Właściciele domków w parku wakacyjnym Parelstrand w Lommel w prowincji Limburgia alarmują o pogarszającym się stanie tego miejsca. Dawny ośrodek wypoczynkowy, który jeszcze kilka lat temu przyciągał turystów i mieszkańców regionu, dziś w dużej mierze jest zaniedbany i pozbawiony infrastruktury rekreacyjnej. Znaczną część terenu zajmuje obecnie ośrodek dla osób ubiegających się o azyl prowadzony przez Fedasil. Około 80 właścicieli domków letniskowych, którzy traktują Parelstrand jako drugi dom, twierdzi, że zostali pozostawieni sami sobie. Przedłużenie umowy między Fedasil a właścicielem terenu Peterem Gillisem do 2030 r. rodzi poważne wątpliwości co do przyszłości tego miejsca jako parku wakacyjnego.
Od rodzinnego raju do zdewastowanego terenu
Na stronie internetowej Parelstrand wciąż prezentuje się jako park wakacyjny, jednak rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Rezerwacje pobytów nie są możliwe, a teren w dużej mierze zajmują osoby ubiegające się o azyl oraz pracownicy migracyjni z Europy Wschodniej. Pomiędzy nimi znajduje się jeszcze około 80 domków, które właściciele wykorzystują jako drugie miejsce zamieszkania.
W liście otwartym mieszkańcy opisują, jak wyglądało Parelstrand w czasach, gdy decydowali się na zakup swoich domków. Było to miejsce sprzyjające wypoczynkowi i spotkaniom – funkcjonował tam sklep, przytulna kantyna, smażalnia oferująca przekąski w letnie wieczory, basen na świeżym powietrzu oraz plaża nad jeziorem z atrakcjami dla dzieci. Nie był to luksusowy kurort, lecz miejsce z atmosferą i poczuciem wspólnoty. Dla wielu właścicieli domków stanowiło drugi dom.
Stopniowy upadek po zmianie właściciela
Problemy zaczęły się po przejęciu parku przez grupę Oostappen, która obecnie działa pod nazwą Topcampings. Zapowiadane inwestycje nigdy nie zostały zrealizowane, a teren z biegiem czasu zaczął sprawiać coraz bardziej zaniedbane wrażenie. Wiele domków niszczeje lub jest wystawionych na sprzedaż.
Jak opisują mieszkańcy w liście otwartym, Parelstrand stopniowo tracił swój dawny charakter i przekształcał się w coraz bardziej opuszczoną przestrzeń. Najpierw zamknięto basen – oficjalnie z powodu wysokich kosztów utrzymania – a następnie został on całkowicie rozebrany. W kolejnych latach zamknięto kantynę oraz smażalnię. Mały sklep, który przez pewien czas próbował jeszcze funkcjonować, ostatecznie także zakończył działalność.
Mieszkańcy podkreślają, że dziś pozostały jedynie ogrodzenia i zniszczona infrastruktura. Nie ma basenu, nie ma wydarzeń ani miejsc spotkań, które kiedyś tworzyły atmosferę tego ośrodka.
Ośrodek azylowy do 2030 roku – co dalej z parkiem?
Najważniejsze pytanie, jakie dziś zadają sobie właściciele domków i lokalna społeczność, dotyczy przyszłości Parelstrand. Wątpliwości pogłębiła informacja sprzed dwóch miesięcy, że teren pozostanie ośrodkiem recepcyjnym dla osób ubiegających się o azyl przez kolejne pięć lat. Umowa najmu pomiędzy Fedasil a właścicielem parku Peterem Gillisem, która wygasła pod koniec 2025 r., została bowiem przedłużona do 2030 r.
Sam Peter Gillis podkreśla jednak, że przyszłość parku nie została jeszcze ostatecznie przesądzona i rozważane są różne scenariusze. Na razie jednak ostatni właściciele domków w Parelstrand muszą funkcjonować w miejscu, które coraz mniej przypomina park wakacyjny, a coraz bardziej zaniedbany i opuszczony teren.