Partia N-VA chce zgłosić kandydaturę Franka Fleerackersa na stanowisko sędziego belgijskiego Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli propozycja uzyska akceptację, będzie to trzeci sędzia niderlandzkojęzyczny wskazany przez to ugrupowanie w dwunastoosobowym składzie organu kontrolującego zgodność ustaw z konstytucją. Sprawa wywołuje dyskusję na temat niezależności i bezstronności trybunału, zwłaszcza w kontekście sporów kompetencyjnych między poziomem federalnym a regionami. Termin zgłaszania kandydatur na wakat, powstały po przejściu dotychczasowego sędziego na emeryturę, mija w najbliższą sobotę.
Kim jest Frank Fleerackers?
Jak informuje dziennik De Standaard – a czemu N-VA nie zaprzecza – kandydatem partii jest Frank Fleerackers, prawnik określany jako „vlaamsgezind”, czyli sympatyzujący z ruchem flamandzkim. Przez osiem lat stał na czele Flamandzkiego Stowarzyszenia Akademików (Vlaamse Vereniging van Academici), organizacji opowiadającej się za dalszą emancypacją Flandrii oraz promocją kultury niderlandzkiej. Stowarzyszenie to należy do OVV, parasolowej struktury środowisk flamandzkich o profilu nacjonalistycznym, określającej się jako „serce ruchu flamandzkiego”.
Równocześnie kandydat posiada rozbudowane doświadczenie akademickie. Jest profesorem na Wydziale Prawa Katolickiego Uniwersytetu w Leuven, gdzie zajmuje się filozofią prawa, a także absolwentem Uniwersytetu Harvarda. Środowiska flamandzkie przedstawiają go jako osobę zdolną do dialogu ponad podziałami, wskazując m.in. na jego działalność w radzie administracyjnej Flamandzkiego Instytutu Praw Człowieka, gdzie – jak podkreślają – ma wykazywać się otwartością na różne stanowiska.
Zastrzeżenia wobec rosnących wpływów N-VA w trybunale
Możliwość trzeciej nominacji ze strony N-VA – co oznaczałoby, że ugrupowanie wskazało połowę z sześciu sędziów niderlandzkojęzycznych – budzi wątpliwości z kilku powodów. Po pierwsze, partia odgrywa obecnie kluczową rolę na szczeblu federalnym – Bart De Wever łączy funkcję premiera z odpowiedzialnością za reformy instytucjonalne. Po drugie, w najbliższym czasie trybunał ma rozpatrywać sprawy o wyraźnym ciężarze politycznym, dzielące scenę polityczną, takie jak wizyty domowe w ramach polityki migracyjnej czy rozwiązania dotyczące organizacji uznawanych za radykalne. Po trzecie, N-VA w przeszłości krytykowała sam trybunał, proponując nawet wprowadzenie „ludowej drogi odwoławczej”, która umożliwiałaby obchodzenie wyroków, od których obecnie nie przysługuje odwołanie.
W 2013 r., gdy N-VA po raz pierwszy zaproponowała kandydatkę do trybunału – Riet Leysen – partie frankofońskie wyrażały zastrzeżenia wobec jej wcześniejszej działalności w gabinetach partii Volksunie. Ostatecznie jednak nominacja została zatwierdzona po przesłuchaniu w Senacie, a w trakcie pełnienia funkcji nie formułowano wobec niej zarzutów o stronniczość.
Reforma trybunału i walka o większość dwóch trzecich
Nominacja pojawia się w momencie, gdy w Izbie Reprezentantów zaplanowano głosowanie nad reformą Trybunału Konstytucyjnego. Obecnie organ ten liczy dwunastu sędziów – po sześciu frankofońskich i niderlandzkojęzycznych – powoływanych w połowie spośród przedstawicieli świata nauki lub sądownictwa, a w połowie ze środowiska politycznego. Projekt reformy przewiduje wprowadzenie obowiązku dwujęzyczności dla wszystkich sędziów, wymogu posiadania dyplomu prawa oraz – w przypadku polityków – co najmniej ośmioletniego doświadczenia ministerialnego lub parlamentarnego zamiast dotychczasowych pięciu lat.
Zmiany, promowane przez koalicję Arizona, wymagają specjalnej większości dwóch trzecich głosów w Izbie. Pięć partii tworzących koalicję – N-VA, MR, CD&V, Vooruit i Engagés – nie dysponuje wystarczającą liczbą mandatów, by samodzielnie osiągnąć ten próg. Oznacza to konieczność uzyskania wsparcia przynajmniej części opozycji.
Sprzeciw socjalistów i scenariusz z Vlaams Belang
Partia Socjalistyczna (PS) zapowiedziała już, że nie poprze proponowanej reformy. Poseł Khalil Aouasti, odpowiedzialny w ugrupowaniu za kwestie instytucjonalne, wskazuje trzy zasadnicze powody sprzeciwu. Po pierwsze, wprowadzenie obowiązkowego wykształcenia prawniczego dla wszystkich sędziów – podczas gdy obecnie połowa z nich posiada taki dyplom – w jego ocenie tworzy system oparty na cenzusie kompetencyjnym i wyklucza osoby bez wykształcenia uniwersyteckiego. Po drugie, obecność socjologów, filozofów czy przedstawicieli innych dyscyplin uznaje za wartość, którą warto zachować. Po trzecie, wymóg czynnej dwujęzyczności uważa za nieuzasadniony, skoro analogiczne kryterium nie obowiązuje ani w Sądzie Kasacyjnym, ani w Radzie Stanu.
Wobec sprzeciwu PS pojawiają się spekulacje dotyczące innego scenariusza. Gdyby posłowie Vlaams Belang wstrzymali się od głosu, możliwe byłoby osiągnięcie wymaganej większości dwóch trzecich, ponieważ głosy wstrzymujące się nie są wliczane do ogólnej liczby oddanych głosów. Część komentatorów sugeruje, że ujawnienie nazwiska Franka Fleerackersa – postrzeganego jako kandydat o konserwatywnym profilu – mogło stanowić sygnał w stronę ugrupowania Toma Van Grieckena. O tym, czy reforma zostanie przyjęta, czy odłożona na później, zdecyduje czwartkowe głosowanie w Izbie.