Podejrzane zgłoszenie na pokładzie samolotu LOT z Warszawy do Brukseli – maszyna bezpiecznie wylądowała, równocześnie alarm bombowy na locie Dublin-Rzym
Policja federalna przeanalizowała zgłoszenie dotyczące lotu LOT do Brussels Airport i uznała, że dodatkowe środki nie są potrzebne. Bada, czy to część serii fałszywych alarmów w Europie.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Jak podaje nadawca publiczny VRT (serwis VRT NWS) w czwartek 5 listopada, samolot polskich linii LOT lecący z Warszawy do Brukseli bezpiecznie wylądował na lotnisku Brussels Airport w Zaventem. Przed planowanym lądowaniem pojawiło się podejrzane zgłoszenie dotyczące tego lotu, które przeanalizowała belgijska policja federalna.
Spis treści
Policja: dodatkowe środki nie były potrzebne
Policja federalna potwierdziła, że otrzymała informację o podejrzanym zgłoszeniu. – Rzeczywiście zostaliśmy poinformowani o podejrzanym zgłoszeniu dotyczącym lotu do Brussels Airport – przekazał rzecznik policji, cytowany przez VRT NWS. Funkcjonariusze przeprowadzili analizę ryzyka. Jak podkreślił rzecznik, na podstawie tej analizy dla tego lotu nie były potrzebne żadne dodatkowe środki bezpieczeństwa. – Samolot w międzyczasie również bezpiecznie wylądował – dodał.
Alarm bombowy na pokładzie samolotu z Dublina do Rzymu
Niemal w tym samym czasie Airbus A320 lecący z Dublina do Rzymu został skierowany do francuskiej wojskowej bazy lotniczej w Évreux. Jak podaje VRT NWS, powołując się na agencję Reuters, powodem była podobna groźba bombowa. Według francuskich mediów chodzi o samolot irlandzkich linii Aer Lingus.
Seria podejrzanych zgłoszeń w Europie
Belgijska policja federalna sprawdza, czy czwartkowe incydenty mają związek z wcześniejszymi podobnymi zgłoszeniami. Według VRT NWS pasują one do serii podejrzanych alarmów dotyczących lotów międzynarodowych. Niedawno siedem samolotów pasażerskich nad Europą musiało awaryjnie lądować. W żadnym z nich nie znaleziono materiałów wybuchowych.
Na razie nie wiadomo, kto stoi za zgłoszeniami ani czy wszystkie zostały wysłane przez tę samą osobę lub grupę. Policja nie podała też, w jaki sposób przekazano podejrzaną informację dotyczącą lotu z Warszawy do Brukseli.