Ceny prądu hamują inwestycje w belgijskim przemyśle – Febeliec po raz czternasty ostrzega
Belgijski sektor przemysłowy nadal mierzy się z wyraźnie wyższymi kosztami energii elektrycznej niż przedsiębiorstwa w krajach sąsiednich, co przekłada się na trwałą utratę konkurencyjności....
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Belgijski sektor przemysłowy nadal mierzy się z wyraźnie wyższymi kosztami energii elektrycznej niż przedsiębiorstwa w krajach sąsiednich, co przekłada się na trwałą utratę konkurencyjności. Federacja Febeliec, reprezentująca największych odbiorców przemysłowych energii, opublikowała kolejny raport przygotowany wspólnie z Deloitte. Wynika z niego, że w praktyce większość decyzji inwestycyjnych została wstrzymana. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy przemysłu chemicznego, silnie obecnego w rejonie portu w Antwerpii, który musi konkurować z firmami korzystającymi z tańszej energii za granicą.
Spis treści
Czternasty rok z rzędu ten sam problem
To już czternasta edycja badania Deloitte, która prowadzi do identycznego wniosku – przedsiębiorstwa przemysłowe w Belgii płacą więcej za energię niż ich odpowiedniki w sąsiednich państwach. W efekcie rośnie bariera konkurencyjna i ograniczane są możliwości inwestycyjne.
Ivan Pelgrims, dyrektor zarządzający zakładu chemicznego Evonik w Antwerpii, ocenił, że perspektywy dużych inwestycji produkcyjnych lub modernizacji instalacji w sektorze chemicznym we Flandrii, w Belgii, a nawet szerzej w Europie, są obecnie bardzo ograniczone. Podkreślił, że branża traci zaufanie i potrzebuje szybkich działań, które zapewnią dostęp do energii w bardziej przewidywalnych i przystępnych cenach.
Podwójne obciążenie – ceny i opłaty
Różnice kosztowe są znaczące. We Flandrii przedsiębiorstwo zużywające 100 GWh energii rocznie ponosi koszty wyższe o około 0,9 mln euro niż średnia w regionie obejmującym Francję, Belgię, Holandię i Niemcy. W Walonii nadwyżka ta sięga 1,78 mln euro rocznie. Przy zużyciu na poziomie 1 000 GWh różnice rosną odpowiednio do 5,4 mln euro we Flandrii i 7,7 mln euro w Walonii.
Choć dystans ten nieco się zmniejszył w porównaniu z poprzednimi latami – głównie z powodu wycofania francuskiego mechanizmu Arenh, który zapewniał tamtejszym firmom dostęp do tańszej energii jądrowej – to jednocześnie ogólne ceny energii wzrosły w całym regionie.
Do kosztów samej energii dochodzą opłaty sieciowe i podatki. W tym zakresie Belgia należy do najdroższych krajów. Wyższe opłaty sieciowe notuje jedynie Holandia, natomiast Niemcy i Francja oferują szerokie ulgi dla przemysłu energochłonnego. W Belgii, szczególnie we Flandrii i Walonii, poziom opodatkowania energii elektrycznej pozostaje jednym z najwyższych w regionie.
Presja na działania władz
W tej sytuacji Febeliec apeluje o szybkie wdrożenie rozwiązań, które mają już częściowo przygotowaną podstawę legislacyjną. Organizacja wskazuje, że problem jest szczególnie dotkliwy dla firm konkurujących z podmiotami z Chin i Stanów Zjednoczonych, gdzie koszty energii są nawet dwukrotnie niższe.
Jednym z proponowanych narzędzi jest tzw. norma energetyczna (norme énergétique), która ma zostać poddana pod głosowanie w parlamencie i umożliwić obniżenie kosztów przesyłu energii dla największych odbiorców przemysłowych. Yves Verschueren, dyrektor generalny federacji Essenscia, zwrócił uwagę, że regiony mają także możliwość czasowego wsparcia branż energochłonnych poprzez mechanizmy pomocy publicznej.
Chodzi m.in. o wykorzystanie europejskich ram Cisaf oraz wprowadzenie regionalnych dopłat kompensujących koszty pośrednich emisji CO2. Według szacunków Essenscia takie działania kosztowałyby około 250 mln euro we Flandrii i 120 mln euro w Walonii, przy czym 150 mln euro mogłoby zostać pokryte przez rząd federalny. Zdaniem Verschuerena kluczowym czynnikiem pozostaje wola polityczna, a nie brak środków finansowych.