Bruksela – od 1 stycznia flamandzcy urzędnicy nie pojadą busem z Dworca Północnego do Thurn & Taxis, związki: „czysta Kafka”
Od 1 stycznia pracownicy flamandzkiej administracji nie będą mogli korzystać z busów wahadłowych łączących brukselski Dworzec Północny (Noordstation / Gare du Nord) z terenem Thurn & Taxis. Jak...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Od 1 stycznia pracownicy flamandzkiej administracji nie będą mogli korzystać z busów wahadłowych łączących brukselski Dworzec Północny (Noordstation / Gare du Nord) z terenem Thurn & Taxis. Jak podaje nadawca publiczny VRT NWS w czwartek 5 listopada, to element oszczędności rządu flamandzkiego. Busy nadal będą jednak jeździć z tą samą częstotliwością dla innych firm działających na tym terenie.
Busy od dziewięciu lat
Flamandzcy urzędnicy przeprowadzili się w 2017 r. do budynku Hermana Teirlincka na terenie Thurn & Taxis. Przeprowadzka budziła wtedy sporo emocji, bo pracownicy dojeżdżający pociągiem musieli przechodzić przez Dzielnicę Północną, m.in. przez park Maksymiliana (Maximiliaanpark), co budziło obawy o bezpieczeństwo. Aby trasa o długości około kilometra była wygodniejsza i bezpieczniejsza, właściciel i zarządca terenu uruchomił busy wahadłowe. Do dziś korzystają z nich setki flamandzkich urzędników.
W ubiegłym tygodniu flamandzka agencja Facilitair Bedrijf ogłosiła, że od 1 stycznia kończy współpracę z zarządcą terenu w zakresie busów. Jak tłumaczy, decyzję podjęto w ramach ogólnych oszczędności, które rząd flamandzki nakłada m.in. na własne służby. Agencja podkreśla, że trasę między dworcem a budynkiem „łatwo przejść pieszo” i wskazuje na niemal dziesięć linii autobusowych MIVB/STIB i De Lijn między Dworcem Północnym a Thurn & Taxis.
Związki zawodowe protestują
„Jeśli idzie się pieszo, trzeba przejść przez park Maksymiliana. Pod względem bezpieczeństwa to w ogóle nie jest w porządku” – mówi sekretarz generalny ACOD Overheidsdiensten Jan Van Wesemael. Jak zaznacza, chodzi o pokonywanie tej trasy zimą, w deszczu i po zmroku. Przypomina też, że rząd flamandzki zaostrzył zasady pracy zdalnej i urzędnicy muszą spędzać w biurze co najmniej połowę czasu pracy.
Ilse Remy z chrześcijańskiego związku ACV Openbare Diensten mówi, że do związków trafia bardzo dużo skarg. Według niej problem dotyczy przede wszystkim osób o ograniczonej sprawności, np. słabowidzących lub mających trudności z chodzeniem. Jeśli pracodawca będzie zamiast busa opłacał bilety De Lijn, to – jak zauważa – trudno mówić o oszczędności. „To czysta Kafka. Dlaczego zmuszać ludzi do chodzenia pieszo, skoro te busy i tak jeżdżą?” – pyta.
Dla innych bez zmian
Busy będą jeździć także w przyszłym roku od 5.30 do 22.00, co 8 do 15 minut. Korzystają z nich liczne firmy i organizacje działające na terenie Thurn & Taxis. „Wszyscy nasi najemcy korzystają z tych busów” – mówi menedżerka terenu Hélène Van Elst.