Komisja deontologiczna ostrzega przed wpływami z zagranicy po sprawie Freilicha
Komisja Deontologiczna Izby Reprezentantów opublikowała opinię dotyczącą zasad postępowania posłów podczas wyjazdów zagranicznych. Bezpośrednim impulsem była kontrowersyjna podróż posła Michaela...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Komisja Deontologiczna Izby Reprezentantów opublikowała opinię dotyczącą zasad postępowania posłów podczas wyjazdów zagranicznych. Bezpośrednim impulsem była kontrowersyjna podróż posła Michaela Freilicha (N-VA) do Stanów Zjednoczonych w maju ubiegłego roku. W trakcie wizyty poruszał on temat żydowskich obrzezań w Belgii, w czasie gdy w Antwerpii prowadzone były w tej sprawie przeszukania. Sam polityk określa sytuację jako „pułapkę” zastawioną przez opozycyjną partię Groen i podkreśla, że „tak zwana sprawa Freilicha” nigdy nie była przedmiotem formalnego dochodzenia.
Spis treści
Kontrowersyjny wyjazd do Waszyngtonu
W maju ubiegłego roku Freilich przebywał w Waszyngtonie, gdy w Antwerpii trwały działania śledcze związane z obrzezaniami. Później przyznał, że temat ten pojawił się w rozmowach z amerykańskimi rozmówcami. Jak tłumaczył, zwrócił się o wsparcie w wypracowaniu odpowiednich ram prawnych, wskazując, że w Stanach Zjednoczonych praktyka ta jest szeroko rozpowszechniona.
Wielu posłów Izby Reprezentantów uznało jednak, że takie działania mogą być postrzegane jako próba ingerencji z zagranicy oraz wpływania na trwające postępowanie sądowe. Niemal wszystkie ugrupowania poparły wniosek o zwrócenie się do Komisji Deontologicznej o wydanie opinii.
Stanowisko komisji w kontekście konstytucji
W swojej analizie komisja zaznacza, że publiczne podważanie niezależności wymiaru sprawiedliwości – na przykład poprzez sugerowanie ukrytych motywów, ingerencji politycznej, rasizmu czy antysemityzmu – ma poważne konsekwencje. Posłowie powinni w takich kwestiach zachowywać szczególną ostrożność i opierać swoje wypowiedzi na solidnych podstawach.
Komisja odniosła się również do kontaktów z zagranicznymi władzami. W jej ocenie zwracanie się do innych państw o wywieranie presji na Belgię w celu zmiany przepisów lub ich stosowania stanowi niedopuszczalną ingerencję w proces legislacyjny, gwarantowany konstytucyjnie. Dotyczy to w szczególności działań prowadzonych pod naciskiem, w sposób niejawny, wprowadzający w błąd, przymusowy, korupcyjny lub inny nielegalny.
Freilich mówi o „pułapce”
Sam Freilich utrzymuje, że cała sprawa została sztucznie wykreowana przez partię Groen. W pisemnym oświadczeniu zaznacza, że nie doszło do żadnego formalnego dochodzenia, a jedynie sformułowano hipotetyczne zarzuty bez przedstawienia dowodów, na podstawie których poproszono o opinię komisji. Jego zdaniem próbuje się teraz wykorzystać ten dokument, aby pośrednio przypisać mu winę.
Poseł podkreśla również, że komisja nigdy go nie wysłuchała, a jego nazwisko nie pojawia się w treści opinii. W jego ocenie nie można więc mówić ani o dochodzeniu, ani o konkretnych ustaleniach.
Freilich określa takie działania jako „intelektualnie nieuczciwe” i świadczące o „braku integralności politycznej”. Zapewnia, że nie próbował wpływać na przebieg postępowania sądowego ani wywierać presji na jego przebieg. Jak tłumaczy, jedynie pytał stronę amerykańską, czy byłaby gotowa podzielić się doświadczeniem w zakresie regulacji praktyki szeroko stosowanej w ich kraju. Jego zdaniem taka inicjatywa znacząco różni się od stawianych mu obecnie zarzutów.
Postulat utworzenia rejestru przejrzystości
Komisja rekomenduje wprowadzenie obowiązku rejestrowania wszystkich kontaktów zagranicznych posłów w specjalnym rejestrze przejrzystości. Docelowo miałby on zostać połączony z istniejącym rejestrem działalności lobbingowej.
Poparcie dla tego rozwiązania wyraża również partia Groen. Posłanka Meyrem Almaci wskazuje, że opinia komisji jasno wyznacza granice i ujawnia niedoskonałości obecnych przepisów. Jej zdaniem partie koalicyjne nie powinny już blokować zmian. Groen zwraca się także do przewodniczącego Izby Petera De Roovera (N-VA) o wyciągnięcie konsekwencji oraz publiczne udzielenie nagany Freilichowi.
Podobne stanowisko zajmuje partia Vooruit, która od dłuższego czasu domaga się pełnej przejrzystości w zakresie wyjazdów służbowych parlamentarzystów. Szef frakcji Oskar Seuntjens przypomina, że już rok temu złożono projekt ustawy zobowiązujący posłów do zgłaszania takich podróży w publicznym rejestrze. Jak podkreśla, tylko w ten sposób można ograniczyć ryzyko konfliktu interesów i wpływu lobbingu na działalność parlamentu. Według Vooruit obecna sytuacja po raz kolejny pokazuje, jak istotna jest większa transparentność w tej kwestii.