Saszetki nikotynowe coraz popularniejsze wśród młodzieży w Belgii mimo zakazu sprzedaży – „Uczeń zaczął wymiotować na lekcji”
Saszetki nikotynowe, które młodzież nazywa snusem, stały się nową modą wśród nastolatków w Belgii, choć ich sprzedaż jest tu zakazana. Wynika to z dochodzenia programu Pano nadawcy publicznego VRT i...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Saszetki nikotynowe, które młodzież nazywa snusem, stały się nową modą wśród nastolatków w Belgii, choć ich sprzedaż jest tu zakazana. Wynika to z dochodzenia programu Pano nadawcy publicznego VRT i tygodnika Knack. Według uczniów można je kupić bez trudu w nocnych sklepach, w internecie albo u dilerów. Kardiolodzy i eksperci od profilaktyki ostrzegają przed silnym uzależnieniem i skutkami dla serca.
Spis treści
Sprzedaż wzrosła prawie dziesięciokrotnie
W ciągu pięciu lat światowa sprzedaż saszetek nikotynowych wzrosła prawie dziesięciokrotnie – z 4 do 37 miliardów sztuk. Z ankiety, którą trzech studentów dziennikarstwa uczelni Vrije Universiteit Brussel (VUB) przeprowadziło w ramach pracy magisterskiej wśród 500 młodych osób, wynika, że 93 procent wie, czym są saszetki nikotynowe, a 10 procent już ich spróbowało.
Saszetki to małe białe woreczki w okrągłym pudełku, w smakach od mięty po arbuza. Pochodzą ze Szwecji, a wkłada się je pod górną wargę. Nie zawierają tytoniu, lecz proszek nasączony nikotyną oraz substancjami smakowymi i zapachowymi. Młodzież mimo to nazywa je snusem albo „snabba”, choć klasyczny snus to brązowe saszetki z tytoniem. Zawartość nikotyny może być wielokrotnie wyższa niż w papierosie.
Zawroty głowy i wymioty
Podczas testu pod nadzorem służby medycznej VRT jeden ze studentów VUB, Giel, po użyciu saszetki dostał zawrotów głowy i nudności, a w końcu zwymiotował. 16-letni uczeń szkoły Atheneum w Lier opisuje, że świat zaczął mu mocno wirować, a nudności ustąpiły dopiero po pół godzinie.
Nauczyciel Sven van Belle przeżył taką sytuację w ubiegłym roku dwa razy – uczeń zaczął wymiotować w czasie lekcji i musiał wyjść z klasy. „To bardzo problematyczne” – mówi. Jak zaznacza, uczniów można rozpoznać po zachowaniu i postawie. Według młodzieży wielu nauczycieli nie wie jednak, czym są saszetki nikotynowe. Ich używanie trudno zauważyć: nie ma dymu ani wyraźnego zapachu, więc można to robić dyskretnie, także w klasie.
Uzależnienie i trudne rzucanie
19-letnia Senna mówi, że organizm się przyzwyczaja i z czasem sam domaga się kolejnej saszetki. Były piłkarz Frank Boeckx opisuje trzy dni zimnych potów i rozdrażnienia podczas rzucania – porównuje to do stanu osoby uzależnionej od heroiny, która nie dostała kolejnej dawki. 20-letnia Julie przestała, gdy zaczęły jej się łuszczyć dziąsła.
Kardiolog ostrzega przed zawałami
Kardiolog Paul Dendale z Uniwersytetu w Hasselt (UHasselt) ostrzega, że nikotyna jest substancją toksyczną dla układu sercowo-naczyniowego. W dłuższej perspektywie prowadzi do miażdżycy, a w efekcie do zawałów serca – często dopiero po 20-30 latach.
Nikotyna to trucizna dla naczyń krwionośnych. Wiemy, że każdy, kto dalej jej używa, niestety w końcu trafi do kardiologów – mówi Dendale.
Ekspert ds. profilaktyki tytoniowej Filip Lardon nazywa nikotynę jednym z najbardziej uzależniających narkotyków na świecie. Dendale obawia się, że uzależni się całe pokolenie, któremu później trudniej będzie rzucić. Jego zdaniem zagrożony jest spadek palenia papierosów, osiągnięty w ostatnich 20-30 latach.