Zaliczki podatkowe dla samozatrudnionych w Belgii – czy w 2026 r. nadal mają sens?
Zbliża się termin pierwszej zaliczki podatkowej w 2026 r., który przypada na 10 kwietnia. W tym roku wprowadzono istotne zmiany dla osób prowadzących działalność gospodarczą na własny rachunek....
Photo by aktualnosci.be Zbliża się termin pierwszej zaliczki podatkowej w 2026 r., który przypada na 10 kwietnia. W tym roku wprowadzono istotne zmiany dla osób prowadzących działalność gospodarczą na własny rachunek. Zniesiono bowiem karę podatkową (tzw. majoration), która dotychczas była nakładana na samozatrudnionych działających jako osoby fizyczne w przypadku braku wpłat lub ich zbyt niskiej wysokości. Nadal obowiązuje jednak system bonifikacji, czyli ulg za terminowe regulowanie zaliczek. W efekcie odpowiedź na pytanie, czy warto je wpłacać, nie jest już tak oczywista jak wcześniej.
Spis treści
Czym są zaliczki podatkowe i co się zmieniło
Zaliczki podatkowe to forma wcześniejszej wpłaty na poczet przyszłego podatku dochodowego. Ich działanie przypomina mechanizm stosowany przy wynagrodzeniach pracowników etatowych, gdzie podatek jest pobierany na bieżąco. Dzięki temu administracja skarbowa nie musi czekać na rozliczenie roczne. Jak wyjaśnia Emmanuel Degrève z firmy Deg & Partners, takie rozwiązanie pozwala przedsiębiorcom uniknąć konieczności jednorazowego uregulowania wysokiej kwoty po zakończeniu roku podatkowego.
Najważniejsza zmiana dotycząca roku podatkowego 2026 (rozliczanego w 2027 r.) polega na zniesieniu dodatkowej opłaty dla samozatrudnionych będących osobami fizycznymi, którzy nie wpłacą zaliczek lub zrobią to w niewystarczającej wysokości. Warto jednak zaznaczyć, że regulacja ta nie obejmuje osób zarządzających spółkami ani członków zarządów – w ich przypadku kara nadal obowiązuje.
Bonifikacja – malejąca z każdą wpłatą
Choć sankcja została zniesiona, system zaliczek wciąż przewiduje zachętę w postaci bonifikacji, czyli obniżenia podatku. Wysokość ulgi dla pierwszej wpłaty, której termin upływa 10 kwietnia 2026 r., wynosi 3 procent. Przy kolejnych wpłatach stawka ta stopniowo maleje o 0,5 punktu procentowego – druga zaliczka (do 10 lipca) daje 2,5 procent, a trzecia (do 12 października) już tylko 2 procent.
W praktyce oznacza to, że aby skorzystać z najwyższej stawki, pieniądze muszą znaleźć się na koncie administracji najpóźniej 10 kwietnia. Emmanuel Degrève przypomina, że należy uwzględnić czas realizacji przelewu, który zwykle wynosi od jednego do dwóch dni roboczych.
Czy gra jest warta świeczki?
W ujęciu liczbowym bonifikacja dla pierwszej wpłaty oznacza 300 euro ulgi na każde 10 000 euro wpłaconej zaliczki. Na pierwszy rzut oka może to wydawać się korzystne, jednak – jak podkreśla Degrève – warto spojrzeć na tę kwestię szerzej.
Ulga jest przyznawana w roku dokonania wpłaty, natomiast rzeczywiste rozliczenie podatku następuje znacznie później. Jeśli rozliczenie za rok podatkowy 2027 zostanie przeprowadzone dopiero w kwietniu 2028 r., oznacza to, że środki wpłacone w kwietniu 2026 r. pozostają „zamrożone” przez dwa lata. W efekcie 3-procentowa bonifikacja przekłada się na około 1,5 procent rocznie.
Zdaniem doradcy podatkowego taką stopę zwrotu należy porównać z innymi możliwościami wykorzystania kapitału w firmie. Jeżeli te same środki mogłyby zostać przeznaczone na spłatę drogiego kredytu obrotowego, inwestycję lub inne działania przynoszące wyższy zysk niż 1,5 procent rocznie, rezygnacja z wpłacania zaliczek może być w pełni racjonalna – tym bardziej że obecnie nie wiąże się to z żadnym ryzykiem podatkowym.