Marc Descheemaecker z N-VA ogłosił, że rezygnuje z mandatu radnego gminy Middelkerke na belgijskim wybrzeżu. Jak podkreśla, znalazł się w sytuacji, w której w praktyce pozostaje jedynym realnym przedstawicielem opozycji w radzie gminy, co – jego zdaniem – podważa zdrowe zasady demokracji lokalnej. „Nie zamierzam uczestniczyć w parodii, jaką urządza Jean-Marie Dedecker” – oświadczył polityk.
Koalicja zawarta z konieczności
Po wyborach samorządowych Descheemaecker, jako jedyny wybrany reprezentant N-VA w Middelkerke, wszedł do koalicji z Listą Dedeckera (Lijst Dedecker). Jean-Marie Dedecker – budzący kontrowersje burmistrz nadmorskiej miejscowości – nie uzyskał samodzielnej większości i zabrakło mu jednego mandatu, by rządzić bez partnera. Porozumienie z N-VA było więc rozwiązaniem wymuszonym arytmetyką wyborczą. Współpraca od początku układała się jednak napięcie.
Spór o wieżowiec w Westende
Do definitywnego rozłamu doszło po roku wspólnego sprawowania władzy. Punktem zapalnym okazał się projekt budowy wieżowca mieszkalnego liczącego 20 lub 25 pięter w Westende. Dedecker zdecydowanie popiera inwestycję, natomiast Descheemaecker – mieszkający w Westende – stanowczo jej się sprzeciwił. W następstwie konfliktu został odsunięty z funkcji radnego wykonawczego (schepen). Burmistrz utworzył następnie nową większość z największym ugrupowaniem opozycyjnym – RESPECT.
Zmiana układu sił w radzie gminy była znacząca. Wcześniej koalicja N-VA z Listą Dedeckera dysponowała minimalną większością 13 z 25 mandatów. Obecnie obóz rządzący, wspierany przez RESPECT, ma 23 z 25 miejsc. W opozycji formalnie pozostali jedynie Patrick Meurisse z Vlaams Belang oraz Marc Descheemaecker z N-VA.
Opozycja wyłącznie formalna
Jak jednak wskazuje ustępujący radny, nawet ten obraz nie oddaje w pełni sytuacji. Patrick Meurisse zadeklarował bowiem, że będzie głosował wraz z większością, a w zamian otrzymał od Listy Dedeckera stanowisko w zarządzie jednej ze spółek międzygminnych (intercommunale). „Jeżeli ktoś głosuje z większością, to w moim przekonaniu do niej należy. W praktyce jestem więc jedynym rzeczywistym radnym opozycji” – stwierdził Descheemaecker.
„Nie chcę brać w tym udziału”
Polityk N-VA uważa, że w takiej konfiguracji funkcjonowanie rady gminy traci sens. Jego zdaniem posiedzenia będą odtąd trwały jedynie o kilka minut dłużej niż wymagane minimum, ponieważ zabraknie przestrzeni do realnej debaty. „Znam styl burmistrza – prowokuje i atakuje opozycję. Rada stanie się parodią, a ja nie mam zamiaru brać udziału w takiej parodii z Jean-Marie Dedeckerem” – podkreślił.
Swój mandat Descheemaecker przekaże Janowi Gebbertowi. Jak zaznacza, nie spodziewa się, by jego następca był traktowany w podobny sposób. Gebbert planuje skupić się na innych priorytetach, utrzymuje dobre relacje z przedstawicielami Listy Dedeckera i jest dobrze zakorzeniony w lokalnym środowisku organizacji społecznych.