Walońska FGTB ponownie domaga się skrócenia czasu pracy do 32 godzin tygodniowo
Walońskie skrzydło socjalistycznego związku zawodowego FGTB wraca do postulatu skrócenia tygodnia pracy do 32 godzin przy zachowaniu dotychczasowego wynagrodzenia oraz obowiązku tworzenia nowych...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Walońskie skrzydło socjalistycznego związku zawodowego FGTB wraca do postulatu skrócenia tygodnia pracy do 32 godzin przy zachowaniu dotychczasowego wynagrodzenia oraz obowiązku tworzenia nowych miejsc pracy. Zdaniem sekretarza generalnego walońskiej FGTB Jeana-François Tamelliniego reforma powinna dotyczyć przede wszystkim dużych przedsiębiorstw, które dysponują odpowiednimi zasobami finansowymi. W zamian firmy mogłyby korzystać z ulg w składkach na ubezpieczenia społeczne. Według wyliczeń związku takie rozwiązanie pozwoliłoby stworzyć ponad 207 000 nowych etatów w całym kraju.
Spis treści
Niepokojąca sytuacja na walońskim rynku pracy
Sekretarz generalny FGTB uzasadnia powrót do tej propozycji aktualną sytuacją gospodarczą w regionie. Jak wskazują dane przywołane przez związek, w Walonii zarejestrowanych jest 270 286 osób poszukujących pracy, co oznacza wzrost o 16,3 procent w porównaniu z 2024 r., kiedy powstawała obecna koalicja rządowa Azur.
Tamellini zwraca uwagę na zjawisko określane jako system naczyń połączonych między osobami pobierającymi zasiłki a tymi, które nie mają do nich prawa. W tym samym okresie liczba bezrobotnych otrzymujących świadczenia spadła o 9,9 procent, natomiast liczba osób poszukujących pracy bez wsparcia wzrosła o 41,2 procent.
Związek krytykuje również federalną politykę zatrudnienia, uznając ją za niekorzystną dla Walonii. Według Tamelliniego rozwiązania takie jak flexijobs, praca studencka czy preferencyjne rozliczanie nadgodzin nie prowadzą do powstawania nowych miejsc pracy. Dodatkowo od września 2024 r. do lutego 2026 r., w wyniku zamknięć firm i restrukturyzacji, zlikwidowano 7 051 etatów.
Zagrożenia dla sektora niekomercyjnego
Walońska FGTB wyraża także obawy związane z planowanymi zmianami w systemie wsparcia publicznego. Reforma mechanizmu APE, wspierającego zatrudnienie, może – zdaniem związku – zagrozić części z 70 000 miejsc pracy w sektorze niekomercyjnym oraz w administracji lokalnej. Związek podkreśla, że stanowiska te są w dużej mierze obsadzane przez kobiety.
Krytycznie oceniana jest również reforma zachęt do szkoleń. Według Tamelliniego nowe rozwiązania mogą przede wszystkim przynieść korzyści agencjom pracy tymczasowej, których siedziby znajdują się głównie we Flandrii.
Niskie podatki, wysokie dywidendy
Kluczowym argumentem FGTB jest sytuacja finansowa największych przedsiębiorstw w Belgii. Tamellini opiera swoje stanowisko na wskaźniku wartości dodanej brutto (VAB), czyli różnicy między obrotem a kosztami dóbr i usług wykorzystywanych w produkcji. Jak wyjaśnia, wskaźnik ten odzwierciedla bogactwo wytworzone przez firmę i jej pracowników.
Po odjęciu kosztów pracy otrzymuje się nadwyżkę operacyjną brutto (EBE), a relacja tej nadwyżki do wartości dodanej brutto wyznacza stopę marży – jeden z kluczowych wskaźników kondycji przedsiębiorstwa. W drugim półroczu 2022 r. średnia stopa marży w Belgii wynosiła 45,2 procent, a w kolejnych dwóch latach utrzymywała się na poziomie 42-43 procent, czyli powyżej prognoz Banku Narodowego.
Mimo dobrej sytuacji finansowej dużych firm wpływy podatkowe pozostają – według związku – bardzo niskie. Tamellini wskazuje, że 15 najbardziej dochodowych przedsiębiorstw w Belgii osiągnęło w 2024 r. łącznie 35,6 miliarda euro zysku netto, odprowadzając jedynie 612 milionów podatków. Oznacza to efektywną stawkę podatkową na poziomie 1,7 procent. Niektóre koncerny międzynarodowe nie zapłaciły w Belgii żadnego podatku.
Związek wylicza, że przy zastosowaniu ustawowej stawki podatku dochodowego od osób prawnych wynoszącej 25 procent wpływy budżetowe wyniosłyby 8,9 miliarda euro. W przypadku 15 największych przedsiębiorstw w Walonii, które osiągnęły 6,42 miliarda zysku, zapłacono jedynie 230 milionów podatków, podczas gdy przy standardowej stawce byłoby to 1,66 miliarda.
Jeszcze wyraźniej widać to w danych dotyczących dywidend. 20 belgijskich przedsiębiorstw, które wypłaciły w 2024 r. najwyższe dywidendy, wykazało 8,4 miliarda euro wyniku operacyjnego, a jednocześnie przekazało akcjonariuszom 53,8 miliarda euro. Na poziomie regionalnym proporcje wynoszą 10,7 miliarda dywidend wobec 3 miliardów wyniku operacyjnego.
Ponad 207 000 nowych etatów według wyliczeń związku
Na tej podstawie FGTB argumentuje, że duże przedsiębiorstwa są w stanie sfinansować skrócenie tygodnia pracy z 38 do 32 godzin. Reforma miałaby objąć firmy zatrudniające ponad 200 pracowników lub osiągające roczny obrót przekraczający 50 milionów euro, pod warunkiem wykazywania dodatniej nadwyżki operacyjnej.
W skali kraju dotyczyłoby to blisko 3 000 przedsiębiorstw zatrudniających około 1,3 miliona osób, co odpowiada 1,1 miliona etatów. Średnia stopa marży tych firm wynosi 44,3 procent. Według wyliczeń wprowadzenie reformy zwiększyłoby łączną masę płac o 17,39 miliarda euro, przy jednoczesnym utrzymaniu 56,60 miliarda wartości dodanej brutto.
Związek szacuje, że efektem byłoby powstanie 207 848 nowych etatów w Belgii. W samej Walonii reforma objęłaby 507 przedsiębiorstw zatrudniających blisko 230 000 osób, czyli około 195 000 etatów. Masa płac wzrosłaby tam o 2,92 miliarda euro, przy zachowaniu 9,21 miliarda wartości dodanej brutto, co pozwoliłoby utworzyć dodatkowe 36 569 miejsc pracy.
Ulgi w składkach i przykłady udanych wdrożeń
Odpowiadając na obawy dotyczące wzrostu kosztów pracy, Tamellini przypomina o ustawie Vande Lanotte, która przewiduje obniżki składek na ubezpieczenia społeczne dla pracodawców decydujących się na takie rozwiązania. Jako przykład podaje firmę Corman, zatrudniającą 460 pracowników, gdzie skrócono czas pracy z 37 do 36 godzin tygodniowo. Początkowo zakładano utworzenie 10 nowych etatów, jednak ostatecznie powstało ich 21. Tamellini przywołuje także doświadczenia Francji związane z wprowadzeniem 35-godzinnego tygodnia pracy w okresie rządów Lionela Jospina.
Związkowiec odnosi się również do argumentu o trudności w rekrutacji w niektórych branżach, zwłaszcza przemysłowych. Jego zdaniem lepsze wykorzystanie systemu szkoleń pozwoli odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie na pracowników. Kwestia podnoszenia kwalifikacji ma – według niego – kluczowe znaczenie dla powodzenia całej reformy, podobnie jak dbałość o jakość zatrudnienia. W zamian FGTB proponuje rekompensaty dla przedsiębiorstw tworzących nowe miejsca pracy.
Sekretarz generalny przyznaje jednak, że realizacja tego postulatu będzie możliwa dopiero po ukształtowaniu się większości rządowej o bardziej lewicowym profilu.