Inflacja w Belgii wzrosła do 4,01 procent – spór o metodologię zaostrza relacje rządu z pracodawcami
Po całodniowych napięciach politycznych urząd statystyczny Statbel ogłosił w środę wieczorem, że inflacja w kwietniu wyniosła 4,01 procent. To wyraźny wzrost w porównaniu z marcem, kiedy wskaźnik...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Po całodniowych napięciach politycznych urząd statystyczny Statbel ogłosił w środę wieczorem, że inflacja w kwietniu wyniosła 4,01 procent. To wyraźny wzrost w porównaniu z marcem, kiedy wskaźnik wynosił 1,65 procent. Skok ten wynika przede wszystkim z gwałtownego wzrostu cen energii, związanego z konfliktem w Iranie. Federacja Przedsiębiorstw Belgii (FEB) oraz organizacja Unizo, reprezentująca małe i średnie przedsiębiorstwa, odmówiły zatwierdzenia danych, co doprowadziło do otwartego sporu z rządem federalnym.
Spis treści
Znaczenie tej sprawy jest duże, ponieważ poziom inflacji bezpośrednio wpływa na automatyczną indeksację wynagrodzeń w Belgii. Koalicja rządowa „Arizona” ostatecznie narzuciła własną metodę obliczeń, której skutki odczują zarówno pracownicy, jak i pracodawcy.
Bezprecedensowe opóźnienie publikacji danych
Publikacja danych Statbel dotyczących inflacji i cen konsumpcyjnych zwykle odbywa się bez zakłóceń – ostatniego dnia miesiąca o godzinie 11. Tym razem komunikat pojawił się z opóźnieniem, a następnie urząd poinformował, że komisja wskaźnika cen nie osiągnęła porozumienia w sprawie danych za kwiecień.
W tej sytuacji Statbel przekazał decyzję w ręce ministra gospodarki Davida Clarinvala (MR). Minister poinformował wieczorem, że po konsultacjach w ścisłej radzie ministrów (kern) zatwierdził dotychczasową metodę obliczeń i ogłoszenie wskaźnika.
Polityczne tło sporu
Opóźnienie publikacji danych dotyczących inflacji – kluczowych dla indeksacji wynagrodzeń – jest efektem szerszego sporu politycznego. FEB przyznała, że celowo zablokowała publikację, a Unizo również nie wyraziła zgody na zatwierdzenie wskaźnika. Dyrektor generalny FEB Pieter Timmermans potwierdził tę decyzję.
W rozmowie z L’Echo podkreślił, że działanie to miało być sygnałem dla rządu. Jak zaznaczył, przedsiębiorcy nie rozumieją, dlaczego władze nie podejmują działań w sprawie zmiany metodologii obliczania inflacji. W jego ocenie, skoro rząd przeznaczył 80 milionów euro na wsparcie energetyczne dla obywateli, powinien również uwzględnić sytuację przedsiębiorstw, które ponoszą konsekwencje rosnących kosztów.
Spór o metodę obliczeń
Grupa Dziesięciu, zrzeszająca przedstawicieli związków zawodowych i pracodawców, zaproponowała zmianę sposobu liczenia inflacji. Zamiast porównywać ceny energii z poziomem sprzed roku, proponuje się uwzględnianie średniej z ostatnich dwunastu miesięcy. Rząd federalny nie zdecydował się jednak na wprowadzenie tej metody, co spotkało się z krytyką ze strony FEB.
Pieter Timmermans przypomina, że już od czasu wojny w Ukrainie zwracano uwagę na problemy z pomiarem inflacji w Belgii, które mogą stawiać kraj w mniej korzystnej sytuacji względem państw sąsiednich. Jak wskazuje, w obecnych wyliczeniach uwzględnia się 30-35 procent umów o stałej cenie energii, tak jakby ich posiadacze również odczuwali bieżące wzrosty cen.
Niepewność wokół indeksacji wynagrodzeń
Czasowe wstrzymanie publikacji danych wywołało obawy dotyczące indeksacji wynagrodzeń dziesiątek tysięcy pracowników. Geert Vermeir, ekspert prawny firmy SD Worx, zwracał uwagę, że brak oficjalnego wskaźnika wprowadza niepewność zarówno dla pracodawców, jak i pracowników.
Indeksacja musi być bowiem oparta na oficjalnych danych, a opóźnienia mogą utrudnić jej terminowe wdrożenie. W związku ze świętem 1 maja pojawiły się obawy, że firmy nie zdążą dostosować wynagrodzeń. Ostatecznie jednak taki scenariusz nie nastąpił.
Silny wzrost wskaźnika HICP
Statbel poinformował również o wyraźnym wzroście zharmonizowanego wskaźnika cen konsumpcyjnych (HICP), liczonego według standardów europejskich. W kwietniu wyniósł on 4,3 procent, wobec 2,1 procent w marcu.
Ekonomista ING Philippe Ledent wskazuje, że głównymi czynnikami wzrostu są ceny gazu, energii elektrycznej, ropy naftowej oraz biletów lotniczych. W krótkim okresie to one napędzają inflację, natomiast w dłuższej perspektywie należy spodziewać się efektów pośrednich, nawet jeśli ceny energii zaczną spadać. Według niego pełne skutki obecnej fali inflacji będą widoczne dopiero na początku 2027 r., kiedy nastąpi renegocjacja cen.