Góra ziemniaków i za mało klientów – Clarebout Potatoes wstrzymuje produkcję w fabryce w Nieuwkerke
Clarebout Potatoes, jeden z największych belgijskich producentów przetworów ziemniaczanych, zdecydował o czasowym wstrzymaniu produkcji w swojej fabryce w Nieuwkerke w gminie Heuvelland. Przestój ma...
Clarebout Potatoes, jeden z największych belgijskich producentów przetworów ziemniaczanych, zdecydował o czasowym wstrzymaniu produkcji w swojej fabryce w Nieuwkerke w gminie Heuvelland. Przestój ma potrwać około półtora tygodnia i jest konsekwencją rosnącego nadmiaru surowca, którego nie udaje się sprzedać na dotychczasowych rynkach. Na trudną sytuację złożyło się kilka czynników: rosnąca konkurencja ze strony producentów z Azji, zakłócenia w handlu międzynarodowym związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie oraz wyższe koszty eksportu do Stanów Zjednoczonych spowodowane amerykańskimi cłami. W efekcie kilkuset pracowników produkcyjnych zakładu zostało tymczasowo odesłanych do domów. To kolejny poważny problem dla belgijskich plantatorów ziemniaków, którzy już od miesięcy zmagają się z ogromną nadwyżką surowca. Organizacja branżowa Belgapom apeluje o gruntowną zmianę strategii całego sektora.
Spis treści
- Tymczasowe wstrzymanie produkcji – stanowisko firmy
- Rekordowy nadmiar ziemniaków w Belgii
- Konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w eksport
- Dlaczego nie dało się zapobiec kryzysowi?
- Branża szuka rozwiązań – w najgorszym wypadku ziemniaki wrócą na pole
- Belgapom wzywa do reorientacji i wsparcia rządowego
Tymczasowe wstrzymanie produkcji – stanowisko firmy
W oficjalnym komunikacie Clarebout Potatoes podkreśla, że zatrzymanie linii produkcyjnych ma charakter tymczasowego dostosowania do aktualnych warunków rynkowych oraz zakłóceń w łańcuchach dostaw. Firma zaznacza, że zakład w Nieuwkerke pozostaje ważnym elementem jej infrastruktury produkcyjnej, a decyzja o przestoju nie wynika z oceny efektywności tej lokalizacji.
Przestój dotyczy kilkuset pracowników produkcyjnych, którzy zostali objęci systemem tymczasowego bezrobocia. Pracownicy administracyjni nie odczuwają skutków tej decyzji. Jak zapewnia przedsiębiorstwo, wszystkie procedury informacyjne i konsultacyjne z przedstawicielami pracowników są prowadzone zgodnie z obowiązującymi przepisami. Firma deklaruje również, że dostawy dla klientów będą realizowane bez zakłóceń.
Według Clarebout druga fabryka przedsiębiorstwa, znajdująca się w Komen-Waasten, zaledwie kilka kilometrów od Nieuwkerke, funkcjonuje normalnie. Związki zawodowe wyrażają jednak w tej sprawie pewne wątpliwości.
Rekordowy nadmiar ziemniaków w Belgii
Decyzja o wstrzymaniu produkcji nie jest dla branży zaskoczeniem. Belgijscy rolnicy już od kilku tygodni alarmują o bezprecedensowej nadwyżce ziemniaków, która szacowana jest na około 860 000 ton. Rolnik Bram Dauchy z Wijtschate wskazuje, że przyczyną tej sytuacji są wyjątkowo obfite zbiory w sezonie 2025.
Problem pogłębia fakt, że sektor przetwórstwa ziemniaczanego w Belgii w ostatnich latach rozwijał się bardzo dynamicznie. Rozbudowa mocy produkcyjnych fabryk produkujących frytki zachęcała plantatorów do zwiększania powierzchni upraw. Wielu rolników podążało za optymistycznymi prognozami wzrostu, które przez długi czas napędzały rozwój całej branży.
W bieżącym roku popyt na produkty ziemniaczane jednak wyraźnie osłabł. Belgijscy przetwórcy, w tym Clarebout, muszą mierzyć się z wysokimi amerykańskimi cłami, które podnoszą koszty eksportu mrożonych frytek do Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie na światowym rynku pojawiła się silna konkurencja ze strony producentów z Chin i Indii.
Konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w eksport
Sytuację dodatkowo komplikuje konflikt na Bliskim Wschodzie, który wpływa zarówno na ceny energii, jak i na stabilność szlaków transportowych. Christophe Vermeulen, dyrektor generalny Belgapom, przypomina, że Arabia Saudyjska i państwa Zatoki Perskiej są czwartym co do wielkości odbiorcą belgijskich przetworów ziemniaczanych poza Unią Europejską. Wojna poważnie zdestabilizowała ten rynek, a koszty transportu kontenerowego znacząco wzrosły.
Vermeulen zwraca uwagę, że branża ziemniaczana już wcześniej przechodziła trudniejsze okresy, jednak najczęściej były one związane z warunkami pogodowymi i dotyczyły samej produkcji. Kryzysy wywołane pandemią COVID-19 czy wojną w Ukrainie również stanowiły duże wyzwanie, ale obecna sytuacja jest szczególna – po raz pierwszy od dłuższego czasu zagrożona jest sama konkurencyjność sektora. Od ponad roku branża znajduje się w defensywie, co budzi poważny niepokój wśród jej uczestników.
Dlaczego nie dało się zapobiec kryzysowi?
Zdaniem Vermeulena przewidzenie obecnego kryzysu było bardzo trudne ze względu na specyfikę sektora, który opiera się na długoterminowych kontraktach. Umowy w branży ziemniaczanej podpisuje się często z dużym wyprzedzeniem na cały sezon, co utrudnia reagowanie na nagłe zmiany sytuacji geopolitycznej i gospodarczej.
Amerykańskie cła wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa weszły w życie już po zawarciu kontraktów na bieżący sezon. Jak obrazowo podsumowuje Vermeulen, aby to przewidzieć, trzeba byłoby mieć szklaną kulę.
Dodatkowym utrudnieniem jest sam charakter uprawy. Ziemniaki muszą zostać posadzone z dużym wyprzedzeniem i potrzebują około 180 dni wzrostu, zanim we wrześniu rozpocznie się zbiór. Również po stronie odbiorców obowiązują wielomiesięczne kontrakty, ponieważ łańcuch dostaw jest bardzo rozbudowany – belgijscy producenci eksportują swoje wyroby do około 120 krajów.
Branża szuka rozwiązań – w najgorszym wypadku ziemniaki wrócą na pole
W obliczu nadwyżki surowca sektor stara się znaleźć alternatywne zastosowania dla nadmiaru ziemniaków. Rolnik Stefan Vandromme przyznaje jednak, że zadanie to będzie wyjątkowo trudne. Jedną z rozważanych opcji jest wykorzystanie ziemniaków w produkcji pasz dla zwierząt, w procesach fermentacji, a także przy produkcji karmy dla zwierząt domowych.
Vandromme obawia się jednak, że nie uda się zagospodarować całej nadwyżki. W najbardziej pesymistycznym scenariuszu część ziemniaków może zostać po prostu rozrzucona z powrotem na polach. Dla rolników byłoby to nie tylko dotkliwe finansowo, ale także bardzo trudne emocjonalnie. Jak podkreśla Vandromme, plantatorzy wkładają ogrom pracy w uprawę i starają się produkować w jak najlepszych warunkach, dlatego widok zmarnowanych plonów jest dla nich szczególnie bolesny.
Belgapom wzywa do reorientacji i wsparcia rządowego
Zdaniem Belgapom sektor ziemniaczany stoi obecnie przed koniecznością poważnej zmiany strategii. Christophe Vermeulen uważa, że branża jest odporna na kryzysy, ale obecna sytuacja wymaga szybkiej reorientacji. Największą siłą sektora pozostaje jego zdolność do adaptacji, a jakość belgijskich produktów wciąż pozostaje bardzo wysoka. Według niego nigdzie na świecie nie inwestuje się tak dużo w innowacje w przetwórstwie ziemniaczanym jak w Belgii.
Kluczowe znaczenie będzie miało ograniczenie kosztów, odbudowa zaufania na rynkach oraz poszukiwanie nowych kierunków eksportu. Vermeulen podkreśla, że w trudnych momentach branża musi zachować spokój, ponieważ chwilowe cofnięcie się może umożliwić późniejszy rozwój.
Przedstawiciel Belgapom zwraca się również do władz publicznych. W normalnych warunkach sektor preferuje niezależność od wsparcia państwa, jednak w obecnej sytuacji przedsiębiorstwa oczekują pomocy, zwłaszcza w zakresie kosztów energii. Rząd federalny przewidział już miliard euro wsparcia dla przedsiębiorstw w związku z cenami energii elektrycznej, jednak część firm z branży nie może skorzystać z tych środków z powodu specyfiki swojego systemu zaopatrzenia energetycznego. Belgapom deklaruje gotowość do rozmów z rządem, aby znaleźć rozwiązania pozwalające sektorowi przetrwać obecny kryzys.