100 lekarzy i pielęgniarek rozpoczyna szkolenie w Medycznej Jednostce Rezerwowej – „Ich pomoc pozwoli przetrwać ostrą fazę kryzysu”
Stu lekarzy i pielęgniarek spotkało się w sobotę 3 października w Instytucie Medycyny Tropikalnej w Antwerpii na pierwszym dniu szkolenia Medycznej Jednostki Rezerwowej (Medische Reserve-Eenheid,...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Stu lekarzy i pielęgniarek spotkało się w sobotę 3 października w Instytucie Medycyny Tropikalnej w Antwerpii na pierwszym dniu szkolenia Medycznej Jednostki Rezerwowej (Medische Reserve-Eenheid, MRE). Tworzą ją wolontariusze z wykształceniem medycznym, którzy w razie ostrego kryzysu zdrowotnego mogą zostać skierowani do pracy w ciągu 48 godzin i przez maksymalnie dwa tygodnie wzmacniać sektor opieki zdrowotnej. O tym, dlaczego taka jednostka jest potrzebna, opowiadają wirusolog Steven Van Gucht oraz Anneleen De Sadeleer z flamandzkiego Departamentu Opieki (Departement Zorg).
Spis treści
27 lutego 2026 r. rząd flamandzki zatwierdził umowę o współpracy z Czerwonym Krzyżem Flandrii (Rode Kruis-Vlaanderen) dotyczącą utworzenia Medycznej Jednostki Rezerwowej, którą można wezwać w sytuacji kryzysowej. W efekcie liczna grupa lekarzy i pielęgniarek rozpoczyna teraz przygotowania do tej roli.
Czym jest Medyczna Jednostka Rezerwowa?
MRE to grupa wolontariuszy z wykształceniem medycznym, przygotowywanych do specjalistycznego działania w sytuacjach kryzysowych.
Jej członkowie wywodzą się z sektora medycznego i deklarują gotowość do pomocy podczas kryzysu zdrowotnego – wystarczy pomyśleć o pandemii koronawirusa – wyjaśnia wirusolog Steven Van Gucht.
Dzięki ich pomocy można przetrwać ostrą fazę kryzysu, tak by zwykła opieka zdrowotna mogła zwiększyć swoje możliwości, zamiast zostać przytłoczona – mówi Anneleen De Sadeleer z Departamentu Opieki.
Członkowie MRE mogą zostać skierowani do działań po 48 godzinach, na maksymalnie dwa tygodnie. W ten sposób szpitale i lekarze rodzinni zyskują czas na wprowadzenie niezbędnych środków i dalszą walkę z kryzysem – dodaje.
Dlaczego powstaje MRE?
Zdaniem Stevena Van Guchta już teraz trzeba dobrze przygotować się na kolejny kryzys.
Wiemy, że podczas dużego kryzysu zdrowotnego zawsze brakuje rąk do pracy. W samym jego trakcie bardzo trudno to rozwiązać. Dlatego już teraz staramy się wyszkolić grupę ludzi, którzy będą mogli natychmiast działać w razie kolejnej sytuacji nadzwyczajnej – podkreśla.
Podczas kryzysu często przez pewien czas potrzeba więcej pomocy medycznej, niż zwykła opieka zdrowotna jest w stanie wtedy zapewnić. Dlatego ważne jest, by mieć w gotowości pulę wolontariuszy – dodaje Anneleen De Sadeleer.
Weźmy na przykład ognisko choroby w domu opieki, gdzie personel nie jest w stanie sam poradzić sobie z dodatkowymi obowiązkami. Wtedy rezerwa może pomóc, dopóki placówka nie wróci do normalnego funkcjonowania – wyjaśnia.
Po zakończeniu szkolenia członkowie MRE mogą być także kierowani do centrów testowania i szczepień lub do szpitali.
Mogą pomagać nie tylko przy testowaniu i szczepieniu, ale także w opiece nad pacjentami – mówi Steven Van Gucht.
Jak wygląda szkolenie?
Szkolenie obejmuje łącznie cztery dni, a każdy z nich składa się z części teoretycznej i praktycznej. Program dotyczy między innymi zarządzania kryzysowego oraz zwalczania chorób zakaźnych.
Występują przede wszystkim praktycy, w tym Erika Vlieghe, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami – wyjaśnia Anneleen De Sadeleer.
Ale uczestnicy naprawdę też ćwiczą. Uczą się opracowywać scenariusze, prawidłowo zakładać kombinezon ochronny i przeprowadzać konkretne ćwiczenia kryzysowe – dodaje.
Kto się zgłosił?
To bardzo zróżnicowana grupa: od świeżo upieczonych absolwentów po emerytów, od pielęgniarek środowiskowych po lekarzy specjalistów. Zgłosić mógł się każdy chętny – mówi Anneleen De Sadeleer.
Następnie pracownicy Departamentu Opieki przeprowadzili z kandydatami rozmowy, aby ustalić, ile czasu mogą poświęcić na działalność w jednostce i jak wyobrażają sobie swoją współpracę.
Jak podkreśla Steven Van Gucht, uczestnicy mają wykształcenie i doświadczenie medyczne, ale na co dzień nie zawsze stykają się z sytuacjami kryzysowymi.
Z niektórymi zagadnieniami, takimi jak zwalczanie chorób zakaźnych, w praktyce nie ma się często do czynienia. Podczas pandemii koronawirusa zauważyliśmy na przykład, że części lekarzy trzeba było jeszcze przypomnieć kilka podstawowych zasad – zaznacza.
Ponadto choroby zakaźne i ich zwalczanie zajmują zbyt mało miejsca w kształceniu lekarzy i pielęgniarek. Dlatego ważne jest, by uzupełnić ich wiedzę w tej dziedzinie – dodaje wirusolog.