W sobotę 28 lutego 2026 r. nad ranem w centrum i na wschodzie Teheranu doszło do serii potężnych eksplozji. W kolejnych godzinach wybuchy odnotowano także w innych irańskich miastach – Isfahanie, Qom, Karadżu i Kermanszahu. Stany Zjednoczone oraz Izrael oficjalnie potwierdziły rozpoczęcie wspólnej operacji militarnej przeciwko Iranowi, której Biały Dom nadał kryptonim „Fureur épique” (Epicka Furia). W atakach wykorzystano dziesiątki pocisków manewrujących Tomahawk wystrzelonych z amerykańskich okrętów oraz rakiety odpalane z izraelskich samolotów bojowych. Równolegle przeprowadzono szeroko zakrojoną operację cybernetyczną wymierzoną w irańską infrastrukturę. Anonimowy amerykański urzędnik cytowany przez Fox News przekazał, że w ciągu pierwszych dwunastu godzin przeprowadzono blisko 900 uderzeń. Iran odpowiedział atakami na amerykańskie bazy wojskowe w rejonie Zatoki Perskiej – w Bahrajnie, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Strażnicy Rewolucji Islamskiej poinformowali o ataku na Piątą Flotę USA w Bahrajnie. Wystrzelono także pociski w kierunku Izraela, które – według źródeł w Tel Awiwie – zostały przechwycone przez system obrony powietrznej Żelazna Kopuła.
Śmierć ajatollaha Chameneiego i możliwa zmiana władzy
Kilka godzin po rozpoczęciu operacji irańskie media państwowe potwierdziły śmierć najwyższego przywódcy Iranu, 86-letniego ajatollaha Alego Chameneiego. Z ustaleń wynika, że CIA miała zdobyć informacje o jego obecności na sobotnim spotkaniu wysokiego szczebla w Teheranie, co umożliwiło precyzyjne namierzenie celu. Proces przekazania władzy miał rozpocząć się w niedzielę. Tymczasowe kierownictwo ma objąć ajatollah Alireza Arafi, wyznaczony na czele rady przywódców – organu pełniącego funkcję najwyższego przywódcy do czasu przeprowadzenia nowych wyborów. Donald Trump oświadczył, że nowi irańscy liderzy wyrazili gotowość do rozmów z prezydentem USA, które mogłyby odbyć się w niedzielę lub poniedziałek.
Od negocjacji do operacji militarnej
Do rozpoczęcia operacji doszło niespełna dwa tygodnie po wznowieniu rozmów amerykańsko-irańskich 17 lutego w Genewie. Donald Trump uznał negocjacje za bezowocne i zdecydował o użyciu siły we współpracy z Izraelem. Taki rozwój sytuacji nie był całkowitym zaskoczeniem. Po brutalnym stłumieniu protestów przez Strażników Rewolucji Islamskiej w połowie stycznia prezydent USA zarządził wzmocnienie amerykańskiej obecności wojskowej w regionie, sygnalizując możliwość interwencji. Trump podkreślał, że celem Stanów Zjednoczonych jest zniszczenie irańskich rakiet oraz przemysłu balistycznego, a jednocześnie ponownie wezwał Irańczyków do sprzeciwu wobec władz. Część ekspertów ocenia jednak, że cele operacji mogą być szersze niż jedynie osłabienie infrastruktury wojskowej. „To nie wygląda na zwykły atak – wydaje się, że Stany Zjednoczone i Izrael dążą do zmiany reżimu” – stwierdził irański analityk Potkin Azarmehr z Forum for Foreign Relations. Według niektórych źródeł operacja była przygotowywana od wielu tygodni, a nawet miesięcy, a izraelskie służby miały prowadzić działania infiltracyjne na terytorium Iranu.
Scenariusz pierwszy: konflikt długotrwały, ale ograniczony
Zdaniem analityków najbardziej prawdopodobny jest wariant przedłużonego, lecz ograniczonego konfliktu. W tym scenariuszu działania zbrojne nie przeradzają się w otwartą wojnę na pełną skalę, lecz pozostają intensywne między bezpośrednio zaangażowanymi stronami. „Ataki będą kontynuowane, dopóki Stany Zjednoczone i Izrael nie uznają, że Republika Islamska przestała stanowić zagrożenie” – prognozuje Potkin Azarmehr. W takim układzie siły amerykańsko-izraelskie prowadziłyby kolejne precyzyjne uderzenia w cele wojskowe i struktury dowodzenia, a Iran odpowiadałby atakami na amerykańskie instalacje w regionie, unikając jednak masowej eskalacji. Według eksperta Waszyngton mógłby w tym wariancie dążyć do kontrolowanej zmiany władzy poprzez porozumienie z jedną z frakcji irańskiego establishmentu. Nawet ograniczony konflikt mógłby jednak wywołać poważne skutki gospodarcze. Analitycy spodziewali się gwałtownego wzrostu cen ropy Brent przy otwarciu rynków w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Scenariusz drugi: regionalna eskalacja
Drugi scenariusz zakłada zdecydowane zaostrzenie irańskiej odpowiedzi i rozszerzenie konfliktu poza bezpośrednie starcia między USA, Izraelem i Iranem. Wspierane przez Teheran ugrupowania – Hezbollah w Libanie czy Huti w Jemenie – mogłyby włączyć się do walki przeciwko Izraelowi lub atakować amerykańskie jednostki na Morzu Czerwonym i w Zatoce Adeńskiej. Istnieje ryzyko efektu domina – państwa regionu, takie jak Arabia Saudyjska czy Turcja, mogłyby zostać wciągnięte w konflikt, przekształcając go w szeroką wojnę regionalną. Iran mógłby również sięgnąć po działania o charakterze terrorystycznym w Europie lub Stanach Zjednoczonych. „Na świecie istnieją irańskie uśpione komórki. W sytuacji krytycznej reżim może je aktywować, przeprowadzając ataki wymierzone w ludność cywilną” – ostrzega Azarmehr. Taki rozwój wydarzeń oznaczałby pogłębienie kryzysu humanitarnego, poważne zakłócenia transportu morskiego przez Cieśninę Ormuz oraz globalne napięcia dyplomatyczne z udziałem mocarstw, w tym Rosji i Chin.
Scenariusz trzeci: kontrolowana deeskalacja
Trzeci wariant przewiduje, że po kilku dniach intensywnych działań strony zdecydują się na wynegocjowane ograniczenie konfliktu pod presją społeczności międzynarodowej. Choć w krótkiej perspektywie uznawany jest za najmniej realny, mógłby stać się możliwy dzięki silnej mobilizacji dyplomatycznej państw europejskich i azjatyckich, obawom przed globalnym kryzysem energetycznym oraz naciskom wewnętrznym. W grę wchodziłyby zarówno protesty społeczne, jak i presja polityczna, na przykład związana z nadchodzącymi wyborami śródokresowymi w Stanach Zjednoczonych.