czy również ograniczaniu wydatków systemu ochrony zdrowia.
Coraz większe obawy wśród pracowników ochrony zdrowia
W środowisku pracowników ochrony zdrowia narasta niepokój związany z nasileniem kontroli. Coraz częściej pojawiają się głosy, że system zaczyna przypominać atmosferę polowania na czarownice, zamiast koncentrować się wyłącznie na najpoważniejszych przypadkach oszustw. Pracownicy wskazują na rosnącą presję administracyjną, permanentne podejrzenia oraz ryzyko dotkliwych sankcji finansowych.
Sneppe podkreśliła, że belgijski system ochrony zdrowia już teraz zmaga się z brakami kadrowymi, przeciążeniem personelu i długimi kolejkami. Jej zdaniem tworzenie klimatu nieufności wobec pracowników medycznych może dodatkowo pogłębić problemy sektora. Posłanka zaznaczyła również, że osoby pomagające pacjentom każdego dnia nie powinny być traktowane jak potencjalni oszuści, dopóki nie zostanie im udowodniona wina.
Odebranie numeru INAMI/RIZIV może odbić się także na pacjentach
Posłanka Vlaams Belang przyznała, że rzeczywiste oszustwa powinny być surowo ścigane, a osoby świadomie rozliczające fikcyjne świadczenia muszą ponosić konsekwencje. Jej zdaniem projekt ustawy wykracza jednak daleko poza walkę z nadużyciami.
Możliwość zawieszenia lub trwałego odebrania numeru INAMI/RIZIV określiła jako wyjątkowo dotkliwą sankcję, która może uderzyć nie tylko w pracownika ochrony zdrowia, ale także w samych pacjentów. Bez aktywnego numeru INAMI/RIZIV pojawiają się bowiem problemy związane z refundacją świadczeń oraz ciągłością leczenia.
Katleen Depoorter z N-VA oraz minister Frank Vandenbroucke zapewniali podczas debaty, że takie sankcje mają być stosowane wyłącznie w przypadkach poważnych oszustw. Sneppe zwróciła jednak uwagę, że w treści ustawy nie zapisano tego w jednoznaczny sposób. W jej ocenie same polityczne deklaracje nie są wystarającym zabezpieczeniem.
Vlaams Belang: „INAMI/RIZIV nie podlega żadnej kontroli”
Na zakończenie Dominiek Sneppe stwierdziła, że brak odpowiedzi ministra na pytanie o kontrolę nad INAMI/RIZIV prowadzi do prostego wniosku – instytucja w praktyce nie podlega żadnemu niezależnemu nadzorowi.
Według posłanki potwierdza to obawy wielu pracowników ochrony zdrowia, którzy czują się pozostawieni sami wobec rozbudowanej administracji. Jak podkreśliła, osoby dopuszczające się oszustw powinny odpowiadać za swoje działania, jednak pracownicy uczciwie wykonujący swoją pracę nie mogą być niszczeni przez system kontroli prowadzony przez instytucję, która sama nie podlega żadnej kontroli.