Czterech policjantów przed sądem po śmierci 26-latka z Wetteren – „Pstryknięciem palca odebraliście życie mojemu dziecku”
Przed sądem w Dendermonde stanęło czterech funkcjonariuszy policji oskarżonych w związku ze śmiercią 26-letniego Dylana Den Haese z Wetteren. Mężczyzna zmarł w 2022 r. po interwencji, podczas której...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Przed sądem w Dendermonde stanęło czterech funkcjonariuszy policji oskarżonych w związku ze śmiercią 26-letniego Dylana Den Haese z Wetteren. Mężczyzna zmarł w 2022 r. po interwencji, podczas której został obezwładniony przy użyciu chwytu duszącego. „Pstryknięciem palca odebraliście życie mojemu dziecku, a moje zniszczyliście” – powiedziała w trakcie rozprawy jego matka.
Spis treści
Przebieg interwencji w styczniu 2022 r.
13 stycznia 2022 r. policja w Wetteren została wezwana przez sąsiadkę, która słyszała krzyki dochodzące z mieszkania 26-latka. Mężczyzna zmagał się z uzależnieniem i był już wcześniej znany służbom.
Funkcjonariusze zastali go na ulicy przed budynkiem. Początkowo doszło do wymiany zdań, która szybko przerodziła się w szarpaninę. W jej trakcie jeden z policjantów zastosował chwyt duszący. Kilka minut później Dylan nie żył.
Poruszające wystąpienie matki przed sądem
Matka zmarłego uważa, że użycie takiej techniki było nieuzasadnione, a policjanci ponoszą odpowiedzialność za śmierć jej syna. Podkreśliła, że ostatnie lata były dla niej niezwykle trudne.
„Ostatnie chwile życia mojego syna nie dają mi spokoju, nawet po ponad czterech latach. To musiało być dla niego przerażające – walczyć o oddech. Przy świątecznym stole zawsze będzie jedno puste miejsce” – mówiła.
Zwracając się bezpośrednio do oskarżonych, powiedziała: „Pstryknięciem palca odebraliście życie mojemu dziecku – które nosiłam, wychowywałam i o które walczyłam, by poradziło sobie ze swoimi problemami – a moje życie zniszczyliście”.
Zarzuty wobec działań policji po zdarzeniu
Zdaniem matki ofiary policja początkowo informowała, że jej syn zasłabł. Dopiero później miało wyjść na jaw, że przyczyną śmierci było uduszenie. Twierdzi ona również, że przez kilka minut nie podjęto resuscytacji.
„Zostałam okłamana przez policję. Nie okazano mi nawet podstawowego szacunku. Najbardziej żałują tego, że znaleźli się przed sądem” – powiedziała.
„Musi się skończyć przekonanie niektórych policjantów, że stoją ponad prawem” – dodała. Określiła oskarżonych jako „typów macho” i podkreśliła, że gdyby sama dopuściła się takiego czynu, zostałaby zatrzymana i stanęłaby przed sądem przysięgłych.
„Obiecałam mojemu synowi sprawiedliwość. Te czyny nie mogą pozostać bez konsekwencji. Dla niego jest już za późno, ale w przyszłości takie sytuacje nie mogą się powtórzyć” – zakończyła.
Stanowisko prokuratury i obrony
Prokuratura wskazuje na „upiększoną wersję wydarzeń” przedstawianą przez oskarżonych. Nie określono konkretnego wymiaru kary, lecz wniesiono o surowe ukaranie sprawców – ostateczna decyzja należy do sądu. Podkreśla się przy tym, że sytuacje, w których prokuratura stawia zarzuty funkcjonariuszom policji, należą do rzadkości.
„Najważniejsze jest dla nas, aby funkcjonariusze zostali pociągnięci do odpowiedzialności” – zaznacza mecenas Laura Otte, reprezentująca matkę i siostrę zmarłego. Oskarżeni utrzymują natomiast, że ich działania były konieczne, aby obezwładnić mężczyznę.
Funkcjonariusze nadal w służbie
Policjant, który zastosował chwyt duszący, odpowiada za umyślne pobicie ze skutkiem śmiertelnym oraz nieudzielenie pomocy. Pozostała trójka funkcjonariuszy usłyszała zarzuty wyłącznie dotyczące nieudzielenia pomocy. Wszyscy czterej nadal pełnią służbę w swojej strefie policji.