Premier De Wever chce ograniczyć zasiłek inwalidzki przy wypaleniu zawodowym do dwóch lat – kasy chorych protestują
Premier Bart De Wever (N-VA) rozważa ograniczenie do dwóch lat świadczeń z tytułu inwalidztwa dla osób, które są na długotrwałym zwolnieniu lekarskim z powodu wypalenia zawodowego (burn-out)....
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Premier Bart De Wever (N-VA) rozważa ograniczenie do dwóch lat świadczeń z tytułu inwalidztwa dla osób, które są na długotrwałym zwolnieniu lekarskim z powodu wypalenia zawodowego (burn-out). Propozycja jest częścią negocjacji budżetowych w rządzie federalnym. Jak podaje dziennik ekonomiczny L’Echo, o planie premiera poinformowały wcześniej flamandzki tygodnik Knack i dziennik De Standaard. Pomysł krytykuje kasa chorych Mutualités Libres.
Spis treści
Koalicja rządowa, nazywana Arizona, szuka około dziesięciu miliardów euro oszczędności i chce rozłożyć wysiłek na wiele grup, tak aby ciężar nie spadł na jedną kategorię mieszkańców Belgii i aby zadowolić wszystkie partie koalicji. Propozycje premiera obejmują także opiekę zdrowotną – mowa m.in. o ograniczeniu normy wzrostu wydatków na zdrowie oraz o szukaniu oszczędności wśród osób długotrwale chorych.
Minister zdrowia Frank Vandenbroucke (Vooruit), który pełnił tę funkcję także w poprzedniej kadencji, wprowadził już wcześniej kilka rozwiązań opartych na profilaktyce i kontroli osób długotrwale niezdolnych do pracy. Premier chce jednak pójść dalej.
Kogo dotyczyłaby zmiana
Według krajowego instytutu ubezpieczenia chorobowego i inwalidzkiego INAMI/RIZIV w 2025 r. w Belgii było 576 643 osób uznanych za inwalidów, czyli niezdolnych do pracy od ponad roku. Wśród pracowników etatowych i bezrobotnych (bez urzędników) ich liczba wzrosła w ciągu roku o 4,5 procent, a w latach 2021-2025 o 17,92 procent. U osób samozatrudnionych wzrost wyniósł 9,8 procent w 2025 r. i 32,19 procent od 2021 r.
Zaburzenia psychiczne odpowiadają za 38,3 procent przypadków inwalidztwa. W tej grupie 70,4 procent to depresja lub wypalenie zawodowe. Łącznie te dwie przyczyny dotyczą mniej więcej co czwartej osoby uznanej za inwalidę, czyli około 150 000 chorych. Ich liczba wzrosła o 5,2 procent w 2025 r. i o 32 procent od 2021 r.
Wysokość świadczenia inwalidzkiego dla pracownika zależy od sytuacji rodzinnej: wynosi 65 procent ograniczonego górnym pułapem wynagrodzenia referencyjnego przy osobach na utrzymaniu, 55 procent dla osoby samotnej i 40 procent dla osoby mieszkającej z kimś, kto ma dochody.
Jak wynika z informacji prasowych, premier proponuje, aby po okresie, który miałby wynosić dwa lata, takie osoby wypadały z systemu. Miałyby wtedy dwie możliwości: powrót do pracy albo przejście do innego systemu, na przykład do dochodu integracyjnego wypłacanego przez gminny ośrodek pomocy społecznej CPAS/OCMW.
Kasy chorych: to sprzeczne z zasadą zabezpieczenia społecznego
Dyrektor generalny kasy chorych Mutualités Libres Xavier Brenez uważa, że wprowadzenie takiej propozycji byłoby złym rozwiązaniem. Jak podkreśla, arbitralne ograniczanie świadczeń dla osób z konkretną chorobą byłoby sprzeczne z zasadą zabezpieczenia społecznego. System przewiduje, że świadczenia kończą się wtedy, gdy dana osoba przestaje być chora.
Temat jest drażliwy. W miniony weekend przewodniczący CD&V Sammy Mahdi mówił, że skoro osoby długotrwale chore przebywają w Tajlandii czy Turcji, trzeba zaakceptować głębokie zmiany. Brenez przyznaje, że nadużycia istnieją, „jak wszędzie”, ale są też kontrole. Od lipca 2024 r. w pierwszym roku choroby przeprowadza się trzy kontrole, co według niego pozwala lepiej śledzić stan zdrowia i częściej kończyć uznanie niezdolności, m.in. przez powrót do pracy w niepełnym wymiarze.
Jak dodaje, osoby chore mieszkające za granicą nie są nadużyciem – obowiązują wobec nich specjalne kontrole. Spośród około 575 000 osób długotrwale chorych 15 000 mieszka za granicą, z czego 95 procent w Europie. Zdaniem Brenez problem leży gdzie indziej – w opiece i wsparciu dla chorych.
Czy dwa lata wystarczą na wyleczenie
Według Stéphanie Delroisse, psycholożki klinicznej wykładającej na uniwersytetach UMons i UCLouvain, w świetle literatury naukowej dwa lata to wystarczający czas, bo wypalenie zawodowe w ostrej fazie trwa zwykle od trzech do dwunastu miesięcy. Jak jednak zaznacza, nieleczone właściwie wypalenie może przejść w depresję, a także wywołać inne schorzenia, na przykład choroby sercowo-naczyniowe. Powikłań nie da się przewidzieć.
Zmuszanie pacjentów do powrotu do pracy po z góry ustalonym czasie może więc być niebezpieczne. Delroisse zwraca jednak uwagę, że powrót do pracy również pomaga w zdrowieniu i odbudowie pewności siebie – pod warunkiem, że pracodawca dostosuje stanowisko do możliwości pracownika. Otwarte pozostaje pytanie, czy na takie ograniczenie zgodzi się partia Vooruit, która w negocjacjach podkreśla swój socjalny profil.