Smród w Tienen jednak z osadników cukrowni – winna susza, a nie buraki
Uciążliwy zapach w okolicy cukrowni w Tienen pochodzi jednak z jej stawów osadowych – wynika z kontroli flamandzkiego departamentu środowiska (Departement Omgeving), przeprowadzonych po...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Uciążliwy zapach w okolicy cukrowni w Tienen pochodzi jednak z jej stawów osadowych – wynika z kontroli flamandzkiego departamentu środowiska (Departement Omgeving), przeprowadzonych po skargach sąsiadów jeszcze przed rozpoczęciem kampanii buraczanej. Jak informuje nadawca publiczny VRT (serwis VRT NWS), winne nie są buraki, ale suche i ciepłe babie lato – wyjaśnia rzeczniczka departamentu Ann Heylens. Według departamentu zapach powinien zniknąć sam dzięki deszczom z ostatnich dni.
Mieszkańcy opisywali dominujący odór jako przenikliwy zapach zgniłych jaj, który od ubiegłego tygodnia unosił się nad Utsenaken i Oplinter, częściami gminy Tienen. Według członków komitetu protestacyjnego Tienen Stinkt sytuacja stała się tak nie do zniesienia, że grożono nawet krokami prawnymi. Jako źródło zapachu sąsiedzi wskazywali stawy osadowe cukrowni Tiense Suikerfabriek.
Stawy służą do naturalnego oczyszczania wody z płukania buraków cukrowych, aby można ją było ponownie wykorzystać w produkcji. Dyrektor Jan Ingels mówił jednak VRT NWS, że w chwili, gdy pojawiły się skargi, kampania buraczana jeszcze się nie zaczęła. „Tak czy inaczej każde zgłoszenie traktujemy poważnie i bardzo uważnie śledzimy sytuację” – zapewniał.
Kontrole potwierdziły źródło
Rzeczniczka departamentu Ann Heylens podkreśla jednak, że przyczyna zapachu rzeczywiście leży w stawach osadowych. Wykazały to kilkakrotne kontrole inspekcji środowiskowej, która w ostatnich tygodniach przyjeżdżała na miejsce po skargach sąsiadów.
A jednak to nie buraki są winowajcą. Odczuwany zapach jest skutkiem skrajnej suszy i długiego babiego lata. Niski poziom wody w stawie w połączeniu z wysokimi temperaturami wywołał w osadzie chemiczną reakcję z udziałem siarki, która daje ten charakterystyczny zapach zgniłych jaj – wyjaśnia Heylens.
Potrzebne trwałe rozwiązania
Departament środowiska spodziewa się, że dzięki deszczom z ostatnich dni zapach sam zniknie. Mimo to potrzebne są trwałe działania, aby sytuacja się nie powtórzyła.
Cukrownia będzie musiała pilnować poziomu wody. W obliczu zmian klimatu należy się bowiem spodziewać, że zjawisko jeszcze się powtórzy – mówi Heylens.
Dyrektor Jan Ingels również wskazuje w odpowiedzi na historyczną suszę minionego lata. Woda w stawach do płukania jest po procesie fermentacji pozyskiwana z samych buraków, aby jej nie marnować.
W okresach suszy nie chodzi przecież o to, by bez potrzeby pompować cenną wodę gruntową – mówi Ingels.
Jednocześnie cukrownia inwestuje w instalację wapienną, która ma lepiej kontrolować zasolenie wody. „Powtarzam: każde zgłoszenie od mieszkańców okolicy traktujemy bardzo poważnie” – zapewnia dyrektor.