Odmowa płatności kartą – praktyka nielegalna, choć wciąż obecna
Mimo obowiązujących przepisów zobowiązujących sprzedawców do oferowania co najmniej jednej formy płatności elektronicznej, część przedsiębiorców nadal nie stosuje się do tych zasad. Krytyka dotyczy...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Mimo obowiązujących przepisów zobowiązujących sprzedawców do oferowania co najmniej jednej formy płatności elektronicznej, część przedsiębiorców nadal nie stosuje się do tych zasad. Krytyka dotyczy zarówno kart fizycznych, jak i tych zapisanych w telefonach. Od 2022 r. wszystkie placówki handlowe i usługowe mające bezpośredni kontakt z klientami w Belgii muszą umożliwiać przynajmniej jedną formę płatności bezgotówkowej. W praktyce jednak konsumenci wciąż spotykają się z odmową przyjęcia karty, kodu QR czy płatności mobilnej, a także z minimalnymi progami kwotowymi lub dodatkowymi opłatami za płatności elektroniczne – mimo że takie działania są zabronione.
Spis treści
Dobrym przykładem jest jedna z brasserii w północnej części Brukseli. Już przy wejściu widoczna jest kartka A4 z przekreślonym logo Bancontact. Po złożeniu zamówienia kelner informuje klientów, że lokal nie akceptuje kart.
Niewielki odsetek naruszeń, ale coraz więcej skarg
Skala problemu nie jest jednak tak duża, jak mogłoby się wydawać. Dane są raczej pozytywne. Według Federalnego Ministerstwa Gospodarki (SPF/FOD Economie), które odpowiada za kontrole, spośród 5 819 skontrolowanych placówek w 2025 r. jedynie 209 naruszało przepisy dotyczące płatności elektronicznych. W wielu przypadkach chodziło jedynie o nieprawidłowe informowanie klientów o dostępnych metodach płatności. Oznacza to, że naruszenia dotyczyły około 3,6 procent kontrolowanych punktów.
Jednocześnie rośnie liczba skarg składanych przez konsumentów. W 2025 r. odnotowano ich 1 796, wobec 1 534 rok wcześniej. Rzecznik ministerstwa wskazuje, że rozbieżność między statystykami a liczbą zgłoszeń może wynikać z błędnych oczekiwań klientów. Wielu uważa, że płatność kartą powinna być możliwa wszędzie, podczas gdy przepisy pozostawiają sprzedawcom wybór konkretnego środka elektronicznego. Wystarczy na przykład płatność aplikacją lub przelewem online, aby spełnić wymogi prawa. Część skarg dotyczy również sytuacji odwrotnych – gdy lokale odmawiają przyjmowania gotówki.
„Czasem to kwestia przetrwania”
Właściciele wspomnianej brasserie przekonują, że działają zgodnie z prawem. Jak tłumaczy właścicielka, lokal nie akceptuje kart Bancontact, ale przyjmuje karty kredytowe. Jednocześnie przyznaje, że w przypadku drobnych zakupów, takich jak kawa czy skorzystanie z toalety, klienci proszeni są o płatność gotówką. W praktyce oznacza to świadome naruszanie przepisów, które właściciele uzasadniają względami ekonomicznymi. Ich zdaniem prowizja od płatności przy rachunku na 20 lub 30 euro jest akceptowalna, ale przy niewielkich kwotach staje się problematyczna.
Pierre-Alexandre Billiet, ekonomista i dyrektor zarządzający federacji handlu Gondola, zwraca uwagę, że sektor horeca działa pod dużą presją kosztową. Dla niektórych przedsiębiorców ograniczenie płatności kartą jest sposobem na zmniejszenie wydatków, a czasem warunkiem dalszego funkcjonowania. Każda transakcja wiąże się bowiem zarówno z opłatą procentową, jak i kosztem stałym.
Trzynaście centów od każdej kawy za dwa euro
Julien Marlier, odpowiedzialny za rynek Beneluksu w niderlandzkiej firmie Adyen zajmującej się płatnościami elektronicznymi, wyjaśnia mechanizm naliczania opłat. Przy każdej transakcji uczestniczy kilka podmiotów. W zależności od tego, czy płatność odbywa się przez Visa, Mastercard czy Bancontact, operator pobiera swoją prowizję. Kolejna część trafia do banku wydającego kartę – to tzw. interchange, który zazwyczaj stanowi największy koszt. Ostatnia opłata przypada operatorowi obsługującemu transakcję, który ją przetwarza i zabezpiecza.
W przypadku kart debetowych wydanych w Europie opłata interchange wynosi maksymalnie 0,2 procent wartości transakcji, a dla kart kredytowych 0,3 procent. Marlier zaznacza jednak, że dostawcy terminali płatniczych nie zawsze jasno przedstawiają strukturę kosztów, przez co rachunki mogą być dla przedsiębiorców nieczytelne.
Jedna ze stron internetowych terminali dużego banku działającego w Belgii wskazuje zamiast tego opłatę stałą – 13 centów za każdą transakcję. Przy sprzedaży kawy za 2 euro koszty te szybko się kumulują.
Simon Hazée, profesor marketingu na UCLouvain, studzi jednak emocje wokół tych wyliczeń. Podkreśla, że koszty płatności elektronicznych są zazwyczaj uwzględniane w cenach produktów, co oznacza, że ostatecznie ponoszą je konsumenci. Zaznacza też, że w porównaniu z innymi wydatkami przedsiębiorstw – takimi jak wynagrodzenia, energia czy czynsz – są one relatywnie niewielkie.
Niedoceniany koszt obsługi gotówki i walka z oszustwami
Przedsiębiorcy często nie biorą pod uwagę kosztów związanych z obsługą gotówki. Rozliczanie kasy wymaga czasu, a wpłaty do banku wiążą się z dodatkowymi obowiązkami, często także logistycznymi. Simon Hazée zwraca również uwagę na aspekt walki z oszustwami podatkowymi. Jednym z głównych celów wprowadzenia obowiązku płatności elektronicznych było ograniczenie nieprawidłowości fiskalnych, ponieważ takie transakcje pozostawiają ślad i utrudniają ukrywanie części obrotów.