Przed sądem przysięgłych w Gandawie ruszył proces dotyczący zabójstwa 42-letniego Davida Polflieta. Mężczyzna został zwabiony do parku w Beveren za pośrednictwem aplikacji randkowej Grindr przez trzech wówczas nieletnich chłopców. Podczas pierwszego dnia rozprawy oskarżeni zeznali, że inspirowali się popularnymi w tamtym czasie nagraniami tzw. łowców pedofilów, w których rzekome osoby dopuszczające się czynów wobec nieletnich były publicznie demaskowane i poniżane. Jeden z oskarżonych, R.P., który przyznał się do zadania śmiertelnego ciosu nożem, przeprosił rodzinę ofiary. Bliscy Polflieta nie okazali jednak emocji w reakcji na te słowa.
Zwabiony do parku przez aplikację randkową
Do zdarzenia doszło w sobotę 6 marca 2021 r. Trzej nieletni wówczas chłopcy – 17-latek z Antwerpii oraz 16- i 17-latek z Beveren – skontaktowali się z Davidem Polflietem przez Grindr, aplikację randkową dla mężczyzn homo- i biseksualnych, i umówili go na spotkanie w parku. Ciało 42-latka odnaleziono później na miejscu. Podejrzani sami zgłosili się na policję. Twierdzili, że nie planowali zabójstwa, a jedynie konfrontację. Według ich relacji doszło do bójki, w trakcie której jeden z nich ugodził Polflieta nożem w nogę – bez zamiaru pozbawienia życia, lecz ze skutkiem śmiertelnym.
Trudna przeszłość oskarżonych
Jako pierwszy zeznawał K.B. Sąd wysłuchał informacji o jego trudnym dzieciństwie i niestabilnym środowisku rodzinnym. W przeszłości był obiecującym zawodnikiem muay thai oraz grał w młodzieżowej drużynie SK Beveren. Z czasem jednak popadł w problemy wychowawcze – był usuwany z kolejnych szkół i miał trudności z respektowaniem autorytetu nauczycieli. W aktach sprawy znalazły się anonimowe zgłoszenia uczniów, którzy obawiali się jego zachowania.
„Nie mam żadnej wymówki i nie chcę nikogo obwiniać” – powiedział przed sądem. „W tamtym czasie byłem nieszczęśliwy, źle się czułem sam ze sobą i byłem wściekły na świat.”
K.B. opisał R.P. i L.N. jako osoby, z którymi lepiej nie wchodzić w konflikt. O relacji z L.N. mówił jako o wyjątkowo silnej więzi – znali się od dzieciństwa, ponieważ ojciec K.B. był związany z babcią L.N. „Czułem, jakbyśmy byli jedną duszą w dwóch ciałach. Potrafiliśmy wyciągnąć z siebie nawzajem to, co najlepsze, ale też to, co najgorsze” – zeznał.
R.P. przyznał się do zadania śmiertelnego ciosu
Następnie przesłuchano R.P., który dziewięć miesięcy po zdarzeniu przyznał, że to on zadał śmiertelny cios nożem. Opowiadał o trudnym dzieciństwie – urodził się w Surinamie, a do Belgii przyjechał w wieku 10 lat. Po rozstaniu rodziców w 2018 r. jego zachowanie uległo pogorszeniu. „Zabrakło ojca, który mógłby mnie kontrolować. Matka nie miała wystarczającego autorytetu, a w domu było czworo dzieci” – wyjaśniał.
Trafiał do różnych placówek dla młodzieży. Z dokumentów szkolnych wynika, że wymuszał pieniądze od innych uczniów i im groził. Dopuszczał się także zachowań przekraczających granice wobec dziewczyn. Swoje postępowanie tłumaczył doświadczeniami z dzieciństwa, w tym przemocą i zaniedbaniami, których miał doznawać w internacie w Surinamie.
„Nie zastanawiam się nad konsekwencjami. Jeśli coś postanowię, robię to bez myślenia” – powiedział przed sądem.
Powiązania ze środowiskiem drill rapu
Wszyscy trzej oskarżeni byli łączeni ze środowiskiem drill rapu, choć zaprzeczają aktywnemu uczestnictwu. W ich telefonach znaleziono nagrania, na których w kominiarkach wykonują gesty imitujące pchnięcia nożem w stronę kamery. K.B. tłumaczył, że chodziło o „pozowanie na twardziela” i że dziś się tego wstydzi.
R.P. miał być bliżej związany z tym środowiskiem – jego bliski znajomy jest liderem grupy drill rapowej. W pewnym momencie R.P. sam zwrócił się o umieszczenie w placówce opiekuńczej, aby odciąć się od tego kręgu, jednak bez skutku.
„Polowanie na pedofilów” jako inspiracja
Sędzia zapytał o zdarzenia sprzed trzech dni przed zabójstwem. Wówczas K.B. i L.N. zwabili innego homoseksualnego mężczyznę, którego upokorzyli, zaatakowali i okradli, filmując zajście.
„W tamtym czasie panowała moda na polowania na pedofilów” – wyjaśnił K.B. „Chodziło o zmuszenie takich osób do przeprosin, postawienie ich na kolanach i publiczne ośmieszenie. Inni robili to przez Grindr, więc my też.” Dodał, że nagranie rozesłał dalej, by się pochwalić, a pozytywne reakcje zachęciły ich do powtórzenia podobnej akcji.
L.N. potwierdził tę wersję, przyznając jednak, że oprócz chęci „zdemaskowania pedofila” chodziło także o kradzież. Ofiara przekazała im 50 euro, lecz żądali więcej – domagali się karty bankowej i kluczyków do samochodu. Jak stwierdził, kradzież nie była wcześniej zaplanowana.
Sędzia zdecydował, że przesłuchania dotyczące dnia zabójstwa – piątku 5 marca 2021 r. – odbędą się w poniedziałek 2 marca 2026 r., aby uporządkować materiał dowodowy.
Oskarżeni dziś – młodzi ojcowie
K.B. do rozpoczęcia procesu pozostawał na wolności pod warunkami. Jest dziś dwudziestokilkulatkiem i niedawno został ojcem. Mieszka z partnerką i dzieckiem u swojego ojca, pracuje w barze kanapkowym. Zapewnił, że nie utrzymuje kontaktu z L.N., z którym obowiązuje go zakaz kontaktu. „Zmieniłem się. Chciałbym dalej żyć z moją rodziną” – powiedział.
R.P. mieszka z partnerką i pracuje jako kasjer w restauracji. W maju spodziewa się narodzin dziecka. Na zakończenie przesłuchania przeprosił rodzinę Polflieta. Bliscy ofiary nie zareagowali widocznie na te słowa.
Obrona zarzuca stronniczość aktowi oskarżenia
Proces rozpoczął się po godzinie 9:00 od odczytania aktu oskarżenia. Obrońcy wszystkich trzech oskarżonych określili dokument jako stronniczy i tendencyjny, twierdząc, że pominięto w nim istotne elementy mogące rzucić inne światło na sprawę.
Adwokat Filipa De Reuse, reprezentujący K.B., wskazał, że na telefonie Polflieta znaleziono materiały przedstawiające wykorzystywanie dzieci, o czym – jak twierdzi – nie wspomniano w akcie oskarżenia. Zaznaczył również, że Polfliet prowadził rozmowy przez Grindr z 13-latkiem, używając wulgarnych treści o charakterze seksualnym. Według obrońcy przesyłał też L.N. zdjęcia o jednoznacznej treści. „To, co zrobili ci nieletni, było złe. Ale twierdzenie, że nie miało to związku z modą na demaskowanie pedofilów, nie jest zgodne z prawdą” – argumentował.
Adwokaci rodziny: oburzeni taktyką obrony
Pełnomocnik rodziny, Thomas Gillis, stanowczo sprzeciwił się tej linii obrony. „David Polfliet zginął w wyniku brutalnej przemocy. To była tragedia, której można było się spodziewać” – powiedział. Podkreślił, że oskarżeni wybrali ofiarę ze względu na jej orientację seksualną i dopuścili się przemocy w celu dokonania kradzieży, co wcześniej już im się zdarzało. Rodzina – rodzice, rodzeństwo – oczekuje, że sprawcy poniosą odpowiedzialność.
Odnosząc się do treści z telefonu ofiary, Gillis przytoczył wiadomość, w której Polfliet pisał do 13-latka, że chłopcy w tym wieku nie są jeszcze wystarczająco dorośli. Jego zdaniem teza o pedofilii nie znajduje potwierdzenia w faktach.
Adwokat Laura Otte dodała: „Gdyby był pedofilem, znalazłoby to odzwierciedlenie w akcie oskarżenia. Właśnie dlatego nie poświęcono temu wiele miejsca.”
Obrona: zarzut homofobii był przedwczesny
Adwokat Sanne De Clerck, reprezentująca R.P., wskazała, że po zabójstwie zbyt szybko uznano je za zbrodnię z nienawiści wobec osób homoseksualnych. Przypomniała, że sprawa wywołała szeroką reakcję publiczną i symboliczną. Jej zdaniem po pięciu latach nie ma podstaw, by mówić o motywie homofobicznym. Zwróciła się do ławy przysięgłych z apelem o wysłuchanie wszystkich argumentów przed wydaniem werdyktu.
Dalszy przebieg procesu
Pierwszy dzień rozprawy zakończył się po południu. W poniedziałek 2 marca 2026 r. sąd przystąpi do dalszych przesłuchań, koncentrując się na przebiegu wydarzeń z 5 marca 2021 r., kiedy doszło do zabójstwa Davida Polflieta.